29/08/2026
Dziś 𝗗𝗭𝗜𝗘𝗡́ 𝗦𝗣𝗜𝗘𝗖𝗭𝗢𝗡𝗘𝗚𝗢 𝗕𝗟𝗜𝗭́𝗡𝗜𝗔𝗞𝗔… 👶👶👶
Mogą być podobni jak dwie krople wody. Albo trzy. Albo cztery! Bo Dzień Spieczonego Bliźniaka, obchodzony w Czarnkowie na zakończenie wakacji, wbrew nazwie nie należy wyłącznie do bliźniąt. Spotykają się tu także trojaczki i czworaczki – mali, duzi i zupełnie dorośli.
A skąd wziął się ten tajemniczy „spieczony bliźniak”?
Historia zaczęła się w 1998 roku, kiedy w Czarnkowie postanowiono zorganizować 𝘇𝗷𝗮𝘇𝗱 𝗯𝗹𝗶𝘇́𝗻𝗶𝗮̨𝘁. Ponieważ Wielkopolska pyrą stoi, podczas pierwszego spotkania zaplanowano wspólne pieczenie ziemniaków w ognisku. I tak narodził się Spieczony Bliźniak – nazwa trochę przewrotna, trochę zabawna i zdecydowanie taka, której nie da się pomylić z żadnym innym świętem.
Jest zresztą i drugie wyjaśnienie: pod koniec sierpnia bliźniaki przyjeżdżają do Czarnkowa po wakacjach, często jeszcze „spieczone” letnim słońcem. Która wersja jest lepsza? My zdecydowanie głosujemy na pyrę. 🥔
Przez lata Dzień Spieczonego Bliźniaka stał się prawdziwym 𝘀́𝘄𝗶𝗲̨𝘁𝗲𝗺 𝘄𝗶𝗲𝗹𝗼𝗿𝗮𝗰𝘇𝗸𝗼́𝘄. Bywały edycje, podczas których do Czarnkowa przyjeżdżało około 140 par bliźniąt. W 2014 roku uczestniczyło w nim 101 par, a w 2009 roku wydarzenie zostało nagrodzone w konkursie „Wielkie Odkrywanie Wielkopolski”.
Jedną z najbardziej widowiskowych tradycji jest parada ulicami miasta pod hasłem „Bliźniaki przyszłością narodu”. Jest też konkurs „Jak dwie krople wody”, w którym poszukuje się najbardziej podobnego rodzeństwa, oraz quiz „Co dwie głowy, to nie jedna”. Do tego koncerty, występy i przede wszystkim spotkania ludzi, którzy doskonale wiedzą, jak to jest przez pół życia słyszeć:
„Przepraszam… a ty jesteś który?” 😄
Bo podobieństwo to tylko najbardziej widoczna część bliźniaczej historii. Znacznie ciekawsza jest więź. Bliźnięta dorastają w tym samym czasie, często przechodzą razem przez te same etapy życia i od pierwszych chwil mają obok siebie kogoś w dokładnie tym samym wieku. Jednocześnie – choć otoczenie uwielbia traktować je jak komplet – każde z nich pozostaje osobnym człowiekiem, z własnym charakterem, zainteresowaniami i sposobem patrzenia na świat.
I chyba właśnie dlatego takie spotkanie ma sens. Można pośmiać się z historii o zamienianiu się miejscami, porównać doświadczenia, porozmawiać o wychowywaniu bliźniąt i spotkać innych, dla których pytanie „Jak wy ich rozróżniacie?” jest absolutną codziennością.
A że my 𝗺𝗮𝗺𝘆 𝘀ł𝗮𝗯𝗼𝘀́𝗰́ 𝗱𝗼 𝗸𝗼𝗺𝗽𝗹𝗲𝘁𝗼́𝘄, na dzisiejsze święto wyciągnęliśmy z muzealnej gabloty nie bliźniaki, lecz od razu trojaczki.
Niby takie same, a jednak każde z nich jest trochę inne. I właśnie tak powinno być.
Na zdjęciu: trzy polskie lalki tekstylne "Bobo" zaprojektowane przez 𝗔𝗻𝗻𝗲̨ 𝗡𝗮𝗿𝘇𝘆𝗺𝘀𝗸𝗮̨-𝗣𝗿𝗮𝘂𝘀𝘀 (1913–1997) – wybitną polską artystkę plastyczkę i projektantkę zabawek miękkich oraz lalek. Lalki powstawały w 𝗸𝗶𝗲𝗹𝗲𝗰𝗸𝗶𝗲𝗷 𝗚𝗿𝗼𝗺𝗮𝗱𝘇𝗶𝗲, w lata 50. XX wieku. Ten sam model wykonywano w różnych wersjach kolorystycznych – nasze muzealne „trojaczki” są błękitne, brudnoróżowe i ciemnozielone.
𝗭𝗻𝗮𝗰𝗶𝗲 𝗷𝗮𝗸𝗶𝗲𝘀́ 𝘇𝗮𝗯𝗮𝘄𝗻𝗲 𝗵𝗶𝘀𝘁𝗼𝗿𝗶𝗲 𝘇 𝘇̇𝘆𝗰𝗶𝗮 𝗯𝗹𝗶𝘇́𝗻𝗶𝗮𝗸𝗼́𝘄? 𝗣𝗼𝗱𝘇𝗶𝗲𝗹𝗰𝗶𝗲 𝘀𝗶𝗲̨ 𝘇 𝗻𝗮𝗺𝗶 𝘄 𝗸𝗼𝗺𝗲𝗻𝘁𝗮𝗿𝘇𝗮𝗰𝗵!
——————-
𝗠𝘂𝘇𝗲𝘂𝗺 𝗗𝗼𝗺𝗸𝗼́𝘄 𝗟𝗮𝗹𝗲𝗸, 𝗚𝗶𝗲𝗿 𝗶 𝗭𝗮𝗯𝗮𝘄𝗲𝗸
Podwale 15, Stare Miasto, Warszawa
Codziennie 9-19 🌞 Wyświetl mniej