24/09/2026
W ciągu kilku ostatni tygodni fortowe muzeum wzbogaciło się o wiele nowych eksponatów- część z nich to tradycyjnie zakupy, część wynik "strychowych" poszukiwań , a kilka to darowizny.
Dziś jedenz tych nowych nabytków - pruska kuźnia polowa Feldschmiede 96, odmiana C/73/88/96, z końca XIX wieku (?).
Na pierwszy rzut oka można ją pomylić z jakimś dziwnym piecykiem albo kuchnią. Tymczasem był to jeden z najważniejszych elementów technicznego zaplecza baterii artylerii.
W karbowanym, metalowym cylindrze ukryte były dwa skórzane miechy. Kowal naciskał nogą widoczny z boku pedał, miechy tłoczyły powietrze do znajdującego się powyżej paleniska i po kilku chwilach można było rozgrzać żelazo do temperatury pozwalającej na jego kucie. Całość była stosunkowo niewielka, rozbieralna i przystosowana do przewożenia razem z taborem artyleryjskim. Zachowane egzemplarze tego typu były transportowane na Vorratswagen 96 n/A – wozie zapasowym artylerii.
A po co artylerii kowal?
Armia końca XIX i początku XX wieku była ogromną maszyną mechaniczną, ale niemal wszystko poruszało się dzięki koniom. Trzeba było naprawiać okucia wozów, osie, zaczepy, elementy lawet, łańcuchy, części uprzęży, drobne elementy dział i oczywiście podkuwać konie. Bez kowala nawet doskonałe działo mogło po prostu nie dotrzeć na kolejne stanowisko.
Dlatego obok armat, jaszczy amunicyjnych i wozów zapasowych maszerował również warsztat na kołach. W źródłach z epoki kuźnię polową opisuje się jako część zaplecza baterii, która zaczynała swoją właściwą pracę właśnie wtedy, gdy po całodziennym marszu żołnierze rozbijali biwak.
Działa wygrywały pojedynki artyleryjskie. Ale bez koni, wozów, mechaników i kowala często nawet nie dotarłyby na pole bitwy.
Dziękujemy remiszewski i Karolinie za transport kuźni z Polski centralnej do Świnoujścia ! (y)
cdn.
Kuźnia już po wstępnej konserwacji i na ekspozycji!
Pierwszy rejs do nas o 9:30- w ustawicznej blokadzie lądowej.
Do zobaczenia.