16/09/2026
Być sławnym jak Mysłowice
Pierwszy wyróżnik: granica śląsko-polska. Widoczna przy ul. Krakowskiej. Mysłowice rozłożyły się na prawym brzegi Czarnej Przemszy. Inaczej niż setki innych miast, gdzie rzeka płynie zwykle przez ich środek. Mysłowice były na Górnym Śląsku, Polska w Modrzejowie. Tam się mówiło. Tu się godało.
Sława i piękno Mysłowic nie spadły z nieba. Na początku nie było tak różowo. Na skutek prowincjalnego położenia utraciliśmy w 1808 r. prawa miejskie. W myśl pruskich przepisów zdegradowano nas do osady targowej. Szczebel niżej była tylko wieś. Na szczęście do Mysłowic przeprowadził się Jacob Lustig - lekarz, społecznik. Dostrzegł potencjał. Udało mu się załatwić w 1862 r. przywrócenie praw miejskich. Leczył, pisał historię, inspirował. Za 20 lat pojawili się pierwsi turyści.
Kawałek Krakowa
W dobie przedprzemysłowej był u nas kolejny ewenement: właścicielami Mysłowic, leżących w Austrii, potem w Prusach byli Mieroszewscy – arystokraci z Polski. Z Mieroszewskich był ksiądz Antoni. Znał splendor Krakowa. Tam posługiwał. Zostając proboszczem u nas, zamarzył a potem zrealizował barokowy wystój naszego kościoła mariackiego. Wewnątrz ,,biją po oczach” duże obrazy, obramowania, epitafia, nastawy ołtarzowe, plafon, sklepienia. Pracowali tu krakowscy malarze. W tym kościele spaja się historia Ślaska i Polski. Ochrzczono w nim Augusta Hlonda. Tak pięknej barokowej świątyni zazdrości nam Górny Śląsk.
Jam jest dwór polski
Kolejny ewenement: drewniane dworki - wytwór kultury szlacheckiej, występował głównie w Polsce, ale nie na Śląsku, chyba że w Mysłowicach. W Parku Zamkowym stał dworek Mieroszewskich, na Słupnej dworek Laryszów, potem Sułkowskich. Nie było Polski, była jej architektura. Niestety, jeden z Mieroszewskich - Aleksander żył wystawnie: polowania, zabawy, drogie konie, egzotyczne wycieczki. Bywał w Egipcie, Paryżu. Zadłużał się. Nie pomogło opamiętanie i udział w powstaniu listopadowym. Aleksander musiał sprzedać Mysłowice. Kupił je Franz von Winckler – Niemiec – przemysłowiec z podbytomskich Miechowic.
To nie czary, to praca
Książę pszczyński sprowadził z Gór Harzu do Wesołej Jochanna Ruberga. Miał on zwiększyć dochody huty szkła poprzez zastosowanie pieców opalanych węglem. Szkoda było lasów. Ruberg - pracowita osoba – zarywał noce. Próbował z wytopem cynku. Jego wynalazek, piec muflowy, wyeliminował potrzebę wystudzania produktu podczas wytopu, co dało początek ,,śląskiej metodzie”. Po kilku latach powstało w Mysłowicach, na Jęzorze i na Niwce kilkanaście hut cynku. Blacha cynkowa zastępowała słomiane pokrycia dachowe. Sztaby cynku transportowano Przemszą. Cynk sprzedawano nawet do Indii. Piece hutnicze potrzebowały węgla. Czarne paliwo leżało pod ziemią. Po kilkunastu latach całe Mysłowice i Górny Śląsk pokryły się polami górniczymi.
Danzig znaczy Gdańsk
W jedno z takich pól górniczych zainwestowali w 1837 r. Aleksander Mieroszewski i Löbel Danziger. Nazwali je ,,Danzig” na cześć Gdańska. Mysłowicki węgiel docierał Przemszą nawet tam. W 1866 r. Danziggrube i kilka sąsiednich pól górniczych połączyło się w Myslowitz-Grube. Kopalnia Mysłowice, jako pierwsza na Górnym Śląsku przekroczyła milion ton wydobycia w skali roku. Jej dyrektor Otto Fritsch opracował metodę płynnej podsadzki. Mieszaniną piasku, żużla, żwiru wypełniano pod ciśnieniem wyeksploatowane wyrobiska. Od 1901 r. można było fedrować pod zabudową miejską. Do Mysłowic przyjeżdżali po naukę inżynierowie z Anglii, Niemiec, Francji, Rosji, Chin!
Dobry węgiel
Kopalni i turystyce pomogła kolej żelaza. W 1846 r. oddano do użytku odcinek Wrocław – Mysłowice. W tym roku mija od tego faktu 180 lat! W następnym roku przedłużono linię do Szczakowej. W ten sposób można było dojechać pociągiem do Krakowa. W odwrotną stronę wagony towarowe wiozły wysokiej jakości węgiel z Mysłowic do portu w Koźlu, potem płynął barkami Odrą do Berlina, Szczecina i na inne kontynenty.
Robotnikom wybudowano osiedle Piosek, przedszkole, szkołę, klub. Przy kopalni wybuchło I powstanie śląskie. W międzywojniu i PRL kopalnia pozostała matką miasta. Przyjeżdżały tu do pracy i na stałe osoby z innych części Polski. Pracowało w niej ponad 3 tys. osób. W socjalistycznych Mysłowicach budowano nowe osiedla. Z tego powodu na Ćmoku powstała potężna fabryka domów.
Rajza cugiem
Kolej przywoziła turystów. Ciekawy świata Niemiec, Francuz, Belg, P***k chciał zobaczyć Kąt Trzech Cesarstw, nazywany potocznie ,,Trójkątem”. Wiedza o tym miejscu rozchodziła się pocztą pantoflową. Turysta, dajmy na to z Drezna, wsiadał w pociąg. Od Gliwic przez Zabrze, Rudę Świętochłowice, Królewską Hutę, Katowice dominowały w pejzażu huty i kopalnie. Nawet wjeżdżając do Mysłowic jechało się przez środek kopalni. Niejeden taki turysta zwątpił w piękno zasłyszanych opowieści. Aż tu nagle, po wyjściu z dworca zmieniał się świat. Począwszy od Promenady dominowała bujna zieleń, co rusz były restauracje, zieleńce, atrakcje.
Przy ,,Trójkącie” zawsze się coś działo. Stateczki kursowały do restauracji Wachsnera w Brzezince i Wowry w Dziećkowicach. Straż graniczna z Austrii, Prus i Rosji pilnowała porządku. Kładką nad Przemszą przechodziło się do Austrii (Jęzora) na węgierskie wino lub piwo Okocim. W dobrym guście było wysłać pocztówkę. Kupowało się ją z naklejonymi już znaczkami i stemplami pocztowymi poczt Szczakowa, Sosnowiec, Mysłowice. Wystarczyło wypisać treść i adresata. Przy dworcu była poczta. Pocztówka trafiała następnego dnia do Drezna, Monachium, Berlina, Brukseli i wielu innych znamienitych miast.
Emigracja
Pierwsza dotyczyła wyjazdów do obydwu Ameryk. Biuro prowadził od 1894 r. Max Weichmann. Osoby z Galicji, Ukrainy, Bałkanów werbowała siatka agentów na czele z Samuelem Lubelskim. Wyjechało stąd ok. 1,5 miliona osób! Zdarzały się nadużycia. Oszukane młode dziewczyny lądowały w domach publicznych w Buenos Aires. Wybuchł skandal. Sąd skazał Lubelskiego na karę więzienia.
Drugi rodzaj emigracji dotyczył pracy sezonowej. Biuro rolne z Berlina werbowało i organizowało wyjazd ubogich polskich robotników rolnych do Niemiec. Ponieważ większość trafiała do Saksonii, do dziś zachowało się w to w wyrażeniu „jechać na saksy”.
Trzecią była Misja Francuska. I wojna uszczupliła męską populację w Europie. We Francji i Belgii brakowało robotników. Tamtejsze huty i kopalnie zachęcały po 1922 r. P***ków wyższymi zarobkami do przyjazdu. Część z nich zostawała tam na stałe, część wracała. Po zdobyciu doświadczenia, osiedlali się po II wojnie w Gliwicach, Zabrzu, Sosnowcu, Dąbrowie Górniczej, Będzinie. Tu budowali nowoczesny przemysł.
Dariusz Falecki
Muzeum Miasta Mysłowice