10/09/2026
8 września 1944 roku 1. Dywizja Pancerna wyzwoliła belgijskie miasto Tielt, a główne działania powierzono wówczas 24. Pułkowi Ułanów. Wyzwolenie miasteczka okupione zostało krwią ośmiu żołnierzy, wśród nich był między innymi podporucznik Adam Godowski
Podporucznik Adam Stanisław Godowski, urodził się 15 lipca 1920 roku w m. Borysław powiat Drohobycz. Był synem Jana i Jadwigi z Mossoczy. W roku 1937 ukończył gimnazjum we Lwowie. Następnie rozpoczął dwuletnią naukę na Politechnice Lwowskiej, na wydziale chemicznym. Z wybuchem wojny, pomimo zakazu rodziców, wraz z kolegą opuścił rodzinny dom. Nie wiemy jaką drogą, ale wiemy napewno, że już 18 września 1939 roku znalazł się w Rumunii. Następnie z początkiem stycznia 1940 roku przedostał się do Francji, a już 25 stycznia 1940 roku przebywał w Marsylii. Z dniem 30 maja marca 1940 roku został przydzielony do 24. Pułku Ułanów. W okresie od 16 kwietnia do 27 maja 1940 roku wziął udział w szkoleniu w Bollene. Po upadku Francji, 25 czerwca 1940 roku wraz z 24. Pułkiem Ułanów został ewakuowany do Anglii. Tam w okresie od stycznia do lutego 1941 roku wziął udział w szkoleniach instruktarzowych. 4 lutego 1942 roku otrzymał prawo jazdy na samochody wojskowe. Od 18 maja 1942 roku w Szkole Podchorążych Piechoty. Z dniem 1 listopada 1942 roku został awansowany na starszego ułana. 19 grudnia 1942 roku otrzymał tytuł podchorążego, a 11 maja 1943 roku kaprala podchorążego. W okresie od 26 maja do 14 lipca 1943 roku odbył kursy szkoleniowe na czołgach Crusader. 1 marca 1944 roku otrzymał awans na podporucznika. Z początkiem sierpnia 1944 roku wraz z 24. Pułkiem Ułanów wylądował w Normandii. W plutonie rozpoznawczym 24. Pułku Ułanów brał udział w walkach we Francji i Belgii. Rankiem, 8 września 1944 roku pluton rozpoznawczy 24. Pułku Ułanów, dowodzony przez por. Adama Dzierżka wkroczył do belgijskiego miasta Tielt, a zadaniem ppor. Adama Godowskiego było sprawdzenie drogi prowadzącej do centrum miasteczka. Wykonanie tego rozkazu podporucznik Adam Godowski przypłacił swoim młodym życiem.
‼️W książce „Śladami gąsienic 1. Dywizji Pancernej” autorstwa Jana Marowskiego [pseudonim K. Jamar] znajduje się rozdział poświęcony wyzwoleniu belgijskiemu Thielt. Autor szczegółowo opisał w nim, jak wyglądały działania plutonu rozpoznawczego 24. Pułku Ułanów w dniu 8 września 1944 roku:
„Świtało, gdy pluton rozpoznawczy ułanów z plutonem moździerzy 8. Batalionu wyszły na szosę prowadzącą do Thielt. Za nimi pułk z pierwszym szwadronem straży przedniej. Druga kompania strzelców na czołgach drugiego szwadronu. Szosa dobra i myśli dobre. Słońce wschodzi pogodnie. Kierowcy cisną gaz do deski. Jak najprędzej do Thielt. Nie pozwolić Nimecom na zorganizowanie obrony. Porucznik Dzierżek melduje kolejno osiągnięcie wyznaczonych na drodze punktów kontrolnych, przez które pluton przechodzi bez strzału. Nieprzyjaciela nie ma. Już widać wieżę kościoła w Thielt. Na prawo od szosy odezwał się karabin maszynowy. Odezwał się i zamilkł, jakby się wstydząc swej bezsilności wobec czołgów. Pierwsze domy. Patrol podporucznika Godowskiego podjeżdża ostrożnie. Cisza. Niemców nie ma. Ulica momentalnie się zaludniła. Skąd tylu ludzi tak nagle zebrało się tutaj? Już nie mieszczą się na chodnikach, spływają na jezdnię. Krzyczą radośnie, rzucają kwiatami, całymi naręczami kwiatów. Ukazała się belgijska flaga, za nią druga, trzecia. Entuzjazm wzrasta. Ktoś zorientował się w tłumie, że to Polacy niosą miastu wolność. Vive la Pologne! – krzyknął. Za chwilę już liczne głosy chórem powtarzają okrzyk. Lecz w miarę jak pluton zagłębia się w miasto okrzyki cichną, ulice pustoszeją, flagi znikają. Zakręt – tam już zupełna pustka, drzwi i okiennice pozamykane. Ulica raz jeszcze mocno skręca, wyprowadzana na rynek. U wylotu stoją dwa Stuarty i sieją z karabinów maszynowych.
Podjechał porucznik Dzierżek. Po przeciwległej stronie rynku Ratusz, przed ratuszem pojawił się niemiecki samochód osobowy, na bruku leży trup, dwóch oficerów dobiega do drzwi, dogania ich seria naszych strzałów, podupadają w otwartych drzwiach. Odezwał się jakiś Spandau. Podporucznik Godowski i jego radiooperator znikają gdzieś gwałtownie w wieży. Dzierżek zorientował się. Chwilowe milczenie Niemców spowodowane było zaskoczeniem, nie oczekiwali nas tutaj tak wcześnie. Ale nie znaczy to jeszcze, że Thielt wpadło nam w ręce jak dojrzała gruszka. Czołgi wysunęły się zanadto. Zawracać! Ruszył czołg Godowskiego w przód, zawrócił, wchodzi w ulicę. Strzał działa przeciwpancernego. Urwane koło napędzające. Czołg staje. Załoga nie daje znaków życia. Trzeba działać szybko. Hallo wszystkie stacje Olga, strzelcy przedni na czoło - woła Dzierżek. Wyskakuje z czołgu i ze starszym ułanem Seroką chowają się w najbliższe drzwi. Rozkazy: podporucznik Marcinkowski z plutonem moździerzy ubezpieczy od tyłu, podporucznik Bratkowski za kościołem z lewej, podporucznik Sołtysiak przetrząśnie domy z prawej. Zza rogu kamienicy wychyla się Niemiec, strzela z Panzerfausta w unieruchomiony czołg. Pocisk ześlizguje się, nie wybucha. Seroka już leży na ziemi, seria ze Stena i Niemiec nigdy więcej strzału nie powtórzy. W tym momencie otwiera się nareszcie klapa strzelca przedniego, wyłazi ułan Grzesiak i kulejąc biegnie w ulicę. Dzierżak wskakuje na czołg. Co z dowódcą? Zagląda do wieży. Bezwładnie na dziale leży podporucznik Godowski, krew spływa na obsadę zamka. Obok starszy ułan Pietrzyk z głową odrzuconą w tył. Strzelają coraz częściej. Ginie ułan Radomski. Dzierżek zeskakuje na ziemię. Uderzenie po plecach. Ogląda się. Nikogo tam nie ma. To seria Spandau’a. Osiem dziur w battle dresie, osiem pręg na plecach. Udało się tym razem.
Podporucznik Adam Godowski zginął w swoim czołgu wraz ze starszym ułanem Janem Pietrzykiem.
📸Fotografie, które prezentujemy w dzisiejszym wpisie wspomnieniowym pochodzą, że zbiorów naszego muzeum. Trzy ostatnie fotografie pochodzą ze zbiorów rodzinnych żołnierza 1. PDPanc – Wojciecha Stanisława Wojciechowskiego, który służył w 1. Pułku Pancernym. Przy okazji naszego wpisu rocznicowego o wyzwoleniu Tielt opublikowała je na naszym profilu Sheila Bannister – córka Wojciecha Wojciechowskiego. Wyjaśniła również, że Godowski i Wojciechowski byli przyjaciółmi i poznali się najprawdopodobniej w Mondragon we Francji w 1940 roku. Z tego okresu właśnie pochodzą publikowane fotografie.
Dzisiejszy wpis dedykujemy szczególnie – siostrzeńcowi ppor. Adama Godowskiego – Panu Kruszewski, którego mieliśmy zaszczyt gościć w Kraśniku na tegoroczym Świecie 24. Pułku Ułanów oraz jego rodzinie.
🤍💛🤍