19/06/2026
Carl Samuel Häusler (1787-1853), cz. 1
W tym roku obchodzimy jubileusz 200 lecia zielonogórskiego wina musującego🍾🍾🍾. W 1826 roku trzech wspólników założyło w Zielonej Górze wytwórnię, która później była znana pod nazwą Grempler & Co. Spółkę utworzyło dwóch zielonogórzan: August Grempler oraz Friedrich Förster oraz pochodzący z Jeleniej Góry: Carl Samuel Häusler. Z tej trójki najciekawszą osobowością wydaje się być Häusler.
Nasz dzisiejszy bohater urodził się 6 listopada 1787 roku w Mikołajewicach (Nikolstadt) pod Legnicą. Jego ojciec był właścicielem niewielkiego majątku ziemskiego w pobliskich Zębowicach. Carl miał pięciu braci i siostrę. Jego matka chętnie opowiadała bajki ludowe, co u Carla Samuela padało na podatny grunt. Nie był urwisem, jak jego rówieśnicy. Zamiast psocić, wolał kreatywne zajęcia: zakładał ogródki, budował domki i pisał. Już jako ośmiolatek wydawał dla swoich rówieśników sporządzany naturalnie odręcznie tygodnik. W wieku 13 lat rozpoczął naukę w jaworskim liceum, gdzie uczył się dobrze. Z powodu braku pieniędzy nie mógł jednak podjąć studiów uniwersyteckich. Z tego powodu rozpoczął praktykę u jeleniogórskiego kupca przyprawami Fritscha. Po sześciu latach praktyki uzyskał uprawnienia do wykonywania zawodu księgowego. Jako księgowy pracował tam jeszcze przez dwa lata. Po zakończeniu pracy podjął się pisania pierwszych wierszy. Na przełomie 1809 i 1810 roku udał się do Wrocławia do Instytutu Pomocników Handlowych, aby uczyć się języków obcych, w tym w polskiego, jak również doskonalić władanie językiem ojczystym. Tam został pisarzem. Napisał m.in. jednoaktową komedię „Liczyrzepa, duch gór”.
Dzięki swojej twórczości zdobył posadę sekretarza u radcy wojennego von Reisewitza. Pragnienie poznania świata skłoniło go jednak do porzucenia stabilizacji i wyruszenia w lipcu 1810 roku w pieszą, pełną przygód podróż z niewielkim budżetem. Wędrował m.in. przez Głogówek, Ołomuniec, Brno. Choć dzięki sprytowi, urokowi osobistemu i porządkowaniu ksiąg oberżystom udawało mu się podróżować tanio, w Wiedniu został okradziony i odprawiony z kwitkiem przez tamtejsze kupiectwo ze względu na swoje pruskie pochodzenie. Wycieńczony wędrówką i nękany wyrzutami sumienia, postanowił zaciągnąć się do wojska. Przed tą decyzją uratował go jednak komendant Chebu (Eger) wraz z żoną – małżeństwo, zachwycone literackim talentem młodzieńca, odwiodło go od armii i pomogło mu we wrześniu 1810 roku zdobyć posadę nauczyciela domowego w Bayreuth. Jednak i tam nie pracował długo. Gdy zmarł buchalter w lokalnym zakładzie sukienniczym, Häusler porzucił nauczanie i wrócił do wykonywania wyuczonego zawodu. Aby zyskać szacunek robotników, w kilka tygodni opanował cały proces produkcji, stając się nie tylko księgowym, ale i kierownikiem, sukiennikiem oraz farbiarzem. Po śmierci właściciela uratował firmę przed bankructwem: wdrożył autorski, uproszczony system księgowości, przyuczył do biznesu nowego właściciela (piekarza, który poślubił wdowę) i wykrył wielkie oszustwo wekslowe.
Mimo natłoku pracy i wyjazdów na jarmarki, Häusler intensywnie tworzył – pisał dramaty, komedie oraz pieśni ludowe śpiewane później w piwiarniach przez jednego z fabrycznych robotników. Czas wolny spędzał w towarzystwie innych młodych kupców i rzemieślników. Wbrew powszechnym modom, zamiast pić i grać w karty, grupa ta stawiała na muzykę, deklamację i dyskusje naukowe. To właśnie w tym kreatywnym kręgu, w odpowiedzi na literackie zakłady i wyzwania (np. napisanie sztuki w 3 dni lub opisanie karczemnej bójki w wysublimowany sposób), powstały jego kolejne opowiadania i utwory sceniczne.
Häusler z sukcesem realizuje literackie wyzwania towarzyskie, wygrywając zakład poprzez napisanie jednoaktowej sztuki w zaledwie trzy godziny. Lata 1812–1815 stają się czasem jego największej produktywności poetyckiej. Pod wpływem wojen napoleońskich w jego twórczości zaczynają dominować wątki patriotyczne, niechęć do Francuzów oraz opiewanie bitwy nad Kaczawą, a inspiracje czerpie m.in. z nowinek technicznych (maszyna latająca Degena). Jako samouk bez formalnego wykształcenia literackiego, Häusler tworzy intuicyjnie, doskonale trafiając w autentyczny ton pieśni ludowych, które publikuje w ówczesnej prasie.
Równolegle rozwija zainteresowania praktyczne, pisząc traktaty o sukiennictwie, farbiarstwie, autorskim systemie księgowości oraz rewolucyjnym projekcie reformy niemieckiej ortografii (postulującym pisanie fonetyczne). Prowadzi pracowite, skromne życie, dzięki czemu jego pieśni zyskują dużą popularność – w Bayreuth zostaje nawet entuzjastycznie powitany i uhonorowany przez lokalną społeczność. W tym okresie osobiście poznaje także słynnego pisarza Jeana Paula, którego wspomina jako serdecznego człowieka podziwiającego nocne niebo na miejskim rynku.
Spotkanie z Jeanem Paulem, który poprosił Häuslera o wskazanie Gwiazdy Polarnej, zaowocowało serdeczną znajomością. Niedługo potem Häusler przeniósł się do Münchbergu, gdzie jako buchalter zaprowadził wzorowy porządek w chaotycznych księgach zamożnego fabrykanta. Choć otwierała się przed nim perspektywa kierowania filią w Monachium, za namową rodziny i z tęsknoty za ojczyzną zdecydował się na powrót na Dolny Śląsk. Pretekstem była wolna posada u młodej, owdowiałej krewnej w Jeleniej Górze.
Häusler dotarł do Jeleniej Góry pod koniec lata 1815 roku, w dniu w którym miasto świętowało zwycięstwo pod Waterloo. Już pierwszego wieczoru po przyjeździe, podczas spotkania z 22-letnią wdową, panią Liebich, oboje zakochali się w sobie z wzajemnością i podjęli decyzję o ślubie. Małżeństwo okazało się niezwykle zgodne i trwało przez 23 lata, aż do przedwczesnej śmierci ukochanej żony w 1838 roku. Häusler rozwija w Jeleniej Górze swój sklep kolonialny, stawiając na niskie marże, uczciwość i życzliwość wobec klientów, co po pięciu latach przynosi mu ogromny obrót (24 000 talarów rocznie). Dzięki wcześniejszej nauce drzeworytnictwa sam wykonuje firmowe etykiety i druki, a z czasem poszerza ofertę o tytoń i tabakę.
W roku 1820 sprowadził z Zielonej Góry partię wina z rocznika 1819, która cieszyła się uznaniem u konsumentów. Häusler wpadł na pomysł, by samemu zająć się produkcją wina z jabłek, co w Nadrenii było już od dawna powszechną praktyką. Zasięga w tej sprawie rady w Bambergu i wytwarza około 20 okseftów trunku. „Wino nie było złe” – jednak zbyt kwaśne, by skusić kupców. W 1821 roku Häusler zaczął więc robić poncz i dosładzać wino. To rozchodziło się znakomicie i już w 1822 roku, przy dobrych zbiorach jabłek, wyprodukował 100 okseftów, który nazwał cydrem. Wypróbował również metodę uszlachetniania wina jabłkowego poprzez dodatek cukru, tak aby po ukończeniu fermentacji miało ono moc wina reńskiego. Wina te udały się znakomicie, na wiosnę były klarowne i miały słodki smak. Przypadek naprowadza go jednak na wino musujące, czyli mousseux; chcąc ugościć przyjaciela, przyniósł z piwnicy kilka leżakujących butelek, a korki strzeliły mu prosto w głowę. Ciąg dalszy nastąpi...