04/06/2026
Mutant Letterpress nie powstał sam z siebie, ale "składał" się powoli, dzięki ludziom, którzy pojawiali się na tej drodze i wnieśli coś bardzo konkretnego: wiedzę, doświadczenie, wsparcie i poświęcony czas. Dziś jest Dzień Drukarza i dobra okazja, żeby o nich wspomnieć.
✨Jadwiga i Paweł Tryzno, twórcy Muzeum Książki Artystycznej w Łodzi. Spotkanie z nimi było pierwszym impulsem i otwarciem drzwi do świata, w którym druk typograficzny wciąż ma sens i ciężar, a książka jest pełnoprawnym dziełem sztuki.
✨John Cornelisse, twórca EnkiduPress, największy specjalista od monotypów, jakiego poznałam. Stworzył program komputerowy, dzięki któremu można było współcześnie uruchamiać odlewarki monotypowe bez użycia papierowej taśmy. Towarzyszył mi podczas drukarskich wypraw do Amsterdamu i był obecny zawsze wtedy, kiedy trzeba było coś zrozumieć, a nie tylko uruchomić.
✨Jan Sobczak, maszynista i operator linotypów. Nasze spotkanie zaczęło się uśmiechu i wyznania: "Pani Dagmaro, jestem i kocham linotypy". Człowiek tak życzliwy i pogodny, że przeniesienie oraz instalacja dwutonowej maszyny we dwoje wydawały się czymś zupełnie zwyczajnym. Choć brzmi to jak historia z innego czasu, linotyp działa do dziś.
✨Wojciech Podgajny, zecer i drukarz. W jego warsztacie pieczątkarskim „Modena”, ostatnim takim miejscu na wrocławskim Nadodrzu, uczyłam się składu i pracy na tyglu typograficznym Grafopress. Trafiłam tam przypadkiem podczas spaceru, a słowem kluczem był napis „Typo” na małej tabliczce zawieszonej na bocznej ścianie kamienicy.
✨Sylwester Dziamski, wówczas najstarszy żyjący we Wrocławiu drukarz, zecer i linotypista (101 lat!). To od niego kupiłam ponadstuletnią bostonkę TipTop, czcionki i wyposażenie pracowni zecerskiej, które przez ponad 30 lat czekały na drugie życie. Na tej prasie drukował podziemne ulotki dla „Solidarności” i religijne obrazki dla kościoła.
✨Edward Krzywulski, drukarz. Wiele godzin schodziło nam na rozmowach o druku, maszynach i drukarskich naprawach. Często zaczynały się one od telefonu i zdania: „Panie Edziu, pomoże Pan?”. I nawet przez telefon udawało się czasem coś naprawić.
✨Andrzej Włodarski, introligator, prawdziwy mistrz swojego fachu i pasjonat ekslibrisu, wielokrotnie prowadził w naszej pracowni zajęcia z podstaw oprawy i szycia książek. Kiedy poprosił mnie o wsparcie przy tworzeniu pracowni typograficznej wrocławskiej ASP, byłam ogromnie szczęśliwa.
✨Pan Józef, mistrz od ciężkiej roboty. Patrząc, jak za pomocą breszki, kilku metalowych rurek, drewnianych klocków i desek przestawia maszyny, można było odnieść wrażenie, że prawa fizyki nie obowiązują. Potrafił w pojedynkę przestawić kilkutonowe maszyny. Dzięki niemu wszystkie Mutanty bezpiecznie przechodziły kolejne przeprowadzki do pracowni. Spokój, doświadczenie i siła, na których zawsze można było polegać.
✨Pan Darek, specjalista od ciężkiego transportu, i jego niezawodny dźwig HDS. Patrząc, jak kilkutonowe maszyny unoszą się w powietrzu i trafiają na swoje miejsce z dokładnością co do milimetra, można było zapomnieć o ich wadze. Nawet wtedy, gdy trzeba było wstawić je przez okno, wszystko wyglądało zaskakująco prosto.
✨I mój tato, Zenon Świętek, który cierpliwie dorabiał wszystko, czego potrzebowały maszyny: śrubkę, nakrętkę, sterownik czy obudowę na przewody elektryczne. Usprawniał, naprawiał, sprawdzał i pilnował, żeby wszystko działało tak, jak powinno. W niezliczonej liczbie spraw był pierwszą osobą, do której zwracałam się po pomoc. A prąd musiał płynąć bezpiecznie.
Niestety, panów Pawła, Jana i Sylwestra nie ma już wśród nas. To uświadamia, jak ważne jest, by wiedza, którą mieli, nie zniknęła razem z nimi. Może właśnie dlatego Dzień Drukarza jest dla mnie przypomnieniem tych wszystkich osób: drukarzy, zecerów, linotypistów, introligatorów, maszynistów, specjalistów od transportu i napraw, a także mojego Taty - przyjaznych dusz, które pomagały utrzymywać te maszyny przy życiu. To dzięki nim ocalały nie tylko maszyny, ale także umiejętności, doświadczenie i historie przekazywane dalej cierpliwie, zwyczajnie i z humorem. Każdy z nich dołożył swoją cegiełkę, bez nich nie byłoby mojej historii.
Moja drukarska droga zawsze była o ludziach, maszynach i spotkaniach, które zostały. Mutant Letterpress jest w dużej mierze ich śladem. Z całego serca Wam dziękuję ❤️✨