Każdy słyszał tę zawadiacką piosenkę – „No to jadziem na Bielany”. O micie majówki, wypadzie za miasto i szalonej zabawie na łonie natury. Wszyscy znają refren i porzekadło wyratowanego z topieli teścia: „Żyję, żyję,…ale co to za życie?”. Prawie nikt jednak nie wie, gdzie cumował ten legendarny statek. Dawna przystań statku do (z) Młocin
Dawna przystań statku do (z) Młocin to teraz anonimowy fragm
ent wału wiślanego, u stóp zdewastowanego Pałacu Bruhla. Niegdyś to miejsce tętniło życiem, teraz jest mocno zarośnięte wysokimi drzewami i gęstymi chaszczami, a Wisła płynie kilkaset metrów dalej. To wina kolektora, który na lewy brzeg wyrzuca rok w rok tony piachu. Przemierzający ścieżkę na szczycie wału rowerzyści, biegacze oraz spacerowicze z psami nie zdają sobie sprawy, że depczą po legendzie. Statki do Młocin już nie kursują, ale nie wszystko przepadło z kretesem po legendarnych majówkach. Miejscowe rozległe „piknikowisko”, idealne na wszelkie weekendowe wypady ma kilka palenisk, specjalne wiaty dla ochrony przed deszczem, wiele kilometrów tras rowerowych, ścieżkę edukacyjną i tor przeszkód dla dbających o formę. Dobrze czują się tu zarówno fanatycy grilla, bardzo stacjonarni „majówkowicze” z całymi rodzinami, jak i zagorzali „bikersi”. Las Młociński
Las Młociński ma bowiem ponad 100 hektarów. Jest częścią wielkiego korytarza ekologicznego, który łączy dolinę środkowej Wisły z Puszczą Kampinoską. Nie sposób poznać wszystkie ścieżki i zakamarki podczas jednej majówki. To resztki niegdysiejszej Puszczy Mazowieckiej, która jeszcze w XVIII w. otaczała Warszawę. Bardziej imponujące jej relikty można znaleźć na tyłach Huty „Warszawa”. Tuż obok tego molocha rosną przepiękne, pomnikowe dęby, które mają po kilkaset lat! Na mapie to mały, zielony wielobok – Rezerwat „Dęby Młocińskie”. Idealny przystanek podczas wycieczki rowerowej. Piknikowisko na Młocinach
Ostatni parostatek pływał po Wiśle jeszcze w latach 70., ale być może ta tradycja nie zaginęła całkowicie. Są plany przywrócenia rejsów tramwajów wodnych – z centrum Warszawy aż tutaj, do Lasu Młocińskiego. Prawdopodobnie przystanków będzie znacznie więcej. Fundacja JA WISŁA tworzy w Porcie Czerniakowskim nietypowe muzeum – Skansen Wisły. Nie ograniczy się do wystawy starych zdjęć i eksponatów. Barka „Herbatnik” będzie wozić wycieczki szkolne i pokazywać wszystkim chętnym Wisłę taką, jaką jeszcze jest – ostatnią taką rzeką w Europie. W każdym razie Warszawa, która przez wiele lat, jakby obrażona, była zwrócona tyłem do Wisły, teraz zaczyna znowu ją zauważać. Tekst i zdjęcia: Arkadiusz Szaraniec