Archiwum Historii Mówionej - Dom Spotkań z Historią/Karta

Archiwum Historii Mówionej - Dom Spotkań z Historią/Karta Archiwum Historii Mówionej DSH/OK to największy w Polsce zbiór relacji świadków historii XX wieku.

[for English scroll down]
Archiwum Historii Mówionej Domu Spotkań z Historią i Ośrodka KARTA to największy w Polsce zbiór relacji świadków historii XX wieku. Liczy już ponad 6000 wywiadów biograficznych nagranych w technice audio lub wideo, zdigitalizowanych, opracowanych archiwalnie i udostępnianych w Czytelni Multimedialnej Domu Spotkań z Historią (tworzonego z inicjatywy KARTY i stołecznego sam

orządu) oraz w internetowym portalu http://www.audiohistoria.pl. Pierwsze nagrania pochodzą z 1987 roku, kiedy to zainicjowane przez podziemną „Kartę” Archiwum Wschodnie rozpoczęło akcję nagrywania wspomnień mieszkańców dawnych Kresów Wschodnich, obywateli polskich represjonowanych przez sowieckie władze. 20 lat później w działania programu „Historia Mówiona” Ośrodka KARTA włączył się Dom Spotkań z Historią, który nie tylko tworzy zbiór AHM i uczestniczy w pozyskiwaniu nowych relacji, ale także intensywnie popularyzuje zgromadzone świadectwa. The Oral History Archive of the History Meeting House and KARTA Centre Foundation holds the largest collection of eyewitness accounts in Poland. It includes over 5000 audio and videotaped interviews, all of them digitised, catalogued and available to access in the Multimedia Reading Room of the History Meeting House or online at http://www.audiohistoria.pl. The first relations were recorded in 1987, when the Eastern Archive, initiated by the then underground KARTA Centre, created a program of recording testimonies of former inhabitants of the Eastern Borderlines, Polish citizens repressed by Soviet authorities. Twenty years later the HMH joined the 'Oral History' program carried out by the KARTA Centre; The HMH not only manages the Oral History Archive and participates in recording relations but is actively promoting the use of this collection.

Artysta Jarosław Tyszyński zmarł na gruźlicę 17 kwietnia 1930. Dla swojej córki Danuty był miłością życia: „Trzy lata mi...
23/06/2026

Artysta Jarosław Tyszyński zmarł na gruźlicę 17 kwietnia 1930. Dla swojej córki Danuty był miłością życia: „Trzy lata mieszkaliśmy z ojcem – bo nie mogę powiedzieć, że z matką. Moja mama wyjeżdżała o szóstej rano do Warszawy, żeby pracować jak wół, od rana do wieczora. Wracała późnym wieczorem, kiedy ja już spałam. Z tego wynikła niezwykła sytuacja: ojciec – chory na otwartą gruźlicę – pielęgnuje od urodzenia maleńkie dziecko.
Moje powiązania z ojcem były bardzo duże. To, co pamiętam z najmłodszych dni i lat – bo ojciec żył jeszcze trzy i pół roku – moje życie było wielkim szczęściem. Pamiętam go jak cień, cień szczęścia. Ojciec mnie bardzo kochał, a ja odwzajemniałam swoją małą miłością jego miłość. Ojca tylko uznawałam, mama była osobą nieznaną. Zawsze był koło mnie, zawsze był blisko – i jakoś instynktownie mnie bardzo kochał. I ja to czułam.
Mama widziała, że to już ostatnie chwile ojca. Ojciec umarł w Wielki Czwartek, a w Palmową Niedzielę ciotka przyjechała do nas i zaproponowała, że mnie zabierze do siebie, żebym ja nie patrzyła na śmierć człowieka, którego tak kocham. Ja naturalnie nie chciałam jechać. Wiem, że strasznie się rozpłakałam, chwyciłam się framugi drzwi i nie można mnie było oderwać. I wtedy ojciec mi powiedział, że muszę się z nim pożegnać, i żebym nie płakała. Ja podeszłam do niego. Myśmy się nigdy nie całowali z ojcem, nie wolno mi było. Wolno mi było tylko piąstki włożyć do jego oczu, przyłożyć. I to było pożegnanie, powitanie… I tak go pożegnałam.
Wiem, jaką straszną rozpacz przeżyłam po raz pierwszy w życiu. Moja ciocia mnie prowadziła za rączkę i z tego płaczu – tam były sztachetki takie w oparkanieniu – wszystkie te sztachetki mi się zlewały. I to pamiętam. To była jedna z największych miłości mego życia”.

Na zdjęciu Danuta Tyszyńska-Kownacka z ojcem Jarosławem Tyszyńskim. Falenica, lata 20. Fot. ze zbiorów Danuty Tyszyńskiej-Kownackiej/AHM DSH

22/06/2026

KOR Odcinek 4 | KSS „KOR” – „Trzeba iść dalej!”

Uwolnienie przez władzę w lipcu 1977 wszystkich więzionych robotników oznaczało, że najważniejsze cele KOR-u zostały osiągnięte. Jego członkowie zdecydowali się jednak kontynuować działalność. 29 września 1977 KOR przekształcił się w Komitet Samoobrony Społecznej „KOR”, mający szerszy zakres działań: walka z przejawami łamania prawa przez władze PRL oraz wspieranie niezależnych inicjatyw społecznych. Komitet liczył ponad 30 osób i skupiał wokół siebie kilkuset współpracowników.
KSS „KOR” publikował apele i oświadczenia kierowane do społeczeństwa, opisujące postępujący kryzys ekonomiczny i społeczny, a także przypominające ważne wydarzenia z historii Polski nieobecne w oficjalnym przekazie.

Powołał Biuro Interwencyjne, którego zadaniem było rejestrowanie i upublicznianie, także na Zachodzie, przypadków łamania praw człowieka, niesienie pomocy represjonowanym i poszkodowanym przez władze. Komitet patronował tworzeniu niezależnego (niecenzurowanego) ruchu wydawniczego, tzw. drugiego obiegu. Jego organem prasowym był ukazujący się co miesiąc „Komunikat”. Ponadto członkowie i współpracownicy KSS „KOR” wydawali „Biuletyn Informacyjny”, „Głos”, „Krytykę”, literackie pisma „Zapis” i „Puls”, kierowane do środowiska robotniczego pismo „Robotnik”, dla środowiska chłopskiego – „Placówkę”. Z KSS „KOR” związane było niezależne wydawnictwo książkowe NOWa.

Komitet wspierał niezależną działalność studencką (Studenckie Komitety Solidarności), robotniczą (Wolne Związki Zawodowe), oświatową i naukową (Towarzystwo Kursów Naukowych). Nawiązał też współpracę z opozycją w Czechosłowacji (Karta 77), utrzymywał kontakty z polską emigracją na Zachodzie, paryską „Kulturą”, rządem polskim na uchodźstwie w Londynie i Rozgłośnią Polską Radia Wolna Europa. Organizował akcje protestacyjne bez użycia przemocy, w tym głodówki i akcje ulotkowe. Jego członkowie byli wielokrotnie represjonowani – usuwani z pracy, zatrzymywani na 48 godzin lub osadzani w areszcie.

Latem 1980 KSS „KOR” wsparł przełomowe strajki. Jego członkowie i współpracownicy zaangażowali się w organizowanie Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”, który przejął zadania Komitetu. Oficjalnie KSS „KOR” został rozwiązany 23 września 1981 podczas I Krajowego Zjazdu Delegatów NSZZ „Solidarność”.

Prezentację przygotowali: Jarosław Pałka, Joanna Rączka i Magda Szymańska.
Realizacja techniczna: Maciej Kamiński, Dariusz Krajewski i Robert Radecki.

Siła w jedności. 50. rocznica powstania Komitetu Obrony Robotników
Cykl jest częścią programu przygotowanego przez Miasto Stołeczne Warszawa z okazji przypadającej w 2026 r. 50. rocznicy powstania Komitetu Obrony Robotników. Obchody objęte zostały honorowym patronatem Prezydenta Miasta Stołecznego Warszawy, Rafała Trzaskowskiego.

Spacer nad Wisłą. Na pierwszym planie Jadwiga Mieszkowska, polska lekkoatletka. Warszawa, lata 20. Fot. ze zbiorów Jolan...
19/06/2026

Spacer nad Wisłą. Na pierwszym planie Jadwiga Mieszkowska, polska lekkoatletka. Warszawa, lata 20.
Fot. ze zbiorów Jolanty Kozłowskiej/AHM DSH

Danuta Morzeńska opowiada, jak z mamą dostarczała żywność znajomym w getcie: „Miałam wózek z lalką. W tym wózku mamusia ...
17/06/2026

Danuta Morzeńska opowiada, jak z mamą dostarczała żywność znajomym w getcie: „Miałam wózek z lalką. W tym wózku mamusia umieściła trochę żywności i poszłyśmy z Piwnej pod getto. Gdy zabrali naszych sąsiadów – Żydów do getta, to na różne sposoby mamusia starała się im pomóc. No więc idziemy z tym wózeczkiem, a w okolicach Ogrodu Krasińskich zatrzymał nas Niemiec. Ja uciekłam naprzód. Krzyknął: – Halt! – Pytał mamusię, dlaczego uciekłam. Odpowiedziała: – Bała się, że zabierze jej pan lalkę. – Roześmiał się. Tym sposobem udało nam się pójść dalej. Byłyśmy zadowolone, że dostarczymy trochę jedzenia”.

Na zdjęciu Danuta Morzeńska z matką. Pamiątka z I komunii świętej. Warszawa, 10 czerwca 1943. Fot. ze zbiorów Danuty Morzeńskiej/AHM DSH

 Maria Nowicka opowiada o funkcjonowaniu stołówki studenckiej SGGW tuż po zakończeniu wojny: „Mama zaczęła mnie namawiać...
15/06/2026


Maria Nowicka opowiada o funkcjonowaniu stołówki studenckiej SGGW tuż po zakończeniu wojny: „Mama zaczęła mnie namawiać, żebym poszła zobaczyć, czy SGGW na Rakowieckiej ocalało. Okazało się, że gmach stoi i że nawet szyby ma. Zgłosiłam się chyba w kwietniu. Miałam indeks, zarejestrowali mnie na drugi rok studiów.
Inauguracja pierwszego roku akademickiego SGGW, bardzo uroczysta, odbyła się 15 maja 1945. Nasza uczelnia – bardzo byliśmy z tego dumni – była pierwszą, która zmartwychwstała.
Jeśli chodzi o zaangażowanie społeczne, to każdy coś robił: albo pomagał młodszym kolegom, albo uczestniczył w chórze akademickim, pomagał szklić nowe sale, myć okna… [Ja] zostałam kierowniczką stołówki oraz jedną z osób, które z ramienia Stowarzyszenia Studentów SGGW „Bratnia Pomoc” zbierały pieniądze na zakup wiktuałów i jeździły wycyganioną od któregoś z ministerstw ciężarówką do powiatów mniej zniszczonych rolniczo, żeby kupować mąkę, kartofle i inne produkty. W ministerstwie przedstawialiśmy pisemko, że jesteśmy przedstawicielami Stowarzyszenia i pytaliśmy, czy ministerstwo mogłoby nam udzielić jakiejś pomocy: żywnościowej, pieniężnej, dać samochód, koce… Na podstawie tej karteczki troje studenciaków w szarych maciejówkach dostawało a to worek cukru, a to worek mąki, a to jakąś dotację. W stołówce żywili się studenci, cały personel naukowy i pomocniczy, administracja.
Niedługo mieliśmy już trzy ciężarówki, a to otworzyło przed nami wspaniałe perspektywy zarobkowe. Byłam pilotem jednego z samochodów. Stawaliśmy w dość ruchliwym miejscu z tablicą z napisem, dokąd zamierzamy jechać. I wtedy ci, którzy też chcieli tam pojechać, zgłaszali się. Jak nasza ciężarówka, wyposażona w dwie długie ławy przywiązane do burt, zapełniła się, chodziło się z czapką i zbierało opłaty za przejazd. Każdy płacił, ile mógł, ile chciał, ile uważał. Byli tacy, którzy byli lepiej sytuowani, to nawet parę złotych dawali, a byli tacy, co płacili jakieś grosiki, bo ich nie było stać. To było jedno ze źródeł naszych dochodów na rzecz stołówki”.

Studenci II roku Wydziału Prawa UW odgruzowują Warszawę. Aleje jerozolimskie, rejon kamienic nr 30, 28 i 26. W środku Anna Mizikowska, 1947. Fot. ze zbiorów Anny Mizikowskiej/ historii Archiwum Historii Mówionej - Dom Spotkań z Historią/Karta

Stanisław Kolanowski opowiada o ogródku zorganizowanym w czasie okupacji w Warszawie: „Na Polu Mokotowskim był teren prz...
12/06/2026

Stanisław Kolanowski opowiada o ogródku zorganizowanym w czasie okupacji w Warszawie: „Na Polu Mokotowskim był teren przeznaczony pod budowę kościoła. I proboszcz od św. Jakuba, z Placu Narutowicza, dla parafian cały ten teren podzielił na działki. Nasza rodzina też tam dostała taką działkę, nie była ona zbyt duża. Na tej działce hodowaliśmy to, z czego później można było żyć. No więc były ziemniaki, w bruzdach między ziemniakami rósł bób. Jakiś kawałek działki z marchwią. Była tam rzepa, jakaś kalarepa, coś tego typu. I dzięki temu mieliśmy trochę jedzenia w domu. Pamiętam, że przy obieraniu ziemniaków, trzeba było te ziemniaki najpierw umyć, a później grubo obierać ze skórki. I te obierki się rozkładało na gazetach na szafach i one wysychały. Jak przyszedł przednówek i już nie było co jeść, to jedliśmy zupę z tych obierków. Z brukwią jeszcze, bo brukiew się jakoś w piwnicy przechowywała. I to było nasze właściwie podstawowe wyżywienie. Więc nie było zbyt luksusowo, ale jakoś można było przeżyć”.

Na zdjęciu Elżbieta Rąbalska. Warszawa, okres okupacji. Fot. ze zbiorów Elżbiety Rąbalskiej/AHM

Zaproszenie na zabawę taneczną. Warszawa (wówczas jeszcze miasto Włochy, tuż przed włączeniem w granice Warszawy), 1950....
10/06/2026

Zaproszenie na zabawę taneczną. Warszawa (wówczas jeszcze miasto Włochy, tuż przed włączeniem w granice Warszawy), 1950.
Pamiątka ze zbiorów Karola Roga/AHM DSH

9 czerwca - Międzynarodowy Dzień Archiwów.Na zdjęciu Maria Buko nagrywająca wspomnienia Bogny Neumann  w styczniu 2018. ...
09/06/2026

9 czerwca - Międzynarodowy Dzień Archiwów.
Na zdjęciu Maria Buko nagrywająca wspomnienia Bogny Neumann w styczniu 2018.
Fot. Iwona Makowska/DSH

 💬Gdy wybuchła wojna, rodzice Gabriela Stypińskiego postanowili uregulować kilka formalności. Pan Gabriel wspomina: „Mie...
08/06/2026


💬Gdy wybuchła wojna, rodzice Gabriela Stypińskiego postanowili uregulować kilka formalności. Pan Gabriel wspomina: „Mieszkaliśmy w tym czasie we Włochach. Rodzice uznali, że trzeba być bliżej rodziny, która mieszkała na Woli. Zapadła decyzja, że przenosimy się do Warszawy.
Zanim to się wydarzyło, moi rodzice wzięli ślub – 5 września o godzinie 21.00, we Włochach, w kościele pod wezwaniem świętej Teresy. Tylko ze świadkami, bez żadnych przyjęć, bez niczego, bo nie było do tego głowy. Ja miałem wtedy cztery i pół roku, brat dwa i pół. Dlaczego rodzice wzięli ślub? Wybuchła wojna i już było wiadomo, co się dzieje… A mając dzieci bez formalnego ślubu, nie można było ich ochrzcić.

7 września rano pojechaliśmy do kościoła [na chrzest]. Znajomy piekarz pożyczył nam wóz z koniem. Na wozie znalazłem się ja z bratem, nasze przyszłe matki chrzestne – siostry bliźniaczki mojej mamy – brat matki, najmłodszy z rodzeństwa, i sąsiad z Włoch, młody człowiek.
Dojechaliśmy do Młynarskiej, kiedy zaczął się nalot. Moja mama – nie wiem, czy się wystraszyła, czy co, ale zsiadła z wozu i wróciła do domu. A myśmy pojechali do kościoła na Leszno. Bombardowanie było dosyć silne i nie ustawało. Koń się rwał, a przed kościołem rosło tylko młode drzewko i nie było do czego tego konia uwiązać. Jeden z kandydatów na chrzestnych – brat mojej matki – został i go trzymał (w związku z tym ja i brat mamy dwie chrzestne, ale wspólnego chrzestnego). Ksiądz w kruchcie udzielił nam chrztu.

Wyszliśmy i się okazało, że konia z wozem już nie ma, bo w tym momencie zarekwirowało go Wojsko Polskie. Nie urwał się, nie uciekł, nie padł martwy – został zarekwirowany. Żołnierze dali nam jakiś świstek na to. 8 września Niemcy weszli do Włoch, ale nas już tam nie było”.

Daniel Stypiński (młodszy bart Gabriela) z rodzicami Eugenią i Edwardem. Włochy, lato 1939. Fot. ze zbiorów Gabriela Stypińskiego/AHM DSH Archiwum Historii Mówionej - Dom Spotkań z Historią/Karta

Boże Ciało w Łowiczu, lata 30. Fot. ze zbiorów Norberta Symonowicza/AHM DSH
04/06/2026

Boże Ciało w Łowiczu, lata 30.
Fot. ze zbiorów Norberta Symonowicza/AHM DSH

Adres

Zielna 39
Warsaw
00-108

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 09:00 - 17:00
Wtorek 09:00 - 17:00
Środa 09:00 - 17:00
Czwartek 09:00 - 17:00
Piątek 09:00 - 17:00

Telefon

+48222550540

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Archiwum Historii Mówionej - Dom Spotkań z Historią/Karta umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Archiwum Historii Mówionej - Dom Spotkań z Historią/Karta:

Udostępnij

Kategoria