21/09/2026
W latach 30. Janina Wyżnikiewicz uczęszczała do Gimnazjum im. J. Słowackiego w Warszawie. Wspomina: „To było bardzo dobre państwowe gimnazjum, piękny, nowoczesny gmach. Na parterze były pracownie: geograficzna, gdzie wisiały mapy, była pracownia fizyczna, chemiczna, robót ręcznych… Poza tym w ostatnim chyba roku przed wojną wprowadzono coś w rodzaju gospodarstwa domowego.
Szatnia była w suterenie, ale elegancka. Każda uczennica miała swoją przegrodę z wieszaczkiem na czapkę, na dole była podstawka na ranne kapcie. Godzina 8:20 był dzwonek, woźna zamykała szatnię. Uczennice, które się spóźniły – to się bardzo rzadko zdarzało – wchodziły po schodach, i tam zostawiały woźnemu (to był pan Paweł, wąsaty, stary woźny, dzisiaj takich nie ma…) dzienniczki. Kancelaria stawiała pieczątkę, że spóźnienie, a trzy spóźnienia – zmniejszony stopień ze sprawowania. Ale zwykle punktualnie się przychodziło do szkoły i szatnia była zamykana po dzwonku.
Tak jak mówiłam, to był bardzo ładny gmach. On do dzisiaj stoi, prawie nie był spalony w czasie wojny. Były wielkie, eleganckie schody, na nich chodniki. Ale tymi schodami chodzili tylko nauczyciele. Uczennice chodziły schodami z drugiej strony korytarza, które były węższe. Tymi głównymi schodami, to szło się tylko rano na modlitwę: pierwszy dzwonek, wtedy wszystkie uczennice musiały stanąć przed swoimi klasami parami, od najniższych do najwyższych. I potem tymi głównymi schodami szły do auli na pierwszym piętrze. Były odmówione modlitwy, potem „Kiedy ranne wstają zorze” i uczennice wracały do swoich klas, i zaczynały się lekcje.
Każda nauczycielka, która wchodziła, sprawdzała listę obecności (w związku z tym ja do dzisiaj mogę jednym tchem z pamięci wyrecytować wszystkie nazwiska swojej klasy). Nie było tak dużo lekcji jak dziś, godzina 13–14 na ogół byłam w domu. Ale jednak ta szkoła jakoś umiała zainteresować…”.
Na zdjęciu Konstancja Raczyńska-Bojanowska (z lewej) w czasie nauki w Gimnazjum im. J. Słowackiego. Warszawa, koniec lat 30. Fot. ze zbiorów Konstancji Raczyńskiej-Bojanowskiej/AHM DSH