03/09/2026
O ładownicach znów ..
Podstawowa "patrontasche" Armii Włoskiej dla piechoty.
Dwie komory "przyjmujące" po trzy ładowniki. Zatem, Giuseppe dźwigał* 36 Cartuce. Mało, co nie? 😉 Widuje się trzecią pojedynczą ładownicę na plecach, jak u Francuzów. Niewiele to zmienia jednakowoż w boju..
Na zdjęciach, ładownica noszona jest na środku, wsparta zapewne pasem chlebaka jak w innych armiach.
Ci co wiedzą to wiedzą-pas włoskich żołnierzy pozwalał na takie rozwiązanie. Pracujemy nad pozyskaniem takowego wprost z "Ojczyzny". Bywają w Ukrainie ale kraj wojenny i "miedza" nie puszcza...
Wracając do sacchetto.. Skóra wyprawiona jak tylko Włosi to robili.. Zauważcie, że mieściła ładownica karton z amunicją.
Rozwiązanie o tyle praktyczne, że wystarczy podnieść klapkę i pociągnąć za tasiemkę by dostać się do nieco uszczelnionej zawartości. Fajne! Sprawdziłem na moim brzuchu jak to się mogło odbywać. Gorzej z wyjęciem i porzuceniem kartonika. Choć w zasadzie różnie można traktować ten element..
Wyrób zasadniczo nie zmienił się od początków XX wieku, bo i wciąż patron ten sam.
Skąd i dlaczego tu?! Armia Italii cofając się wraz z frontem wschodnim zawitała w nasze strony. Nadto, po kapitulacji Królestwa Italii, Niemcy przejęli sporo wyposażenia Włoskiej armii. Tu akurat ładownice nie odegrały żadnej roli wobec powszechnego użycia plecaków, pałatek i samych karabinów. Wciąż ostrzymy kły na Carcano w kalibrze niemieckim 7,92. Pojawiają się czasem.
Może i coś znajdziecie przy zdjęciach a na pytania i wątpliwości-chętnie odpowiemy. 😁