Izba Regionalna w Jarosławcu

Izba Regionalna w Jarosławcu Dziedzictwo kulturowe mieszkańców wsi Jarosławiec i okolic

Nasz dawny Dom Ludowy intryguje przejezdnych do tego stopnia, że wracają do tego miejsca aby zobaczyć je nie tylko z zew...
24/02/2026

Nasz dawny Dom Ludowy intryguje przejezdnych do tego stopnia, że wracają do tego miejsca aby zobaczyć je nie tylko z zewnątrz ale i od wewnątrz. Nie ma co ukrywać, robi wrażenie ten okazały budynek w centrum wsi na zakręcie. Zapraszamy do odwiedzania Jarosławca i jego pięknych zakątków pełnych historii.

Już pisałam o tym domu, przy ostatnim pobycie udało mi się nie tylko porozmawiać z panią Bibliotekarką , pozwoliła nam zrobić zdjęcia , za co serdecznie dziękuję. Podjechaliśmy tu po drodze na zwiedzanie wschodnich zakątków Polski, gdyż na FB, na naszym koncie 50ok.pl odezwała się ...

Czas.Zapominamy, ale i wspominamy czas dzieciństwa,  twarze rodziny, miejsca w których żyliśmy. Jak wyglądaliśmy, jak wy...
24/02/2026

Czas.
Zapominamy, ale i wspominamy czas dzieciństwa, twarze rodziny, miejsca w których żyliśmy. Jak wyglądaliśmy, jak wyglądała nasza wieś?
Czas zatrzymany na zdjęciach pokaże nam to wszystko, będziemy mogli sobie przypomnieć siebie, swoich bliskich, ludzi z którymi dane nam było żyć, miejsca które się przez lata zmieniły. Dzięki zdjęciom i wspomnieniom przekazujemy naszą historię kolejnym pokoleniom.
Jeśli chcielibyście Drodzy Czytelnicy dołączyć się do tych wspomnień - serdecznie zapraszamy do kontaktu. Zajrzyjcie do swoich albumów, komputerów, pytajcie sąsiadów o zdjęcia. Zeskanowane zdjęcia zwracamy właścicielom, a my postaramy się Wam pokazać miniony czas.

Przemiany. Jarosławiec dawniej i dzisiaj.
22/02/2026

Przemiany.
Jarosławiec dawniej i dzisiaj.

PROSZĘ NIE UDOSTĘPNIAĆ TEGO ZDJĘCIABeztroskie lata przedszkolne, rok 1980? Znam z imienia i nazwiska wszystkie dzieci, k...
11/02/2026

PROSZĘ NIE UDOSTĘPNIAĆ TEGO ZDJĘCIA
Beztroskie lata przedszkolne, rok 1980? Znam z imienia i nazwiska wszystkie dzieci, kilka roczników, ale kto pamięta jak nazywała się pani przedszkolanka? Zapraszam do dzielenia się swoimi szkolnymi i przedszkolnymi zdjęciami.

Drodzy CzytelnicyW dalszym ciągu szukamy zdjęć, wspomnień i informacji o kierownikach i dyrektorach dawnej szkoły podsta...
08/02/2026

Drodzy Czytelnicy
W dalszym ciągu szukamy zdjęć, wspomnień i informacji o kierownikach i dyrektorach dawnej szkoły podstawowej w Jarosławcu. Nazwiska, które nas interesują to min, Emilia, Edward, Mieczysław, Jerzy, Edward, Henryk, Kazimierz Zuzanna, Stanisław. Szukamy zdjęć szkolnych, grupowych, z harcerstwa z lat 1960-1980 lub starszych.
Każde najmniejsze wspomnienie, każdą informację postaramy się zapisać w całość, pragniemy napisać historię naszej wsi, a jest naprawdę o kim i o czym wspominać. Część historii jest spisana w Kronice Wsi Jarosławiec, lecz brakuje w niej zdjęć i wielu faktów a są jeszcze puste strony do zapisania. Są również kroniki biblioteczne, w których są zapisane także wydarzenia, jakie miały miejsce nie tylko w bibliotece, ale i w naszej wsi. Jeśli posiadasz zdjęcia z Jarosławca, kolonii, Przymiarek, Wysokiego, Bundyrz, wspomnienia swoich rodzin, może chciałbyś, aby o nich napisać, podziel się z nami swoją historią, wspomnieniem, zdjęciem. Zapraszamy do kontaktu. Może ktoś rozpoznaje osoby ze zdjęcia i wie, gdzie je wykonano?

Stefan GoryniaTrzeci kierownik szkoły w Jarosławcu w latach 1937-1939 i 1945-1946.  Tak jak poprzednicy, również Stefan ...
01/02/2026

Stefan Gorynia
Trzeci kierownik szkoły w Jarosławcu w latach 1937-1939 i 1945-1946. Tak jak poprzednicy, również Stefan Gorynia był nie tylko kierownikiem szkoły ale i kierownikiem Chóru Ludowego. We wspomnieniach osób które go pamiętały, zapisał się jako utalentowany i wybitny działacz amatorskiego ruchu artystycznego. Organizował w latach przedwojennych w Domu Ludowym wiele przedstawień min. ,,Karpaccy Górale" Józefa Korzeniowskiego. Chór Ludowy pod kierownictwem Stefana Goryni zbierał laury na festiwalach i przeglądach w Lublinie. Zespół Chóru Ludowego wziął udział w Święcie Pieśni które było obchodzone na Dni Lublina ( zdjęcia) - odpowiednik festiwalu pieśni ludowych. Składano wieńce. Zespół S.Goryni zdobył II miejsce w eliminacjach. Do chóru należały min. Mackiewicz Stefania z d. Podwalna, Dutkowska Stefania z d. Mroczek, Kowalczuk Maria z d. Mroczek, Nowak Irena z d. Duda.
Wspaniałą rzeczą jest to, że S. Gorynia zachował dokumenty i zdjęcia z okresu swojej pracy lecz najpiękniejszym jest jego maszynopis życiorysu.

Stefan Gorynia Wrocław, dnia 7 sierpnia 1983 r.
Życiorys
Urodziłem się 28 lipca 1912 r. w Katernbergu- Westfalii, dokąd rodzice ( Marcin i Maria z d. Cybulska) przenieśli się z Poznańskiego w poszukiwaniu pracy. Po pierwszej wojnie światowej i opcji Rodziców na rzecz odrodzonej Polski powróciliśmy do ojczyzny, w strony rodzinne Matki, do Chodzieży. Jednak z powodu braku odpowiedniej pracy w zawodzie Ojca przenieśliśmy się po roku do Borysławia gdzie Ojciec podjął pracę w nowowybudowanej elektrowni. W Borysławiu ukończyłem szkołę powszechną, a w roku 1930 Państwową Szkołę Tkacką w Krośnie z dyplomem technika tkackiego. Z powodu panującego kryzysu i braku pracy ( fabryki włók. czynne 2-3 dni w tygodniu), pokonując wiele trudności zdałem drugą maturę w Seminarium Nauczycielskim w Siedlcach w roku 1933 i w tym roku we wrześniu rozpocząłem pracę nauczyciela na lubelszczyźnie. Jeden rok w Teletynie jako nauczyciel kontraktowy, a w następnym roku, już jako nauczyciel etatowy i kierownik szkoły w Radostowie, a od 1937 roku jako kierownik szkoły w Jarosławcu w Fundacji Staszica na ziemi hrubieszowskiej. I tu zastała mnie II wojna światowa.
1 listopada 1939 roku zostałem zakładnikiem wraz z pięcioma innymi obywatelami Jarosławca. Byliśmy niby na wolności, ale Jarosławca nie wolno nam było opuszczać i trzy razy w tygodniu musieliśmy się meldować w komendaturze. W nocy z 10 na 11 listopada 39 r. zostaliśmy wszyscy aresztowani. Po trzech dniach zwolniono nas utrzymując w mocy obowiązek trzykrotnego meldowania się oraz zakaz opuszczania Jarosławca. 3 maja 1940 r. zostajemy ponownie aresztowani i wywiezieni do Więzienia w Hrubieszowie. Kilkakrotnie wzywani na "szczegółowe badania" typu : co to za organizacja "Zawieja Czarny"? Kto jest organizatorem? Gdzie jest siedziba? Kto należy i.t.p. 30 maja 1940 r. ponownie nas, bardzo zmaltretowanych zwolniono, utrzymując w mocy trzykrotne meldowanie się i zakaz opuszczania Jarosławca. Po parunastu dniach 18 czerwca 1940 r. po raz czwarty byliśmy aresztowani, wywiezieni do więzienia w Hrubieszowie skąd po paru dniach, po uzupełnieniu kontyngentu aresztowanych, wywieziono nas trzema samochodami do Rotundy w Zamościu. Cały czas byliśmy bez normalnego jedzenia. Raz na 2-3 dni dopuszczano panie z PCK, które rozdzielały nam po kubku zupy. Z Zamościa przewieziono nas na Zamek w Lublinie skąd 29 czerwca 1940 r. wcześnie rano, załadowano nas do pociągu i wywieziono do obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen , dokąd przybyliśmy 1 lipca 1940 r. Otrzymałem tam numer 26541.
W obozie w Sachsenhausen i filii tegoż obozu na Klinkierni ( 3 km od gł. obozu) przebywałem do stycznia 1945 r. pracując w różnych komandach. Po 3- miesięcznej kwarantannie na bloku 38 rozdzielono nas grupami na poszczególne bloki. Grupę w której ja byłem przydzielono na blok 45. Jako "zugangi" przydzieleni byliśmy przez blokowego do różnych komand w zależności od zapotrzebowania. Pracowałem więc jako leicheatrager, na holgchofie, na tongrubie - ładowanie gliny na wagony, przy rolwadze jako konik, przy wyrębie lasu i karczowaniu pni, oraz półtora roku, już jako fachowiec, w tepichweberei gdzie pracowałem do końca tegoż komanda. Całe Komando przerzucono wówczas na Klinkiernię gdzie pracowałem początkowo przy wywózce cegły i załadunku na brki ( barki? przyp. I.R.) , następnie sztaplowaniu cegły surowej na wózkach do pieca a ostatnie dwa lata jako brener przy piecu.
W związku ze zbliżającym się frontem i rozpoczęciem ewakuacji obozu w styczniu 1945 roku zostałem jako chory wywieziony trzecim transportem S do obozu w Mauthausen. Przybyliśmy tam po trzytygodniowej tułaczce 16 lutego 1945 roku. W transporcie wielu ludzi zmarła z zimna i głodu - w bydlęcych zaplombowanych wagonach. W Mauthausen otrzymałem nr 130852. 8 marca 1945 roku zostałem przekazany do Gusen I gdzie pracowałem w kamieniołomach do 5 maja 1945 roku t. j. do wyzwolenia obozu przez armię USA.
Po dwumiesięcznym leczeniu wróciłem do kraju i podjąłem pracę na przedwojennym stanowisku kierownika szkoły w Jarosławcu. Jako działacz spółdzielczy zostaję po roku przeniesiony przez b. Związek Rewizyjny do organizującej się Szkoły Przysposobienia Spółdzielczego dla Dorosłych w Kołudzie Małej a w roku szkolnym 1947/48 przeniesiony zostaję do Gimnazjum Spółdzielczego w Kowalowie Pom. We wrześniu 1948 roku na własną prośbę - ze względów rodzinnych - zostaję przeniesiony do Centrali Spółdzielni Pracy we Wrocławiu na stanowisko kierownika szkolenia. W tym okresie kontynuuję studia w Wyższej Szkole Handlowej we Wrocławiu. Po reorganizacji Spółdzielczości Pracy i wyodrębnieniu "Cepelii" we Wrocławiu, gdzie pracowałem do jej likwidacji t.j. do roku 1953. Po likwidacji Ekspozytury organizuję w ramach "Cepelii" Wrocławską Spółdzielnię Pracy Przemysłu Artystycznego a w roku 1965 organizuję oddział tej Spółdzielni w Jeleniej Górze. Od początku tej Spółdzielni jestem jej prezesem i kierownikiem ogólnym. W 1972 roku przeniesiony zostaję do Regionalnego Biura Sprzedaży "Cepelii" w Katowicach jako kierownik oddziału we Wrocławiu i pełnomocnik dyrektora do organizacji samodzielnego Regionalnego Biura Sprzedaży "Cepelii" na Dolny Śląsk.
Od 1 sierpnia 1977 roku jestem na emeryturze. Inawlida wojenny II gr.
Od roku 1949 jestem żonaty z Apolonią Domańską. Mamy dwie córki: Elżbietę i Krystynę.
Pisownia oryginalna - przyp. Izba Regionalna

Za sumienną pracę społeczną i zawodową w PRL został przez zakłady pracy wyróżniony 20- krotnie dyplomami i nagrodami pieniężnymi. Za pracę społeczną w ZBOWiD otrzymał dyplomy uznania w roku 1969, 1971 i 1974.
Posiada odznaczenia : 1963 - Odznaka Zasłużonego Działacza Spół. , 1969 - Odznaka Grunwaldzka, 1979 - Złota Odznaka Zasłużonego dla Dolnego Śląska, 1970 - Medal Zwycięstwa i Wolności, 1970 - Złoty Krzyż Zasługi.

Stefan Gorynia zmarł 25. 08. 1991 roku. Pochowany we Wrocławiu.

W książce Jana Kalisza ""Nauczycielstwo Hrubieszowskie w okresie okupacji" , przy notatce o nauczycielu Franciszku Sajdaku jest takie wspomnienie : Nie uchroniło to jednak od represji, aresztowany został 19 czerwca 1940 roku. W tym czasie zostali aresztowani między innymi nauczyciele: Stefan Gotynia ( Gorynia przyp. IR) z Jarosławca, Roman Charkowski, Leon Szymański z Hostynnego, prof. Gajewski, sekretarz nadleśnictwa Jakimiński, adwokat Kulik, rejent Zawadzki. Wszyscy po przewiezieniu do magistratu zostali następnego dnia umieszczeni w Zamościu a stamtąd wywiezieni do Oranienburga. Gdy wojna zbliżała się ku końcowi, umarł na tyfus podczas ewakuacji obozu. Pozostawił żonę i dwoje dzieci. Końca wojny nie doczekali aresztowani razem z nim adwokat Kulik i w Oświęcimiu Jakimowski"

Pragnę serdecznie podziękować pani Krystynie Zielińskiej za udostępnione dokumenty i zdjęcia swojego ojca. Bez tego, te wspomnienia mogłyby nie powstać.
Pozostałe materiały pochodzą z notatek spisanych przez Jana Czyżewskiego, z Kroniki Koła Młodzieży Wiejskiej i z Księgi Protokołów Zebrań Rodzicielskich w Jarosławcu.

18 stycznia 1959 rok, zabawa choinkowa dla dzieci. Kto rozpoznaje nauczycieli, swoich rodziców, dziadków?
30/01/2026

18 stycznia 1959 rok, zabawa choinkowa dla dzieci. Kto rozpoznaje nauczycieli, swoich rodziców, dziadków?

26/01/2026
Ktoś narzeka dziś na zawiane drogi?! 🤔😄Młodzież szkolna  - Jarosławiec rok 1962 (lub '63) Ktoś się poznaje? Foto: zbiory...
26/01/2026

Ktoś narzeka dziś na zawiane drogi?! 🤔😄
Młodzież szkolna - Jarosławiec rok 1962 (lub '63)
Ktoś się poznaje?
Foto: zbiory prywatne

16/01/2026

15 stycznia minęły 83 lata od wysiedlenia Jarosławca. Jak straszny to był czas dla mieszkańców wsi, trudno nam sobie wyobrazić, było mroźno jak dzisiaj, może nawet bardziej.
Poniższe wspomnienia z wysiedlenia Jarosławca zostały spisane przez Jana Czyżewskiego, opowiedziane przez mieszkańców. Opisane zostały w pisemku Skarbiec.

Minęło już pół wieku od tych strasznych wydarzeń. Zapomnieć o nich nie podobna. Stoją przed oczami, zarysowały się w pamięci ofiar tych wydarzeń na zawsze. Jak w drogi styczniowy mróz wyrzucano gospodarzy z rodzinami, z małymi dziećmi z własnych domów, gospodarstw. Z gospodarzy, w przeciągu krótkich chwil , stawali się skazańcami przeznaczonymi do likwidacji. Musieli patrzeć bezsilnie jak zabierani im ojcowiznę, dorobek wieloletniej pracy, a ich - gospodarzy, prawowitych właścicielu - skazani na zagładę całymi rodzinami. Wysiedlenie przeprowadzano w sposób niezwykle okrutny, aby w pierwszej kolejności wyeliminować małe dzieci, osoby chore i słabe fizycznie. W wysiedleniu brali udział Ukraińcy z organizacji paramilitarnej Orszuc i cywilni, w złudnej nadziei zasłużenia się Niemcom i zabezpieczenia sobie bytu. Mieli oni jednak być wyniszczeni w trzeciej kolejce, po Żydach i Polakach.

Bardzo wcześnie rano, 15 stycznia 1943 r. w Jarosławcu przeprowadzono wysiedlenie. Było bardzo zimno, jak wspominali ludzie którzy przeżyli ten czas, było ponad 30 stopni mrozu. Domy w których mieszkali wytypowani do wysiedlenia Polacy były oznaczone na drzwiach literą P. Wczesnym rankiem do domów wdarli się butni policjanci ukraińscy i nie dając wiele czasu na ubranie się, siłą wyprowadzali mieszkańców do sań stojących na drodze. Był straszny płacz głodnych, przerażonych dzieci i matek siłą wypychanych z domów, którym nie dano czasu aby się cieplej ubrać i posilić na drogę. Po załadowaniu do sań , wysiedlonych zawieziono w konwoju policji ukraińskiej do szkoły ( spalonej w 1944 r.) Po godzinie przewieziono saniami do Domu Ludowego, koło którego czekały już samochody ciężarowe kryte brezentem. Nadzorujący wysiedlenie SS- nami zjedli śniadanie u jednego z gospodarzy, folksdojcza i po śniadaniu zarządzili załadowanie wysiedleńców do samochodów, bez żadnych ławek, które zaraz ruszyły do obozu w Zamościu. W tym czasie, spisujący te wspomnienia, wtedy mały, niespełna siedmioletni Jaś, został uratowany przed wywózką do obozu przez jednego z SS- manów, który był obecny przy wysiedlaniu jego domu i przekazany rodzinie.
Opowiadał jeden z gospodarzy z Ornatowic wiele lat po wojnie, że jadące przez tą wieś samochody zatrzymały się i za chwilę SS- nami zaczęli wyrzucać zamarznięte dzieci w śnieg do wykrotu przy drodze. Nie wiadomo jednak skąd te samochody jechały i daty tego przejazdu nie mógł sobie przypomnieć.

W Jarosławcu zostali wysiedleni: rodzina Edmunda Ufnala 4 osoby, jedna zginęła, rodzina Pieniążków- 5 osób, rodzina Kaźmiruk Leokadii- 3 osoby, rodzina Wojtanowskich- 4 osoby, rodzina Kotarskich - 5 osób, 4 zginęło, rodzina Piotra Zająca- 6 osób, 1 zginęła, Orłowski Jan- przeżył, rodzina Jan i Katarzyna Czyżewscy- 2 osoby- oboje osobno uciekli z obozu i na piechotę wrócili do domu, syn Jan został uratowany przez Niemca, Józef Guzik l. 47 - z obozu przejściowego w Zamościu został wywieziony do pracy przymusowej w Berlinie skąd wrócił po wyzwoleniu, Kazimiera Pietkiewicz l. 19 z obozu w Zamościu wywieziona do pracy przymusowej w Niemczech. Po wyzwoleniu znalazła się w Czechosłowacji, gdzie wyszła za mąż i zamieszkuje dotychczas. Bolesław Kulik, dwa razy zabieramy do obozu w Zamościu, dwa razy z tego obozu uciekał. Samotna staruszka Dębicka mieszkająca w małym domku pod lasem i nie mogącą chodzić - zastrzelono, ułomna, chora Katarzyna Kożuch również została zastrzelona przez żandarma. Niektórzy, spodziewając się wysiedlenia wywieźli swoje rodziny do miejscowości gdzie nie było wysiedleń ( w powiecie chełmskim). Tam jednak policja ukraińska skrupulatnie przeszukiwała domy i wszystkich nie miejscowych wydawała władzom niemieckim. Wywożono wykrytych do obozu w Zamościu, który w tym czasie nazywał się Himmlerstadt. We wsi Raciborowice wykryto rodzinę Władysława Buciora, ich również wywieziono do obozu w Zamościu. W obozie był straszny głód i ogromną śmiertelność wśród starszych wiekiem, słabszych fizycznie i dzieci. Nieco większe rację żywnościowe otrzymywali ci, którzy chodzili do pracy. Do domów, z których zabrani właścicieli na wyniszczenie, wprowadzały się rodziny ukraińskie.

Michał Kulik- weterynarz - był jednym z nielicznych Ukraińców, którzy pomagali Polakom i nie krył się z tym.

Niemiec Carl Steuer ( Kark Sztajer)- zarządca tartaku w różny sposób pomagał Polakom. Przez cały okres okupacji przechowywał trzech Żydów na strychu. To była wielka odwagą, ponieważ za to i Niemcom groziła kara śmierci.

Minęło już pół wieku od tych strasznych wydarzeń i należy dać świadectwo prawdzie, że nie wszyscy wytrzymali próbę charakteru. Niektórzy wyparli się polskiej narodowości. Większość jednak cierpiała, i chociaż nie miała żadnej szansy na zwycięstwo, podejmowano desperacką walkę o wolność w organizacjach ruchu oporu.

Informacji o przebiegu i okolicznościach wysiedlania w Jarosławcu udzielili: p. Helena Kowalczuk, p. Irena Zając, p. Ludwik Zając, p.Stanisław Serafin.

Skarbiec 1993 r. Spisał J. Czyżewski

Jeśli znacie historię wysiedlenia swoich rodziców, dziadków, nazwiska innych wysiedlonych, będziemy wdzięczni o uzupełnienie informacji.

Bardzo nas cieszy sukces naszego mieszkańca i serdecznie gratulujemy Panu Jankowi! Jeśli jesteś "szczęśliwym posiadaczem...
09/01/2026

Bardzo nas cieszy sukces naszego mieszkańca i serdecznie gratulujemy Panu Jankowi!

Jeśli jesteś "szczęśliwym posiadaczem jednego z tych pięknych dzieł" - to zachęcamy - podziel się jego zdjęciem w komentarzu lub w wiadomości prywatnej ☺️ Może uda nam się wspólnie utworzyć małą galerię ku potomności 😉

https://www.facebook.com/share/1FY2vgk2fo/

20/07/2025

Rodzina odnaleziona w bibliotece.
Jak ważne jest aby dzielić się swoimi wspomnieniami, przeżyciami, historią, tym co zapamiętaliśmy z miejsc w których dano nam żyć, przebywać nawet krótki czas, nasza pamięć o ludziach z którymi mieliśmy kontakt, rodziną, sąsiadami, nauczycielami, mieszkańcami bliższych lub dalszych miejscowości. Dzięki takim wspomnieniom, przekazom ustnym, spisanymi życiorysami, starym dokumentom i zdjęciom, poznajemy lokalną historię a czasem coś więcej. Poniżej przeczytasz dlaczego nie warto wyrzucać starych zdjęć i dokumentów. Czy warto słuchać opowiadań dziadków, rodziców i innych z czasów ich młodości, ich przeżyć. Być może słyszycie to po raz 20-30 i wydaje się już nudne, bo znacie tą historię już na pamięć. O tuż to! Zapamiętaliście wspomnienia osób które już odeszły, teraz to Wy możecie opowiedzieć lub spisać te zasłyszane lub nagrane opowieści. Zachęcać ludzi do wspomnień i nauczyć się ich słuchać. Dzięki temu odkrywamy swoje korzenie, swojego męża lub żony. Takich wspomnień swojej babci słuchał autor niewielkiej książki którą niedawno wypożyczyłam po 10 latach od jej wydania. Książka opisująca ludzi i miejsca niezbyt odległe. Wertując kartki znajduję zdjęcia i nazwiska osób które ,,znam". To nie mogła być zbieżność nazwisk, to była pewność, że opisywane osoby są rodziną. Krótkie poszukiwania autora w internecie i jest, napisałam wiadomość, dostałam odpowiedź. Dzięki otrzymanym informacjom mogłam pójść krok dalej w swoich poszukiwaniach. Na zdjęciach które ja pokazałam była bohaterka książki a osoba z rodziny jej przyjaciółką. Poprzez inną osobę z książki wyszło pokrewieństwo z autorem. Dla mnie niesamowita historia. Szukajcie, czytajcie książki, zapisujcie i dzielcie się wspomnieniami, kto wie, jakie historie przyniesie życie? Jeśli macie zapisane, zasłyszane wspomnienia o mieszkańcach Jarosławca i chcielibyście się nimi podzielić zapraszamy do kontaktu. Szukamy informacji i zdjęć o dawnych kierownikach i nauczycielach szkoły w Jarosławcu: Emilii Sajdak, Mieczysławie Blaszyńskim, Franciszku Malinowskim, Kazimierzu Rusku i innych. Już wkrótce wspomnienia o trzecim kierowniku szkoły - Stefanie Gorynii.

Adres

Jarosławiec
Uchanie
22-510

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Izba Regionalna w Jarosławcu umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij

Kategoria