05/11/2024
Niestety słowa te, cytowane z artykułu w Tygodnik Powszechnym, brzmią nie tylko groźnie, ale i bardzo realistycznie.
"UKRAINA: FRONT SIĘ CHWIEJE
(...) na wielu odcinkach frontu na Ukrainie rosyjski agresor idzie systematycznie do przodu. Trzeba dziś brać pod uwagę scenariusz, który jeszcze niedawno wydawał się niemożliwy.(...)"
Wojna obronna na Ukrainie przeciw barbarzyńskim rosjanom i ich kolaborantom, trwa dzięki odwadze i determinacji Ukraińców, którzy bronią również nas, Polski i Europy. Jakie współczesne społeczeństwo europejskie byłoby w stanie powstrzymać przez prawie trzy lata napór tak wielkiej potęgi totalitarnego i zbrodniczego państwa jakim jest putinowska rosja?
Czas przygotowywać się osobiście na wypadek, gdyby front obronny załamał się zupełnie,
tym bardziej, że ani państw bałtyckich, ani Polski nie stać moralnie i kulturowo na poddanie się moskiewskim barbarzyńcom. ..i tym bardziej, że może jeszcze prócz Rumunii i słabej Mołdawii, żadne inne bezpośrednio zagrożone państwo z naszych bliskich i nieco dalszych sąsiadów jak widzimy nie zrobi nic oprócz asekuracji, a może nawet kolaboracji.
Bliski nam Izrael jest również w ogniu wojny, a totalitarni "wielcy" rozgrywający w skali świata, którzy w przypadku sukcesu rosji na Ukrainie i rozwijania się konfliktu na coraz bardziej światowy, dolewać będą oliwy do ognia na Bliskim i Dalekim Wschodzie.
Co zatem gdyby krok po kroku, narastało relane zagrożenie dla przełamania słupów granicznych naszych pobratymczych czterech państw?
Z pewnością jest już czas, aby oprócz słusznego rozwoju potencjału obronnego Polski, zaprzestać durnych sporów wewnętrznych i działać prawdziwie wspólnotowo, ale też myśleć o swojej rodzinie, dzieciach, wnukach, o niesamodzielnych sąsiadach, o nas samych. Działać wspólnotowo ale i wewnątrzrodzinnie. Przygotowywać się. Społecznie nie stać nas już na byle co, na małostkowość i marnowanie czasu.
Noe też budował, choć drwili z niego.