11/05/2026
W dniu dzisiejszym obchodzimy kolejną rocznicę urodzin Carla Hauptmanna, swojego czasu posiadającego świętujące z nim szerokie grono przyjaciół. Większość z tych relacji została już opisana w polskojęzycznej literaturze. Jednakże zapomniana pozostaje historia przyjaźni poety i literata, zawsze przychylnego artystkom i poszukującego u nich inspiracji, z wrocławską twórczynią gobelinów i długoletnią partnerką życiową secesyjnego malarza Maxa Wislicenusa - Wandą Bibrowicz.
Wanda Bibrowicz przybyła do Szklarskiej Poręby ok. 1911 roku. Zrezygnowała tym samym z dobrze rokującej posady na ówczesnej wrocławskiej akademii artystycznej ze względu na osobiste zawirowania, związane z zatrudnieniem w tej samej pracowni ówczesnej żony Wislicenusa - Else. Założone przez Wandę "Śląskie Warsztaty Tkactwa Artystycznego" funkcjonowały od momentu jej przyjazdu w Karkonosze do 1919 roku. Funkcjonował przy nich jej autorski sklep mieszczący się na głównej ulicy Szklarskiej Poręby (ówczesnej Wilhelmstrasse 590, ob. ul. Jedności Narodowej 16).
Wanda Bibrowicz, podobnie jak wiele współczesnych jej artystek, po przyjeździe do Szklarskiej Poręby została skonfrontowana z ekonomicznymi potrzebami kurortu i niewybrednymi gustami swych klientów. Wraz z zatrudnionymi przez artystkę szwaczkami, oprócz większych gobelinów tkanych m. in. ze wzorów Wislicenusa, wykonywano torebki, poduszki, nakrycia, narzuty oraz inne drobne przedmioty artystyczne, które bardziej przemawiały do odbiorców nastawionych na zakup pamiątki z górskiej podróży. Bibrowicz nie zrezygnowała jednak ze swych ambicji artystycznych i w 1913 roku przyłączyła się ze swymi tkaninami do organizowanej we Wrocławiu wystawy jeleniogórskiej szkoły koronki igłowej.
W swym szklarskoporębskim atelier odwiedzana była zarówno przez byłych współpracowników z akademii wrocławskiej jak i zainteresowanych jej działalnością przedstawicieli Stowarzyszenia Artystów św. Łukasza oraz przez Carla Hauptmanna. We wspomnieniach pisał entuzjastycznie, że "W jej gobeliny zapatrzeć się można jak w głębię fresków".
Carl szczerze podziwiał odpowiadające mu stylistyką i wrażliwością naturalistyczne projekty gobelinowe, zachwalał kunszt łączący religijność z tematami ludowymi a także przeklinał w swym pamiętniku niewykształconego odbiorcę, który nie był w stanie dostrzec w autorskich projektach Bibrowicz ich naturalnego piękna wykonania i docenić powoli wymierającej tradycji tkackiej na Śląsku. Pisał: "Gdzie nie odróżnia się szklanych paciorków od rubinów, ciężko handlować szlachetnymi kamieniami".
Owocem przyjaźni między artystami stał się wiszący przez wiele lat w pokoju gościnnym szklarskoporębskiego domu Carla gobelin zatytułowany "Frieden (Pokój)" z 1916 roku. Odnosił się on bezpośrednio do przeżyć trwającej ówcześnie I wojny światowej. Zapewne dla Wandy, pochodzącej z głęboko uduchowionej katolickiej rodziny, był swoistą modlitwą dla małej karkonoskiej ojczyzny o zachowanie w tym trudnym okresie pokoju zarówno dla żywych i umarłych.
Gobelin, utrzymany w ciepłej tonacji barw, przedstawiał smutny, zasypany śniegiem pejzaż pełen kopczyków grobowych i krzyży. Wrażenie głębi przestrzeni uzyskano dzięki zestawom poziomych podziałów. Za mogiłami umieszczono las, wyżej na horyzoncie widoczny był zarys górskich szczytów, na nieboskłonie unosiły się anioły z fanfarami oddając ostatni hołd poległym. Na zachowanym zdjęciu, przysiadła na siedzisku pod gobelinem autorka wpatruje się melancholijnie w krajobraz za niewidocznym w kadrze oknem, jak gdyby porównując pejzaż doliny, który ją zainspirował ze swoim dziełem. Gobelin nieszczęśliwie zaginął po drugiej wojnie światowej.
Swą baśniową atmosferą "Pokój" musiał częściowo nawiązywać do napisanego przez Carla dwa lata wcześniej dramatu "Wojna. Te Deum". Był to niejako utwór, na samym początku konfliktu antycypujący jego zakończenie. Poruszał ważny dla Carla temat, jako że w życiu poety zaistniały dwie Polki, z którymi nawiązał intelektualną wspólnotę: Józefa Kodis-Krzyżanowska i Wanda Bibrowicz. W pierwszym akcie pojawia się więc motyw odrodzenia państwa polskiego, kiedy w orszaku państw europejskich przybywających na konferencję zakańczającą Wojnę, zjawia się na końcu budząca wśród gości grozę delegacja "wskrzeszonych" szkieletów reprezentujących odradzającą się Polskę.
Na długo po śmierci Carla, a więc od przynajmniej 1941 roku, w "Haus der Heimat" założonym w jego dawnym szklarskoporębskim domu, spis obiektów na ekspozycji głosił, że w holu znajdują się "obrazy malarzy ze Szklarskiej Poręby, gobeliny autorstwa Wandy Bibrowicz z okresu szklarskoporębskiego, zbiór czepców". Pozostawały one pamiątką ich przyjaźni na długo po tym jak Wanda Bibrowicz opuściła już Szklarską Porębę.
Foto: Carl Hauptmann, źródło DCiGH