Galeria111

Galeria111 Galeria sztuki aktualnej "Dobra Sztuka w Dobrej Cenie"

Kot w galerii – wystawa na 20-lecie Galerii 111Prezentacja artystów c.d. (24)Na koniec prezentacji artystów „Kota w gale...
16/09/2026

Kot w galerii – wystawa na 20-lecie Galerii 111

Prezentacja artystów c.d. (24)

Na koniec prezentacji artystów „Kota w galerii” zostawiliśmy trzech szczecińskich muszkieterów — Henryka Sawkę, Leszka Żebrowskiego i Macieja Woltmana. Łączy ich nie tylko Szczecin, ale także fakt, że wszyscy są laureatami Nagrody Artystycznej Miasta Szczecina.

Jednym z pierwszych laureatów tej ważnej dla miasta nagrody był Henryk Sawka, wyróżniony już w 1991 roku. Od niego zaczynamy naszą finałową trójkę.

Henryk Sawka urodził się w 1958 roku w Gryfinie, ale od wielu lat jest silnie związany ze Szczecinem. Ukończył polonistykę na Uniwersytecie Szczecińskim, jest laureatem Nagrody Artystycznej Miasta Szczecina, a w 2002 roku otrzymał tytuł Ambasadora Szczecina.

Od lat publikuje rysunki satyryczne w najważniejszych polskich tytułach prasowych. Laureat Złotej Szpilki i Złotego Medalu Satyrykonu, komentator „Szkła kontaktowego” w TVN24, w 2024 roku został Mistrzem Mowy Polskiej.

Henryk Sawka to nie tylko mistrz rysunku — i rekordzista w rysowaniu na czas — ale także zapalony tenisista i jeździec. Nic więc dziwnego, że na naszej niemal naukowej konferencji „Masculinity. Mężczyzna 50+” w 2015 roku był gościem honorowym i uczestnikiem

Prace Henryka Sawki są już na miejscu — oczywiście z charakterystycznym dla niego pazurem: aktualnym i celnym.

15/09/2026

Mark Twain miał podobno nawet 19 kotów… a kiedy jeden z nich zaginął, napisał ogłoszenie tak poetyckie, że mogłoby wzruszyć do łez.

Człowiek, który dał nam „Przygody Tomka Sawyera”, „Przygody Hucka Finna” i jedne z najcelniejszych satyr w historii amerykańskiej literatury, miał jeszcze jedną wielką słabość: koty.

Nie jednego czy dwa. W różnych okresach swojego życia Twain dzielił dom nawet z 19 kotami jednocześnie.

I nie były to zwykłe, anonimowe zwierzaki. Każdy miał własne imię — starannie wybrane, często absurdalne, ale zawsze niezapomniane.

Apollinaris. Beelzebub. Buffalo Bill. Satan. Sour Mash. Zoroaster. Soapy Sal.

Twain uważał, że kot zasługuje na imię z charakterem — takie, które podkreśla jego godność i indywidualność. Bo po co nazywać kota nudno, skoro można nazwać go Beelzebub?

„Po prostu nie potrafię oprzeć się kotu” — pisał kiedyś Twain — „zwłaszcza jeśli mruczy”.

I nie była to żadna poza.

Jego miłość do kotów była wręcz legendarna wśród rodziny i przyjaciół. Potrafił przerwać rozmowę, żeby pogłaskać przechodzącego kota, pisał listy ze zwierzakiem na kolanach i mówił o kotach z niemal nabożnym podziwem.

„To najczystsze, najbardziej przebiegłe i najinteligentniejsze stworzenia, jakie znam” — mawiał — „oczywiście poza dziewczyną, którą kochasz”.

Dla Twaina koty nie były wyłącznie domowymi pupilami. Były towarzyszami, źródłem inspiracji i istotami wyższymi, które z niezwykłą cierpliwością tolerowały obecność człowieka.

Jeden z nich zajmował jednak szczególne miejsce w jego sercu.

Nazywał się Bambino.

Bambino był czarnym kotem, który początkowo należał do córki pisarza, Clary. Duży, intensywnie czarny, z gęstym, aksamitnym futrem i delikatną białą pręgą na piersi szybko stał się ulubieńcem całej rodziny.

Aż pewnego dnia zniknął.

Twain był zdruzgotany.

Nie chodziło przecież o „zaginione zwierzę”. Dla niego zniknął członek rodziny.

Zrobił więc to, co zrobiłby każdy człowiek naprawdę przywiązany do swojego kota — przygotował ogłoszenie do nowojorskiej prasy i wyznaczył nagrodę za jego odnalezienie.

Nie było to jednak zwyczajne ogłoszenie pod tytułem „Zaginął kot”.

W końcu mówimy o Marku Twainie.

Pisarz opisał zwierzę z taką samą dbałością o szczegóły, z jaką tworzył bohaterów swoich książek:

„Duży i intensywnie czarny; sierść gęsta, aksamitna; na piersi ma delikatny pas białych włosków, trudny do zauważenia przy zwykłym świetle”.

Ludzie zaczęli odpowiadać na ogłoszenie.

Kilka osób przyniosło Twainowi czarne koty, przekonanych, że być może właśnie znalazły zaginionego Bambino.

Pisarz dokładnie oglądał każdego z nich.

Żaden nie był jednak jego kotem.

A potem Bambino zrobił dokładnie to, co koty robią najlepiej.

Wrócił sam.

Bez żadnego wyjaśnienia. Bez dramatycznej akcji ratunkowej. Bez bohatera, który przyniósłby go do domu.

Po prostu któregoś dnia wszedł do środka, jak gdyby nigdy wcześniej nigdzie nie wychodził.

Bo właśnie takie są koty.

Twain oszalał z radości.

Okazało się, że całe ogłoszenie było właściwie niepotrzebne. Bambino wrócił wtedy, kiedy sam uznał to za stosowne — na własnych zasadach.

Prawdopodobnie była to jedna z najbardziej „kocich” historii, jakie można sobie wyobrazić.

Przez całe życie Twain nie potrafił zrozumieć ludzi, którzy nie lubili kotów.

„Kiedy mężczyzna kocha koty” — pisał — „od razu staje się moim przyjacielem i towarzyszem, bez potrzeby jakiegokolwiek przedstawiania”.

Dla Twaina stosunek człowieka do zwierząt mówił wiele o jego charakterze.

Sposób, w jaki traktujemy tych, którzy nie mogą sami się obronić, którzy nie potrafią opowiedzieć o swoim cierpieniu i są zdani na naszą dobroć — naprawdę ma znaczenie.

Nie chodziło wyłącznie o sentymentalizm.

Twain żył w czasach, gdy okrucieństwo wobec zwierząt było czymś znacznie częstszym niż dziś i bardzo często zwyczajnie je ignorowano.

Bronienie praw zwierząt nie było modne. Nierzadko wręcz wyśmiewano ludzi, którzy okazywali im zbyt wiele współczucia.

Twainowi jednak zupełnie to nie przeszkadzało.

Opowiadał się za łagodnością, szacunkiem i wrażliwością wobec zwierząt. Pisał o ich inteligencji, emocjach oraz o tym, że również zasługują na godne traktowanie.

I bardzo często robił to z mruczącym kotem na kolanach.

Mark Twain — satyryk, sceptyk i człowiek, który jednym zdaniem potrafił bezlitośnie obnażyć ludzką hipokryzję — wobec kotów był całkowicie bezbronny.

Nadawał im najbardziej zwariowane imiona.

Pisał ogłoszenia, kiedy znikały.

Przerywał pracę, żeby je pogłaskać.

A nawet otwarcie sugerował, że pod wieloma względami przewyższają większość ludzi.

I wiecie co?

Być może wcale tak bardzo się nie mylił.

Bo czasami najmądrzejsze serce nie potrzebuje błyskotliwych powiedzeń ani ciętej satyry.

Czasem wystarczy mu zwyczajne mruczenie.

Mark Twain doskonale to rozumiał.

Wiedział, że w skomplikowanym, a często także okrutnym świecie, w obecności kota jest coś niezwykle prostego, szczerego i czystego.

Koty nie przejmowały się jego sławą.

Nie czytały jego książek.

Nie interesowały ich recenzje ani literackie sukcesy.

Po prostu siadały obok niego, mruczały i przypominały mu, że dobroć nie musi być skomplikowana.

Mark Twain zmarł w 1910 roku, ale jego miłość do kotów przetrwała w listach, wspomnieniach i opowieściach ludzi, którzy go znali.

Pozostawił po sobie wybitne powieści, błyskotliwe komentarze społeczne i humor, który właściwie się nie starzeje.

Ale pozostawił także pewną prostą prawdę:

życie przeżyte w towarzystwie kotów może być naprawdę pięknym życiem.

Wznieśmy więc symboliczny toast za Marka Twaina — literackiego geniusza, satyryka, obrońcę dobroci i oddanego sługę nawet 19 kotów o imionach takich jak Beelzebub czy Soapy Sal.

Najmądrzejsze serca nie zawsze piszą książki.

Czasami po prostu mruczą.

Kot w galerii – wystawa na 20-lecie Galerii 111)Prezentacja artystów c.d. (23)Było już dużo historii, więc teraz czas na...
14/09/2026

Kot w galerii – wystawa na 20-lecie Galerii 111)
Prezentacja artystów c.d. (23)

Było już dużo historii, więc teraz czas na nowe, które przychodzi wraz z Lucasem Lucaprio. Łącznikiem z tym światem jest dla nas Daniela Gendaj — obecna przy wszystkich wcześniej wspominanych wydarzeniach, a około 2013 roku rozpoczynająca współpracę z Łukaszem Czubem, czyli Lucasem Lucaprio.

Lucas Lucaprio to artystyczny pseudonim Łukasza Czuba, urodzonego w 1991 roku artysty związanego ze Szczecinem. Ukończył Państwowe Liceum Plastyczne w Szczecinie oraz Off Art School w Oranienburgu. Jest malarzem, plakacistą, kuratorem i animatorem wydarzeń artystycznych.

Swoje prace pokazuje jako samodzielny artysta stosunkowo od niedawna, ale konsekwentnie buduje swoją pozycję na rynku sztuki poprzez liczne prezentacje w ciekawych miejscach w Polsce.

Łukasz bardzo dobrze czuje się w świecie sztuki i wokół niego — wśród artystów, kolekcjonerów i ludzi związanych z kulturą, mediami i biznesem. Swobodnie łączy te środowiska, a jego wydarzenia często wychodzą daleko poza tradycyjny wernisaż.

To zdecydowanie coś nowego. I z dużą przyjemnością obserwuję, jak konsekwentnie buduje własny sposób malowania, własną publiczność i swoją pozycję jako artysta.

„Kot w galerii” wydaje się tematem skrojonym dla Łukasza, który chętnie maluje zwierzęta — zwłaszcza konie oraz psy, w tym szczególnie charty — szukając w nich elegancji i swojej palety barw.

Wystawa KOT W GALERII od 24 wrzesnia

Kot w galerii – wystawa na 20-lecie Galerii 111)Prezentacja artystów c.d. (22)Małgorzata Kalińska "Małgorzata Kalińska –...
11/09/2026

Kot w galerii – wystawa na 20-lecie Galerii 111)
Prezentacja artystów c.d. (22)

Małgorzata Kalińska
"Małgorzata Kalińska – malarka, projektantka biżuterii i twórczyni obiektów przestrzennych. Ukończyła Państwowe Liceum Sztuk Plastycznych w Szczecinie, a następnie Akademię Sztuk Pięknych im. Władysława Strzemińskiego w Łodzi, gdzie studiowała w Katedrze Projektowania Biżuterii. Dyplom uzyskała z wyróżnieniem. W 2021 roku otrzymała stopień doktora sztuki. Od wielu lat równolegle zajmuje się malarstwem i biżuterią współczesną, zdobywając w tej dziedzinie coraz większe międzynarodowe uznanie i renomę projektantki biżuterii artystycznej."

Małgosia jest wiecznym eksperymentatorem — szuka nowych form, nowych rozwiązań, czasem jakby odpowiedzi na pytania, które jeszcze nie zostały zadane. Doświadczenie wyniesione z jubilerstwa i projektowania biżuterii przeniosła do malarstwa: potrzebę syntezy, precyzję, wyczucie koloru, materii i znaczenia.

Na pierwszej wystawie Małgosi w Galerii 111(2015) pokazywaliśmy jej eksperymentalną, unikatową biżuterię wykonaną z wykorzystaniem czarnej folii z worków na śmieci, a obok — malarstwo. Już wtedy głównym tematem był pejzaż, który do dziś pozostaje jednym z najważniejszych obszarów jej twórczości. Ciekawe jest zderzenie skali: małych, precyzyjnych form jubilerskich z zamiłowaniem do dużych formatów malarskich. W obu przypadkach widać jednak ten sam sposób myślenia — inspirację naturą, redukcję formy i konsekwentne poszukiwanie jej istoty.

Obrazy nadesłane na „Kota w galerii” mogą zaskoczyć tylko pozornie. Kota w nich nie ma. Jest za to "pustka" — raz jako pamięć, utrata i brak, a raz jako przestrzeń otwarta na to, co może dopiero nadejść. W tym sensie malarstwo Małgosi Kalińskiej można odczytywać pomiędzy dwoma porządkami: zachodnim, w którym pustka często wiąże się z nieobecnością i stratą, oraz wschodnim, gdzie staje się przestrzenią możliwości, przemiany i nowego początku. Te dwa sposoby myślenia o "pustce" często spotykam w jej twórczości.

Kot którego nie ma -wystawa" Kot w galerii" od 24 września

Kot w galerii – wystawa na 20-lecie Galerii 111)Prezentacja artystów c.d. (21)W taki sposób powoli dopływamy do portu i ...
09/09/2026

Kot w galerii – wystawa na 20-lecie Galerii 111)
Prezentacja artystów c.d. (21)

W taki sposób powoli dopływamy do portu i czas przedstawić szczecińską załogę wystawy „Kot w galerii”.

Metafora portu nie jest przypadkowa. Skończyłem szczecińską WSM i przez dwanaście lat pływałem po morzach i oceanach. Ku pewnemu niezadowoleniu mojej mamy kapitanem jednak nie zostałem, a zająłem się promocją sztuki.

Prezentację szczecińskiej załogi zacznę od Małgorzaty Olejniczak — Margot, która przyleci do nas ze Szwajcarii. Małgorzata jest trochę moją koleżanką po fachu — zanim poświęciła się malarstwu, przez lata pracowała na statkach powietrznych.

Jej droga artystyczna prowadziła ze Szczecina przez Warszawę, Paryż i Szwajcarię aż do Japonii. To właśnie tam odkryła sumi-e — tradycyjne japońskie malarstwo tuszem, które stało się jednym z najważniejszych obszarów jej twórczości. Kształciła się u japońskiego mistrza Tohuna Kobayashiego, uzyskała w Japonii oficjalny dyplom instruktorki sumi-e, a później otrzymała od swojego mistrza artystyczne imię Tohkou („Tęcza Wschodu”).

Dziś Margot prowadzi w Szwajcarii własną szkołę malarstwa japońskiego, wystawia w Europie, Japonii i Stanach Zjednoczonych oraz zdobywa nagrody za swoją twórczość i popularyzowanie sztuki sumi-e.

Małgosia pojawiła się w Galerii 111 za sprawą jednego ze swoich uczniów sumi-e — młodego artysty ze szczecińskiej ASP, Karola Pabicha, którego wystawę prezentowaliśmy w ramach projektu Hala Wystaw Kolumba 5.

Później Margot wzięła udział w Jesiennym Salonie Sztuki w Międzyzdrojach, a rok 2025 kończyliśmy jej indywidualną wystawą japońskiego malarstwa tuszowego „Podszepty wyobraźni”.

Teraz wraca do nas przy okazji jubileuszowego „Kota w galerii”. Mamy tylko nadzieję, że koty Małgosi Olejniczak zdążą przylecieć ze Szwajcarii na czas.

Kot w galerii – wystawa na 20-lecie Galerii 111)Prezentacja artystów c.d. (20)Agnieszka Srokosz z GdyniAgnieszka Srokosz...
08/09/2026

Kot w galerii – wystawa na 20-lecie Galerii 111)
Prezentacja artystów c.d. (20)

Agnieszka Srokosz z Gdyni

Agnieszka Srokosz, ur. 6 lipca 1976 w Częstochowie. W 2001 ukończyła ASP w Gdańsku, Wydział Malarstwa i Grafiki; związana była z pracowniami Tomasza Bogusławskiego i Macieja Świeszewskiego. W latach 2008–2018 wykładała na Bilkent University w Ankarze. Obecnie jest wykładowczynią na Wydziale Architektury, Inżynierii i Sztuki Sopockiej Akademii Nauk Stosowanych.”

Powiązania artystów z galerią to cała nić znajomości, budująca swoiste drzewo genealogiczne. Spotykamy się na plenerach i wystawach, ktoś kogoś rekomenduje, ktoś poleca — i tak z czasem powstaje galeryjna rodzina.

Z Agnieszką Srokosz mam jednak ten problem, że nie pamiętam, skąd właściwie pojawiła się na naszym zimowym plenerze w Mielnie, w pensjonacie Floryn.

Było to wejście smoka — jak Pietruszewskiego do składu Porto.

Młoda, naładowana energią dziewczyna od razu stała się gwiazdą drużyny, czyli naszego pleneru. Wszyscy czekaliśmy na jej opowieści i anegdotki, którymi raczyła nas przy wspólnych śniadaniach .

Bardzo szybko zapracowała też na ksywkę „Folijka” — po niezapomnianym koncercie na grzebień i folię, utrzymanym gdzieś w tonacji częstochowskich procesji.

Ale Agnieszka wnosiła również bardzo ciekawe wątki do naszych dyskusji o sztuce. Jej sposób obrazowania — kolor, kompozycja, geometria i linia — był świeży i zupełnie inny od malarstwa bardziej klasycznie malujących artystów z południa. Proste linie, śmiały kolor, konstruktywistyczna kompozycja, geometria — to, co dziś jest bardzo modne i obecne w twórczości wielu młodych artystów, w jej pracach było już wtedy czymś naturalnym.

Agnieszka Srokosz, nie porzucając malarstwa, z dużym powodzeniem weszła również w świat plakatu, zdobywając wiele nagród i wyróżnień w konkursach w Polsce i na świecie.

Agnieszka, wraz z Adamem Pękalskim, obecnie mężem, również znakomitym artystą, na początku naszej znajomości odwiedziła nas w domu na wsi. Z tego pobytu zostały nam znakomite zdjęcia — bo, jak się okazuje, do fotografii Agnieszka też ma świetne oko.

Koty Agnieszki zadomowiły się już w galerii i czekają na wystawę.
Wystawa Kot w Galerii od 24 września .

Kot w galerii – wystawa na 20-lecie Galerii 111)Prezentacja artystów c.d. (19)Od Darka Milińskiego możemy płynnie przejś...
06/09/2026

Kot w galerii – wystawa na 20-lecie Galerii 111)
Prezentacja artystów c.d. (19)

Od Darka Milińskiego możemy płynnie przejść do Leszka Żegalskiego — zresztą to nawet trochę po drodze.

Szczęśliwa ta galeria, w której pojawiają się artyści z przypiętą łatką ekscentryków, prowokatorów czy skandalistów. Bo przecież nic tak nie przyciąga uwagi widzów jak odrobina skandalu, prowokacji albo artystycznej afery.

"Leszek Żegalski (ur. 1959) — malarz figuratywny, uczeń Jerzego Dudy‑Gracza, jeden z najbardziej wyrazistych indywidualistów polskiej sztuki współczesnej. Współtwórca „Tercetu Nadętego”, formacji, która w latach 80. wprowadziła do polskiego malarstwa prowokację, ironię i bezkompromisową figurację. Laureat Grand Prix Arsenału ’88, momentu przełomowego dla jego kariery. Żegalski słynie z perfekcyjnego warsztatu, mocnej narracji i charakterystycznej, rozpoznawalnej stylistyki. Od lat buduje własny, konsekwentny język malarski — intensywny, teatralny, pełen symboli i psychologicznej gęstości. To jedna z najważniejszych i najbardziej niepokornych osobowości polskiej figuracji."

To był absolutnie rok Żegalskiego w naszej galerii.

Zaczęliśmy w lipcu 2025 wystawą otwierającą odrestaurowany dawny Hotel Bałtyk w Międzyzdrojach. Miejsce ważne dla architektury miasta miało być magnesem dla mocnej ekspozycji, ale po udanym i głośnym wernisażu nastąpiła klapa — znakomita wystawa nie zainteresowała turystów szukających wyłącznie słońca. Zamknąłem ją przed czasem.
W październiku wróciliśmy z częścią prac na Jesienny Salon Sztuki Seeblick.
Ale dopiero majowa wystawa „Chimery wracają” naprawdę „sprzedała” Żegalskiego szczecinianom: pojawiły się emocje, dyskusje i żywe reakcje.

W galerii zatrzymaliśmy jedno z ważnych dzieł artysty, obecnych dzisiaj na rynku — „Pietę”, malowaną na plandece i inspirowaną wydarzeniami w Aleppo.
To właśnie malowanie na plandekach jest charakterystycznym znakiem Żegalskiego: surowym, mocnym, niepodrabialnym. W kontekście filmu Odyseja (reż. Hirokazu Koreeda) temat pozostaje boleśnie aktualny.

A Kot Leszka Żegalskiego Was nie zawiedzie — będzie Żegalski w pełnym wydaniu.
Wystawa „Kot w galerii” od 24 września.

Kot w galerii – wystawa na 20-lecie Galerii 111Prezentacja artystów c.d. (18)Dariusz Miliński to jedna z najbardziej roz...
05/09/2026

Kot w galerii – wystawa na 20-lecie Galerii 111
Prezentacja artystów c.d. (18)

Dariusz Miliński to jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci środowiska artystycznego — nie tylko malarskiego. Darka znają wszyscy: ci znani i ci, którzy dopiero chcą go poznać. Od lat konsekwentnie buduje swoją rozpoznawalność poprzez niezliczoną liczbę działań artystycznych, animacji, spektakli, plenerów i projektów, które trudno zliczyć.

Jako malarz kreuje się na prymitywistę, śląskiego barda pędzla — wybitnego samouka. Jego obrazy są natychmiast rozpoznawalne: bogata ikonografia, śląski klimat, baśniowa kompozycja, charakterystyczna technika a nawet autorska oprawa prac tworzą język, którego nie da się pomylić z żadnym innym. Ten świat dopełnia sposób bycia artysty: postura, tembr głosu, bezpośredniość i naturalna charyzma.

Ale Miliński to nie tylko malarz. To rzeźbiarz, grafik, plakacista, animator kultury — człowiek‑instytucja.
A przede wszystkim: Pławna Dolna.

Jeśli ktoś jeszcze nie wie, czym jest Pławna Dolna, powinien wpisać tę nazwę w wyszukiwarkę i szybko nadrobić zaległości. Teatr, animacje, muzeum, Arka Noego, park rzeźby.

W Pławnej jest także autorska galeria Darka i piękny, nowy dom — pełen sztuki, zwierząt, przedmiotów z historią, rzeczy znalezionych i rzeczy wymyślonych. A Marzenka, żona Darka, poczęstuje Was przepysznym rosołem, pod warunkiem, że to będzie niedziela.

Wystawę Darka Milińskiego w Galerii 111 w kwietniu 2019 roku poprzedziło spotkanie z autorem — pełna ekspresji, żywiołowa opowieść o sobie, swoich zaletach, ułomnościach i wadach charakteru. A jak komuś mało, to zachęcam do przeczytania autobiografii Darka Człowiek urodzony na cmentarzu — książki szokującej, interesującej, napisanej w sposób bezpośredni, bez tajemnic i bez moralnych skrupułów. To autoportret do potęgi drugiej: szczery, surowy, niekiedy brutalny, a jednocześnie fascynujący.

Darka koty już się czają w galerii i snują jego śląskie opowieści.
Wystawa Kot w Galerii już od 24 września.

Kot w galerii – wystawa na 20-lecie Galerii 111Prezentacja artystów c.d. (17}Z Kazimierza Dolnego wracamy na południe — ...
04/09/2026

Kot w galerii – wystawa na 20-lecie Galerii 111
Prezentacja artystów c.d. (17}

Z Kazimierza Dolnego wracamy na południe — do krakowsko‑katowickiego środowiska. To właśnie stamtąd pochodzą dwaj znakomici artyści, mistrzowie pejzażu, od lat obecni w historii Galerii 111: Stanisław Mazuś i Andrzej Kacperek.

Do naszej wystawy udało nam się zaprosić Andrzeja Kacperka z Mysłowic.
„Andrzej Kacperek — malarz i rysownik, absolwent Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych w Bielsku‑Białej oraz Wydziału Grafiki w Katowicach Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, gdzie studiował pod kierunkiem prof. Jana Dutkiewicza i prof. Romana Nowotarskiego. Dyplom uzyskał w 1978 roku.”

W 2007 roku, z rekomendacji Pawła Kotowicza, Andrzej pojawił się na plenerze w Międzyzdrojach. Los jednak chciał inaczej: z powodu nagłych problemów żołądkowych musiał opuścić plener, zanim zdążył rozpakować walizkę.
Ale zanim wyjechał, jako swoje zobowiązanie plenerowe zostawił małą, uroczą akwarelkę z widokiem na ulicę naszego plenerowego pensjonatu. Była końcówka maja — świeża zieleń, wykwiecone drzewa — i Andrzej uchwycił to po mistrzowsku. Ta praca zrobiła na mnie ogromne wrażenie i na długo została w pamięci.

Kilka lat później, w 2010 roku, zaprosiliśmy Andrzeja do indywidualnej wystawy w Galerii 111. Mieliśmy już w zbiorach jego miniaturowe pejzaże olejne, ale tym razem bardzo zależało nam na wystawie akwarelowej. Artysta chciał pokazać się szerzej, w pełnym repertuarze, lecz postawiliśmy na swoim — i to był strzał w dziesiątkę. Galeria wypełniła się wyłącznie akwarelami, co okazało się doświadczeniem świeżym i ciekawym. Wernisaż i wystawa zostały znakomicie przyjęte i długo dyskutowane przez gości galerii.

W ramach tej wizyty Andrzej poprowadził również warsztaty akwarelowe w siedzibie Fundacji Animatica, odsłaniając swoje tajemnice warsztatowe, techniki i malarskie tricki.

Ale Andrzej Kacperek to przede wszystkim mistrz miniaturowego pejzażu. W tych małych formatach zachwyca ujęciem tematu: pory roku, pory dnia, zjawiska pogodowe. Wydaje się, że to malarz powietrza.
https://youtu.be/3l2B8WSFBXY?si=ZnqhguOaljVZVT85

Dwie prace w technice olejnej Andrzeja Kacperka są już na miejscu.
Wystawa „Kot w Galerii” od 24 września.

Kot w galerii – wystawa na 20-lecie Galerii 111Prezentacja artystów c.d. (16}Michał Smółka Ważnym miejscem na kulturalne...
02/09/2026

Kot w galerii – wystawa na 20-lecie Galerii 111
Prezentacja artystów c.d. (16}

Michał Smółka

Ważnym miejscem na kulturalnej mapie Polski pozostaje Kolonia Artystyczna Kazimierz Dolny. W tym niewielkim miasteczku działa ponad trzydzieści stałych galerii, a na samej ulicy Lubelskiej — czternaście. Wśród nich autorska Galeria Dwa Światy Michała Smółki, który współtworzy Kazimierską Konfraternię Sztuki.

Michał Smółka — malarz związany z Kazimierzem Dolnym, absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie (Wydział Grafiki w Katowicach), uczeń Jerzego Dudy‑Gracza, Romana Nowotarskiego i Bronisława Chromego. Uprawia malarstwo sztalugowe, pastel i akwarelę. Jego twórczość rozpoznawalna jest dzięki nastrojowym pejzażom, martwym naturom, motywom weneckim oraz pracom inspirowanym licznymi podróżami po Europie i świecie.

Artystycznie poznaliśmy się w 2007 roku, podczas pleneru w Międzyzdrojach. Michał wykonał wtedy znakomitą pastelową pracę przedstawiającą dawny Hotel Bałtyk — miejsce, w którym dokładnie rok temu organizowaliśmy Jesienny Salon Sztuki.

Michał jest znany z malarskich impresji inspirowanych jego podróżami, ale także z pewnego charakterystycznego rekwizytu: niewielkiego miedzianego ibryczka, który przez lata woził ze sobą i który stał się ulubionym modelem jego martwych natur.

Na Michałowe koty wciąż czekamy — i jesteśmy bardzo ciekawi, jak „ugryzie” ten temat.

Adres

Pl. Żołnierza Polskiego 11
Szczecin
70-551

Telefon

+48503341205

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Galeria111 umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Galeria111:

Skróty

Udostępnij

Kategoria