07/07/2026
Nieznane wspomnienia o pastorze Wilhelmie Bernhardzie. Syn wspomina twórcę potęgi Kückenmühle
Wśród archiwalnych numerów „Stettiner Nachrichten” można odnaleźć niezwykle interesujący artykuł zatytułowany „Pastor Bernhard und Kückenmühle”. Tekst ukazał się w związku z 50. rocznicą śmierci pastora dr. Wilhelma Bernharda, wieloletniego dyrektora Zakładów Kückenmühle. Tym, co czyni tę publikację wyjątkową, jest jej autor – własny syn pastora, Martin Bernhard, duchowny mieszkający po wojnie w Meldorf w Szlezwiku-Holsztynie.
To nie jest zwykły biogram. To osobiste wspomnienie człowieka, który przez wiele lat obserwował działalność swojego ojca i postanowił opowiedzieć o niej z perspektywy świadka.
Martin Bernhard rozpoczyna swój tekst od przypomnienia, że 26 maja minęło pół wieku od śmierci ojca. Następnie prowadzi czytelnika przez historię Zakładów Kückenmühle – od niewielkiej placówki dla słabowitych dzieci, mieszczącej się w dawnym młynie wodnym, aż po jeden z największych ośrodków opiekuńczych na Pomorzu.
Dowiadujemy się, że Wilhelm Bernhard objął kierownictwo zakładu w 1877 roku, mając zaledwie 34 lata. Zrezygnował z bezpiecznej posady pastora, ponieważ – jak wspomina syn – widok cierpiących i opuszczonych dzieci uznał za swoje życiowe powołanie.
Artykuł pokazuje Bernharda nie tylko jako duchownego, lecz przede wszystkim jako doskonałego organizatora. Za jego czasów Kückenmühle rozwijało się w niezwykłym tempie. Powstawały kolejne domy dla wychowanków, oddzielny zakład dla osób cierpiących na epilepsję, dom diakonis, a później również kościół. Placówka systematycznie powiększała swoje gospodarstwo rolne, ogrody, szkółki drzew oraz warsztaty, dzięki czemu stawała się coraz bardziej samowystarczalna.
Syn podkreśla również mało znany fakt – Wilhelm Bernhard sam projektował większość nowych budynków. Przygotowywał plany architektoniczne, nadzorował budowy i dzięki temu oszczędzał środki, które zakład musiałby przeznaczyć na architektów. Był inicjatorem budowy kościoła oraz fundacji Magdalenenstift, a za swoją działalność został w 1908 roku uhonorowany przez Uniwersytet w Greifswaldzie tytułem doktora honoris causa teologii.
Martin Bernhard poświęca jednak najwięcej miejsca nie osiągnięciom organizacyjnym ojca, lecz jego charakterowi. Pisze o jego głębokiej wierze, spokoju w obliczu trudności finansowych oraz niezwykłym darze rozumienia ludzi. Według autora ojciec potrafił dodawać otuchy osobom cierpiącym i odnajdywać właściwe słowa nawet w najtrudniejszych chwilach. Nigdy nie tracił pogody ducha i wszystkie troski powierzał Bogu.
Pod koniec wspomnień syn przypomina, że pastor kierował Kückenmühle przez 31 lat, aż do swojej śmierci w maju 1909 roku. W tym czasie niewielki zakład przeobraził się w ogromny kompleks obejmujący 33 domy mieszkalne, trzy szpitale, dom diakonis, szkołę, laboratorium, kościół, kaplicę cmentarną oraz liczne budynki gospodarcze i warsztaty. Było to dzieło jednego człowieka i wielu jego współpracowników.
Interesującym elementem publikacji jest także zamieszczony na środku strony wiersz „Weltgeheimnis ist der Tod” („Tajemnicą świata jest śmierć”). Jego autorem jest Robert Prutz – niemiecki poeta, historyk literatury i publicysta, który przez pewien czas mieszkał w Szczecinie. Dla miłośników historii miasta to nazwisko ma dodatkowe znaczenie. Robert Prutz spoczywa bowiem na dawnym Cmentarzu Niemierzyńskim, którego pozostałości zachowały się do dziś. Obecność jego utworu w artykule poświęconym pastorowi Bernhardowi nadaje publikacji jeszcze bardziej refleksyjny charakter.
Dziś artykuł „Pastor Bernhard und Kückenmühle” jest czymś znacznie więcej niż jubileuszowym wspomnieniem. To cenne źródło historyczne napisane przez osobę najbliższą bohaterowi – jego własnego syna, Martina Bernharda. Dzięki temu otrzymujemy nie tylko chronologiczny opis rozwoju Kückenmühle, ale również niezwykle osobisty portret człowieka, którego praca na trwałe wpisała się w historię Szczecina i dawnych Zakładów Kückenmühle.
Tłumaczenie:
Pastor Bernhard i Kückenmühle
26 maja minęło 50 lat od śmierci pastora dr. Wilhelma Bernharda, niegdyś dyrektora zakładów Kückenmühle w Szczecinie. Był on moim ojcem i chciałbym z tej okazji poświęcić mu kilka słów na łamach tego pisma.
Zakład Kückenmühle został otwarty 14 października 1863 roku jako placówka dla słabowitych dzieci. Początkowo mieścił się w starym młynie wodnym, zakupionym przez Zarząd Misji Wewnętrznej od radcy sądowego Jahna zgodnie z jego przeznaczeniem. W styczniu 1877 roku mój ojciec został przez kuratorium powołany na stanowisko przełożonego zakładu.
Urodził się 5 października 1843 roku na plebanii przy kościele Mariackim w Kamieniu Pomorskim jako drugi syn rektora i archiprezbitera Gustava Bernharda. Kiedy obejmował stanowisko w Kückenmühle, miał zaledwie 34 lata. Był wcześniej pastorem w Trzebiatowie pod Kamieniem Pomorskim, a wcześniej przez dwa lata pomocniczym kaznodzieją w zakładzie wychowawczym w Nowogardzie. Bardzo trudno było mu opuścić ukochaną parafię i narazić rodzinę na niepewną przyszłość. Decydujące okazało się jednak zetknięcie z nędzą opuszczonych dzieci. Ujrzał w tym swoje powołanie.
31 października 1877 roku wraz z rodziną zamieszkał w Kückenmühle. W tamtym czasie był to niewielki zakład. Przebywało w nim niespełna sto chorych dzieci, mieszkających w dwóch budynkach, a cały teren obejmował około 3,5 hektara.
Już w 1878 roku wybudowano trzeci dom dla trzydziestu wychowanków. W następnym roku powstało większe mieszkanie dla kierownika. W 1881 roku oddano do użytku nowy dom dla 45 wychowanków. Od tej chwili przyjmowano już nie tylko dzieci, ale także osoby dorosłe cierpiące na różne schorzenia i niepełnosprawności.
W 1882 roku w pobliżu, po drugiej stronie strumienia Mühlenbach, utworzono samodzielny zakład dla chorych na epilepsję. Początkowo składał się z trzech budynków. Ojciec sam przygotował projekty niemal wszystkich obiektów, również kościoła. Dzięki temu zakład oszczędził znaczne środki, które w innym przypadku trzeba byłoby przeznaczyć na architekta.
Aby zapewnić odpowiednio przygotowany personel pielęgniarski, w 1883 roku utworzono dom diakonis. Od tej pory trzy placówki działały wspólnie pod nazwą „Kückenmühler Anstalten”. Gdy w 1888/1889 roku wybudowano kościół, zakłady zyskały własne centrum duchowe.
Ojciec od początku uważał, że zakład powinien posiadać własne zaplecze gospodarcze. Dlatego stopniowo wykupywał okoliczne grunty, które były wówczas stosunkowo tanie. Ostatecznie majątek obejmował około 122 hektarów. Dzięki temu wielu podopiecznych mogło pracować w gospodarstwie rolnym, sadzie, ogrodzie warzywnym oraz szkółce drzew. Praca miała znaczenie terapeutyczne, a jednocześnie zmniejszała koszty utrzymania i przynosiła dodatkowe dochody.
Kiedy 1 kwietnia 1883 roku weszła w życie nowa ustawa dotycząca opieki nad osobami wymagającymi stałej pomocy, liczba pensjonariuszy zaczęła gwałtownie rosnąć. Przez kolejne lata zakład był niemal nieustannie rozbudowywany. Nie było roku, w którym nie powstawałby nowy budynek, a liczba mieszkańców zakładów wzrosła ostatecznie do około 1100 osób.
Wiersz zamieszczony w artykule
Na środku strony znajduje się wiersz „Weltgeheimnis ist der Tod” („Tajemnicą świata jest śmierć”) autorstwa Roberta Prutza (1816–1872). Nie jest on związany bezpośrednio z historią Kückenmühle, lecz został zamieszczony jako utwór okolicznościowy.
Zakłady mogły już wtedy pomieścić znaczną liczbę wychowanków. Oprócz 33 domów mieszkalnych znajdowały się tam trzy szpitale, dom diakonis, dom szkolny, internat, laboratorium, kościół, kaplica cmentarna oraz liczne budynki gospodarcze i warsztaty.
Ojciec angażował się osobiście we wszystkie dziedziny funkcjonowania zakładów. Niezależnie od tego, czy chodziło o prowadzenie gospodarstwa rolnego, sadownictwo, uprawę warzyw, słynne plantacje szparagów, szkółkę drzew czy warsztaty – wszędzie służył radą i pomocą. Dzięki temu w zakładach praktycznie nie zdarzały się błędne decyzje.
Pod koniec życia zaplanował nawet budowę kolonii mieszkaniowej dla pracowników. Nie było mu jednak dane zobaczyć realizacji tego projektu. 26 maja 1909 roku, krótko po ukończeniu planów, zmarł, kierując zakładami przez 31 lat.
Także fundację Magdalenenstift, zbudowaną w latach 1907–1908 na północ od zakładów, zaprojektował osobiście i nadzorował jej budowę. Podczas uroczystości otwarcia w 1908 roku Uniwersytet w Greifswaldzie nadał mu, z okazji jubileuszu działalności Misji Wewnętrznej, tytuł doktora honoris causa teologii.
Mógł dokonać tak wiele dlatego, że czerpał siłę ze swojej głębokiej wiary, wyniesionej z rodzinnego domu. Nigdy nie pozwalał, by przygniatały go troski, nawet gdy brakowało pieniędzy i sytuacja wydawała się bardzo trudna. Wielokrotnie doświadczał pomocy, którą uważał za Bożą opatrzność. Wszystkie swoje zmartwienia powierzał Bogu.
Posiadał również wyjątkowy dar rozumienia ludzi. Potrafił znaleźć właściwe słowa dla osób, które utraciły sens życia lub przeżywały cierpienie. Pomagał im odzyskać nadzieję i odnaleźć nowy cel. Mimo ciężaru obowiązków pozostawał pogodnym człowiekiem, który nie ulegał narzekaniu ani rozpacczy.
Na zachowanym do dziś krzyżu stojącym obok kaplicy wyryto słowa z Księgi Hioba 15,16. Przez lata stały się one rzeczywistością dla całego zakładu, który przetrwał wszystkie burze dziejowe. Zakłady ocalały mimo licznych zagrożeń i obecnie opiekują się około tysiącem chorych osób pochodzenia polskiego.
Martin Bernhard
Pastor i.R.
Meldorf, Holsztyn
Artykuł przesłał mi przeglądający ostatnimi czasy gazety z lat 50-tych Jan Sinius za co niezmiernie dziękuje.
Anna Koc
Możecie nas wspomóc wspierając:
To drobny gest, który daje mi ogromną motywację do dalszego odkrywania i opowiadania historii!
https://buycoffee.to/historyczny.niemierzyn
https://zrzutka.pl/9ej72s