03/09/2026
Agnieszka oskarżała Vincenta. Ja go broniłam. Vincent, z przyczyn obiektywnych, nie zabierał głosu.
Plan był trochę inny: miałyśmy losować pytania, które wcześniej zostawi publiczność, i na nie odpowiadać. Tyle że pytań zabrakło, więc trzeba było improwizować. Część pojawiła się na żywo, część wątków podsuwałyśmy sobie same.
I wtedy zaczęło się robić ciekawie.
Opowiadałyśmy o Vincencie, jego charakterze, relacjach, decyzjach, dobrych i trudnych cechach. Czasem próbowałam go bronić, czasem sama dochodziłam do wniosku, że w danej sprawie bronić go raczej nie będę.
Do tego obie mamy dość dużo energii, więc szybko zaczęłyśmy łapać się za słowa, dopowiadać sobie historie, zmieniać wątki i wracać do poprzednich. Tempo rosło.
I właściwie trochę przypadkiem powstało coś, co można nazwać stand-upem edukacyjnym o van Goghu.
Bardzo chętnie zrobiłybyśmy z Agnieszka Kijas coś takiego jeszcze raz.
Jeśli biblioteka, muzeum, dom kultury albo inne miejsce chciałoby nas zaprosić z taką formą, prosimy o kontakt.
Zdjęcia: Robert Koniec