09/05/2026
O Bibliotece książąt Lubomirskich, w której otoczeniu dorastała Helena z Lubomirskich Sierakowska.
CO SIĘ STAŁO Z BIBLIOTEKĄ PAŁACOWĄ LUBOMIRSKICH? Początki biblioteki w przeworskim pałacu Lubomirskich wywodzą się ze zbiorów Izabeli z Czartoryskich Lubomirskiej, pani na Łańcucie, wielkiej miłośniczki sztuki i literatury. Po śmierci Izabeli w 1816 r., część księgozbioru łańcuckiego oraz całość jej biblioteki wiedeńskiej odziedziczył Henryk Lubomirski - właściciel Przeworska. Do już pokaźnego zbioru dołączono bibliotekę rodową Józefa Lubomirskiego - ojca Henryka. Księgozbiór stale rozrastał się dzięki licznym zakupom właścicieli, a także wnoszonym posagom, m.in. Eleonory z Husarzewskich Lubomirskiej.
Główny księgozbiór o charakterze historycznym znajdował się na parterze pałacu w specjalnym pomieszczeniu bibliotecznym; publikacje nowsze - w dwóch pokojach przyległych do gabinetu księcia, natomiast pozostałe (beletrystyka) przeznaczone do wypożyczania zarówno gościom majątku, jak i osobom zapisywanym w specjalnym zeszycie wypożyczeń (zachowanym w archiwum Biblioteki Czartoryskich w Krakowie), znajdowały się w korytarzu oficyny gościnnej.
Edward Chwalewik wzmiankował o przeworskiej bibliotece w 1926: „Biblioteka polska-francuska w wydawnictwa ilustrowane zasobna. Posiada własny ekslibris.” Szacuje się, że przed II wojną światową księgozbiór liczył ok. 24 tysiące woluminów.
Stan i zawartość przeworskiej biblioteki częściowo przybliżają zachowane w Ossolineum katalogi. Zgodnie z bibliofilskimi zainteresowaniami Lubomirscy oznaczali swoje książki znakami własnościowymi. zbiory z czasów Henryka ozdabiane były ekslibrisem z herbem Szreniawa i dewizą Nil conscire sibi = Nie mieć sobie nic do zarzucenia. Zbiór beletrystyczny Andrzeja Lubomirskiego ekslibrisem: z inicjałami XAL, herbem Szreniawa bez krzyża i wizerunkiem zachodniej fasady pałacu. (Autorem tego ekslibrisu opracowanego w 1917 r. jest Witold Giżbert – Studnicki.)
Kres świetności przeworskiego księgozbioru gromadzonego przez stulecia przyniósł rok 1939, kiedy Niemcy wtargnęli do pałacu, aresztując Andrzeja i jego syna Jerzego Rafała. Po kilku miesiącach spędzonych w rzeszowskim więzieniu, niemal przez całą wojnę, do końca swego pobytu w Polsce ordynat wypełniał żarliwie obowiązki kuratora, zabiegając o uchronienie zbiorów.
Wraz z opuszczeniem Przeworska w 1944 r. przez Księcia Lubomirskiego, rozpoczęła się powolna agonia cennego i bogatego księgozbioru. Jeszcze w 1942 r. zatrudnieni w niemieckiej służbie budowlanej Baudienst, zakwaterowani w pałacu robotnicy skradli 5 szaf z książkami. W 1944 – czerwonoarmiści zużyli ponad 100 starodruków na bibułki do papierosów, a także spalili w pałacowych piecach pieczołowicie gromadzone archiwum rodzinne.
Prace mające na celu zabezpieczenie przeworskiej biblioteki rozpoczęły się w styczniu 1945 roku, gdy sprawą zajął się z poparciem rzeszowskiego kuratorium Antoni Knot - lwowski archiwista i bibliotekarz. Po nim zadanie przejął Mieczysław Opałek - lwowski bibliotekarz i bibliofil, któremu zawdzięczamy scalenie i spisanie pozostałości po księgozbiorze Lubomirskich, czego dokonał przez niespełna rok. Zbiór książek po Lubomirskich zawierał publikacje francuskojęzyczne, zbiory muzyczne, kartograficzne, księgi miejskie Przeworska. Wiosną 1946 r. Opałek musiał wyjechać z Przeworska do Dzikowa z misją uporządkowania kolejnej biblioteki. Biblioteka przeworska (starodruki, rękopisy, muzykalia, mapy i atlasy, druki ulotne, periodyki – łącznie ponad 10 tysięcy woluminów) spakowana w 82 skrzynie wywieziona została do Biblioteki Jagiellońskiej do Krakowa.
Wywiezienie resztek księgozbioru do Krakowa nie było ostatnim etapem jego wędrówki. Ossolineum, już we Wrocławiu, pod kierownictwem Antoniego Knota rozpoczęło starania o przejęcie biblioteki przeworskiej, powołując się na zawartą w 1823 r. umowę pomiędzy H. Lubomirskim a J. Ossolińskim. Ostatecznie w 1949 r. z Krakowa do wrocławskiej książnicy trafiła większość materiałów przejętych z Przeworska. Ponadto wiele dzieł beletrystycznych przekazano bezpośrednio z pałacu do Powiatowej Biblioteki Publicznej w Przeworsku oraz do Miejskiej Biblioteki Publicznej w Rzeszowie.
Z danych liczbowych wynika, że z 24 tysięcy tomów znajdujących się w 1939 r. w majątku, do Krakowa zwieziono ok. 10 tysięcy, zaś ok. 14 tysięcy uznać należy za zaginione, rozkradzione lub zniszczone po części przez stacjonujące w pałacu wojska niemieckie i radzieckie, a po części przez szabrowników i brak odpowiedniego zabezpieczenia pałacu.
Na podstawie: Agnieszka Fluda-Krokos, Disperse znaczy „w rozproszeniu” – losy biblioteki pałacowej Lubomirskich w Przeworsku, [w:] Dziedzictwo utracone – dziedzictwo odzyskane, red. A. Kamler, D. Pietrzkiewicz, Warszawa 2014. s. 433- 453.
Fot. Przeworsk, pałac, biblioteka na parterze. Fot. Roman Aftanazy, ok. 1938 r.