10/04/2026
Dziś pochylamy głowy nad pamięcią tragicznych wydarzeń z 10 kwietnia 1945 roku w Mokrsku Dolnym – dniem, w którym wojna upomniała się o swoje ofiary po raz ostatni, zabierając to, co najcenniejsze – dziecięce życie.
Siedmioro chłopców, pełnych marzeń, ciekawości świata i dziecięcej odwagi, stanęło twarzą w twarz z niebezpieczeństwem, którego nie mogli do końca zrozumieć. Niewybuch – cichy, zdradliwy ślad wojny – w jednej chwili zamienił się w narzędzie tragedii. Potężna eksplozja rozerwała ciszę, niosąc śmierć i niewyobrażalny ból.
Wśród ofiar byli: Władysław Sęk (6 lat), Stanisław Plich (9 lat), Mieczysław Kraska (9 lat), Mieczysław Jach (9 lat), Zenon Żądło (9 lat), który mimo ogromnych cierpień walczył jeszcze o życie przez kilka godzin po wybuchu, Mieczysław Zimny (13 lat) oraz siódmy chłopiec – Gałęziowski z Mokrska, którego imienia i wieku nie udało się ustalić, lecz którego los był równie tragiczny.
Tamte chwile na zawsze odcisnęły piętno na tej ziemi. Siła wybuchu była tak wielka, że jej skutki odczuwalne były nawet w promieniu 100–150 metrów. To nie był tylko huk – to był krzyk przerwanego dzieciństwa, echo strachu i rozpaczy, które na zawsze zapisało się w sercach mieszkańców.
To wydarzenie przypomina nam, że wojna nie kończy się wraz z ustaniem walk. Jej ślady pozostają – ukryte, niebezpieczne, gotowe odebrać życie tym najbardziej niewinnym.
Dziś, dzięki determinacji pani Bogusławy Poczętej oraz zaangażowaniu Koła Gospodyń Wiejskich i lokalnej społeczności, pamięć o tych siedmiu chłopcach trwa. Nagrobek na cmentarzu parafialnym w Mokrsku Dolnym jest nie tylko miejscem spoczynku, ale także symbolem pamięci, bólu i przestrogi dla kolejnych pokoleń.
Niech ta historia będzie dla nas wszystkich cichym wołaniem o pamięć. Niech przypomina, jak kruche jest życie i jak wielką cenę potrafią nieść wojenne ślady.
Niech spoczywają w pokoju.