26/08/2026
To już 34 rocznica tragicznego pożaru, pamiętamy i przypominamy, wspominamy osoby biorące udział w akcji gaszenia a następnie rekultywacji pożarzyska. Jak co roku zapraszam do wspomnień...Szkoda że dziś całkowicie zapomniano o pracownikach Zakładów Mechanicznych "Bumar - Łabędy" S.A
Pożaru w Rudach Raciborskich,trwał on od 26 do 30 sierpnia 1992 roku .Był to jeden z największych pożarów w Europie ,spłonęło 9062 ha (90,62 km²) zginęło dwóch strażaków którzy zostali zaskoczeni przez ogień podczas akcji gaśniczej ,jedna osoba zginęła potrącona przez samochód jadący do akcji. Do gaszenia pożaru użyto 26 samolotów PZL M18 Dromader, zrzucających wodę na czoło ognia, w akcji gaszenia pożaru brało udział również około 1100 samochodów pożarniczych, śmigłowce, 50 cystern kolejowych i 6 lokomotyw, sprzęt ciężki, taki jak czołgi inżynieryjne, pługi i spychacze. W sumie w akcji gaśniczej brało udział około 10 tys.. Dzięki poświęceniu tych osób udało pokonać się zabójcze płomienie. Wielu z nas zapewne pamięta dym i zapach spalenizny roznoszący się po Naszym regionie. Mnie jako ucznia Technikum Leśnego w Brynku przerażał na miejscu pożaru widok tej ogniowej Apokalipsy. Dzisiaj podczas uroczystości wspomina się wszystkich biorących udział w tym wydarzeniu...prawie wszystkich bo zapomina się o grupie osób ,które brały bezpośredni udział w gaszeniu pożaru oraz pracowali na pożarzysku dzięki czemu dziś znów mamy znów las w tym miejscu , zapraszam Państwa na historię osób pracowników Bumaru - Łabędy i tego co dokonali...
29.08.1992- sobota ,trzeci dzień wielkiego pożaru w Rudach Raciborskich ,częściowo ugaszony ,ale nadal zagrożone są miejscowości Blachownia i Kędzierzyn pod które podchodzi ściana ognia,a tam w niebezpieczeństwie są Zakłady Chemiczne i Azotowe ,jaka byłaby tragedia gdyby pożar dosięgnął tego miejsca? .Biorący udział w akcji strażacy i wojsko ( dwa WZT II) nie mają już pomysłów i brakuje już sił aby zatrzymać ogień...i tutaj chciałbym opowiedzieć historię kilku zwykłych ludzi ,załogi pracowników ( wśród nich jest mój ojciec) Z.M "Bumar Łabędy", którzy na sprzęcie z zakłady ( zdjęcia mojego autorstwa i zbiory własne) Wozach Zabezpieczenia Technicznego WZT II zatrzymują pożar ,ratując okolice i nasz region przed jeszcze większą tragedią. Dzisiaj podczas rocznic nie wspomina się o tym i nie pamięta o załodze "Bumaru - Łabędy" o tym czego dokonali...Pozwolę sobie opowiedzieć o bohaterstwie i poświęceniu tych zwykłych ludzi,pracowników Z.M "Bumar Łabędy" i o sprzęcie produkowanym w tym zakładzie,który sprawdził się w 100% i nie zawiódł kiedy był potrzebny...to był prawdziwy chrzest bojowy... 29.08.1992 w sobotę dyrektor "Bumaru" dr.inż. E.Morawski podejmuje decyzję wysłania 4 wozów WZT II.Propozycja pomocy zostaje przyjęta przez dowództwo akcji, po domach zbierani są pracownicy wydz.- 500 ,którzy jak nikt znają sprzęt ,który produkują ,a następnie przeprowadzają nim próby zakładowe. Wozy ładowane są na lawety i jada na miejsce pożaru,gdzie docierają późnym wieczorem i prosto z naczep ruszają do akcji. Ich zadanie polega na wykonanie przecinki w lesie i usypanie ściany zaporowej.Dzięki tej akcji pożar zostaje zatrzymany ,Blachownia ,Kędzierzyn zakłady tam znajdujące się zostają uratowane. Warunki były bardzo ciężkie,załoga -2 ludzi jeździli na zamkniętych włazach używając tylko peryskopów, drzewa waliły się na wóz i pilarze musieli je przecinać,aby załoga mogła wyjść.Jeden wóz zapalił się ,ale szybko został przez załogę ugaszony.Trzeba było uważać na rozżarzone szyszki które mogły poparzyć,dlatego też jeżdżono na zamkniętych włazach bo wpadały do środka.Dzięki odwadze tych ludzi pożar został zatrzymany.Jedyne o czym wtedy myśleli to to że trzeba wykonać zadanie,o zagrożeniu nie myśleli. Po zakończeniu pożaru załoga i Ich wozy pozostały,i przez kolejne dwa lata dokonali rekultywacji pożarzyska ...Dzisiaj się już nie pamięta na różnego rodzaju uroczystościach o tych zwykłych bohaterach ..a szkoda bo dokonali wielkiej rzeczy. Ale pamięć o nich pozostanie ,o tym czego dokonali podczas pożaru i po jego ugaszeniu.
Na koniec mojej małej historyjki chciałbym przedstawić załogę Z.M "Bumar Łabędy" która brała udział w tych wydarzeniach w gaszeniu pożaru a następnie w rekultywacji pożarzyska,a byli to : Tadeusz Skubała, Grzegorz Jarawka, Henryk Bała, Tomasz Żaczek, Konrad Migas, Adam Dobrzyński, Janusz Mrzygłód, Rudolf Skawran, Jerzy Kościelski, Leszek Polewski, Czesław Jarząb, Wiesław Grzesik, Leszek Frydrych, Manfred Poloczek, Jan Ludwikowski, Wiesław Podleś.
Część z tych osób już nie żyje,kilku jeszcze pracuje,reszta to już emeryci.
Do dnia dzisiejszego można jeszcze zobaczyć na chodzie dwa z WZT-ów ,jeden obecnie znajduje się w MTW w Zabrzu w Małej Armii "Grupa Śląsk" jest to "Pixel" ,a drugi nadal pracuje na zakładzie.
Zdjęcia - zbiory własne ,zdjęcia z pożarzyska własnego autorstwa. Roland Skubała