11/02/2026
,,chwila”
Tak jakoś misie żyje ostatnio z dnia na dzień..od jednej do drugiej pełni..od pełni do nowiu i na odwrót.
Wyczekuję wiosny obserwując ptaki.
Ostatnio przez ogród przeleciały takie, co ich nigdy jeszcze nie widziałam.
Szarociemne, z pręgą czarną na grzbiecie i rudozieloną główką, i brzuszkiem jak piłeczka pingpongowa, z ogonkiem przydługawym niepasującym do całokształtu postury..niewielkiej.
Obsiadły suchordzawe kwiaty hortensji, zrobiły zamieszanie i odleciały..
Poza tym..
Trochę pracuję, ale nienachalnie..
Najbardziej to stvórcza jestem w tworzeniu przestrzeni wokół siebie oraz przestrzeni stvórczej..
Nie byłoby jej, gdyby nie SzyŁ.meble🖤
Chilli jak zawsze..🙂
Po prostu trudny czas nastał..do lepienia postaci, do stvarzania glinianych opowieści również..
Myśl o podróżach odłożona na nieznane później, bo..głowa, oczy i myśli skierowane w innym kierunku..
Lecz..
Ten Pan pojawił się końcem jesieni..zobaczyłam go jak tak stoi z tą filiżanką w dłoni i wpatruje się w Gdzieś..
Tylko stoi i patrzy..
I tyle..
Niby wszystko już było w zarysie jakimś.
Pan już był z filiżanką w dłoni z aromatyczną kawą w niej, z tą chwilą, kiedy Wszystko może się zdarzyć albo wręcz przeciwnie..kiedy wszystko zamiera w tej właśnie jednej chwili, i słyszysz tę ciszę, i czujesz ten spokój, który ta chwila przynosi i..wkrada się.. wielKapustka.
Pan stoi, wgapia się w przestrzeń przed się..wgapia w nurt rzeki może, może Wisły, w kry płynące, może śryż na Odrze malowniczy, może w morze, w domu w oknie stoi i kontempluje suche trawy, ale..dalej nic..
W ,,ale” cała przyczyna tkwiła..
I w jednej chwili, bez jakiegoś szczególnego powodu, przyszły słowa..nie, że ,,piję kawę i wyobrażam sobie brzask gdzie indziej” lecz, że..
,, najmądrzej jest po prostu być” i wszystko znalazło swoje miejsce, a za Panem, Zofia zaraz się pojawiła, choć wcale w zamierzeniu jej nie miałam..