Muzeum Dulag 121

Muzeum Dulag 121 Nowe Muzeum powstało na terenie dawnego obozu Dulag 121 w Pruszkowie. Wśród wyeksponowanych obiektów są m. in.
(1)

Muzeum Dulag 121 to nowoczesna, multimedialna ekspozycja poświęcona obozowi przejściowemu dla ludności cywilnej wygnanej z Warszawy podczas Powstania Warszawskiego. EKSPOZYCJA

Ekspozycja Dulag 121 składa się z pięciu części, poświęconych Powstaniu Warszawskiemu, exodusowi Warszawy, funkcjonowaniu Dulagu 121, pomocy dla obozu i ostatniemu okresowi jego działalności. oryginalna opaska pracownika ku

chni obozowej, kubek i łyżki, należące do więźniów obozu, ołowiane żołnierzyki, wyniesione z Warszawy przez dziecko oraz odręczny list Jarosława Iwaszkiewicza dotyczący losu więzionych w obozie pruszkowskim ludzi kultury. Szczególnie poruszającą i symboliczną pamiątką są klucze, demonstracyjnie wyrzucane na pruszkowską rampę kolejową przez wywożonych w głąb Rzeszy warszawiaków, zebrane przez sześcioletniego Andrzeja Slaskiego. Jednym z elementów scenograficznych ekspozycji jest kanał (taki sam jak w halach warsztatów kolejowych, w których przetrzymywano warszawiaków) wypełniony przedmiotami, które wypędzeni przynieśli ze sobą do obozu – walizkami, tobołami z pościelą i odzieżą, naczyniami, zabawkami itd. Po jego obu stronach umieszczono stanowiska z wywiadami udzielonymi przez osoby, które przeszły przez Dulag oraz osoby niosące pomoc wypędzonym. Dwie prezentacje multimedialne stanowią rozwinięcie tematów z fasad poświęconych Dulagowi 121 i pomocy dla obozu. W każdym z kiosków znalazły się fotografie, dokumenty, relacje, wycinki z prasy, mapy i szkice. Obok nich umieszczono replikę fragmentu wagonu bydlęcego – takiego, jakimi warszawiaków wywożono z obozu na dalszą tułaczkę. W kinie znajdującym się na ekspozycji wyświetlane są filmy i zapętlona prezentacja fotografii. HISTORIA

W 1947 roku na terenie warsztatów pruszkowskich pojawia się tablica poświęcona wysiedlonym mieszkańcom Warszawy. Po trzydziestu latach z inicjatywy kierownictwa Zakładów Naprawczych Taboru Kolejowego zapada decyzja o budowie pomnika upamiętniającego ofiary obozu. Powstaje kompozycja przestrzenna złożona z jedenastu symbolicznych elementów, odsłonięta 28 kwietnia 1990 roku. Jej współtwórcą jest pracownik zakładu, który jako dziecko przeszedł przez obóz w Pruszkowie. Dziewiętnaście lat później, 2 października 2009 roku, odbywa się uroczystość wmurowania kamienia węgielnego pod budowę muzeum Dulagu 121. W sześćdziesiątą szóstą rocznicę kapitulacji Powstania Warszawskiego zostaje otwarta ekspozycja stała, przygotowana przez zespół z Muzeum Powstania Warszawskiego.

📖 RECENZJA! 📖„POTULIK. Spacerownik…” doczekał się pierwszej recenzji! 🎉Jak pisze Grażyna Siczek w rubryce Czerwcowe nowo...
18/06/2026

📖 RECENZJA! 📖
„POTULIK. Spacerownik…” doczekał się pierwszej recenzji! 🎉
Jak pisze Grażyna Siczek w rubryce Czerwcowe nowości w najnowszym numerze „Głosu Pruszkowa”:

💬 „Książka jest opracowana z wielką precyzją. Autor dokładnie opisuje poszczególne obiekty należące do dawnego majątku hrabiów Potulickich, od nazwiska których powstała nazwa parku. […] Muszę zaznaczyć, że książka jest bardzo estetycznie wydana, posiada wewnątrz mnóstwo fotografii i rysunków. Pozycja niemal obowiązkowa dla każdego Pruszkowianina i każdej Pruszkowianki, tym bardziej, że znając Potulika prawie na wylot, nie zna się pochodzenia ani historii poszczególnych obiektów całego majątku.”

Zapraszamy do lektury artykułu i do odkrywania Parku Potulickich na nowo – już z naszym Spacerownikiem! 🌳🚶‍♂️
📚 „Potulik. Spacerownik po parku Potulickich”
Autor: Maciej Boenisch
Wydawnictwo: Muzeum Dulag 121 (Pruszków, 2025)

👉🏻 Gdzie kupić stacjonarnie?
• Muzeum Dulag 121, ul. 3 Maja 8A w Pruszkowie
• Księgarnia „Ania”, ul. Kraszewskiego 39 w Pruszkowie
💻 Zamówienia online:
Prosimy o wiadomość e-mail na adres: [email protected]

Powiat Pruszkowski
Miasto Pruszków

  „Na stole leżały jakieś paczki popakowane w papiery."Leszek Kostrzewa, urodzony w 1932 roku, podczas wybuchu Powstania...
18/06/2026



„Na stole leżały jakieś paczki popakowane w papiery."

Leszek Kostrzewa, urodzony w 1932 roku, podczas wybuchu Powstania Warszawskiego mieszkał wraz z rodzicami Benigną i Edwardem oraz siostrą Krystyną przy ul. Działdowskiej na Warszawskiej Woli. Matka z dziećmi, ocalali z ulicznej egzekucji zostali, około 8 sierpnia 1944 roku, zostali pognani na Dworzec Zachodni oraz przewiezieni do obozu Dulag 121. Stamtąd, osłabiony z głodu Leszek Kostrzewa, miał zostać przewieziony do szpitala w Łowiczu, matka jednak nie zdecydowała się na oddzielenie syna od rodziny. Wkrótce cała trójka została wysłana na tereny III Rzeszy.
Poniżej przytaczamy fragment obszernych wspomnień Pana Leszka Kostrzewy z czerwca 1944 roku.

„Pewnego dnia w niedzielę ojciec wziął mnie na spacer po ulicach Woli, chodziliśmy szybko, była ładna pogoda, był czerwiec albo lipiec 1944 roku. Doszliśmy do ulicy Jaktorowskiej róg Towarowej nr 33. Był tam duży oszklony jakby magazyn samochodowy. Stało tam przed bramą na zewnątrz kilku chłopców i dziewczynka wszyscy w moim wieku. Byli trochę znudzeni i chyba skłóceni, że kazano im tak stać. Ojciec zostawił mnie w tym towarzystwie i kazał czekać na siebie. Czekaliśmy dosyć długo, nie znaliśmy się nawzajem, więc było nudno. Po dosyć już długim staniu ja podszedłem do drzwi, uchyliłem je i zajrzałem do środka. Była tam duża hala, na wprost stał długi stół, po bokach jakieś części chyba samochodów. Za stołem stał mężczyzna, a po bokach dookoła stało kilku innych. Na stole leżały jakieś paczki popakowane w papiery. Ten za stołem przemawiał. Nie zauważyli, że ja jestem za uchylonymi drzwiami i dalej odbywał się wykład. Usłyszałem coś nie coś, był to wykład instruktażowy, jak obchodzić się z tym, co jest w paczkach. Niedługo to się skończyło, zamknąłem drzwi panowie kolejno wychodzili z hali. Gdy ojciec wyszedł dał mi do potrzymania paczkę i spytał czy doszedłbym z nią do domu. Była dosyć ciężka. Wziął ją z powrotem i poszliśmy w kierunku domu. W czasie tego spaceru szliśmy wśród gruzów i otrzymałem instruktaż jak mam się zachować gdyby pojawili się Niemcy i ojca chcieli zabrać. Po drodze wybierał i pokazywał gdzie mam położyć i przykryć czymś tę paczkę, a po wszystkim jak mam ją donieść do domu. Po tym spacerze domyśliłem się, że ci chłopcy mieli pełnić rolę podobną do mojej. Podobnych spacerów było coraz więcej, szczególnie w maju, czerwcu 1944 roku, już po przelaniu się fali niemieckich uchodźców, którzy uciekali przez Warszawę na zachód ulicami Wolską i Górczewską. Co pewien czas rozlegał się strzał raczej pojedynczy z okien z okolicznych domów. Postrzelony został jeden z uciekinierów, który spadł z wozu i nikt po niego nie wysiadł. Później dopiero zabrali go uciekinierzy z innej fury.”

Zachęcamy do zapoznania się ze wspomnieniami Pana Leszka Kostrzewy. Jest to historia widziana oczami młodego chłopca, który przywołuje sceny z życia Warszawy od początku wybuchu drugiej wojny światowej, przez tajne nauczanie, poszukiwanie rozrywek w mieście, ukrywanie się w piwnicach i pobyt w obozie przejściowym w Pruszkowie. Pan Leszek bardzo szczegółowo opisuje również losy swojej rodziny po wywozie do Niemiec, do obozów koncentracyjnych – Sachsenchausen oraz Bergen-Belsen. Stamtąd zostali przewiezieni na przymusowe roboty w okolice Hannoveru. Po wyzwoleniu cała rodzina wróciła do Polski.
Relacje Pana Leszka Kostrzewy zostały opublikowane w wydawnictwie Fundacji Moje Wojenne Dzieciństwo.

📷: Polskie dzieci po wyzwoleniu. Hannover, Niemcy, 1945 rok. Leszek Kostrzewa siedzi w pierwszym rzędzie pośrodku;
Klasa Leszka Kostrzewy z nauczycielem por. Góreckim. Czerwiec 1945 roku, Hannover;
Rodzina w Murau am Staffelsee. Fot. z pryw. arch.

 Zapraszamy do skorzystania z pięknej pogody i wybrania się na kulturalny spacer po Pruszkowie. Zachęcamy do zapoznania ...
17/06/2026


Zapraszamy do skorzystania z pięknej pogody i wybrania się na kulturalny spacer po Pruszkowie. Zachęcamy do zapoznania się z dwiema wystawami plenerowymi przygotowanymi przez Muzeum Dulag 121.

-------------------------------------------------
🔸 W konspiracji. Działalność Wojskowej Służby Kobiet w VI Rejonie „Helenów” VII Obwodu „Obroża” AK w latach 1939-1945.

Na 24 planszach możemy poznać historię Wojskowej Służby Kobiet – pomocniczej służby działającej w ramach Armii Krajowej na terenie Pruszkowa, Piastowa, Ursusa, Sękocina i Raszyna.

📌 Miejsce wystawy: taras Biblioteki Głównej w Pruszkowie, ul. Kraszewskiego 13
--------------------------------------------------

🔸 Pruszków i okolice na dawnych mapach.

To 20 planszy, które prezentują reprodukcje 26 map (lub ich fragmentów) przedstawiających Pruszków i najbliższe okolice począwszy od pierwszej połowy XVIII w. aż do późnych lat 50. XX w.

📌 Miejsce: Park Kościuszki w Pruszkowie

Zapraszamy!


Pruskoviana
Miasto Pruszków
Powiat Pruszkowski

 …byłem postrzegany jak cudem odzyskany „skarb”Janusz Feiner, jako 11-miesięczne niemowlę trafił razem ze swoim ojcem, E...
16/06/2026


…byłem postrzegany jak cudem odzyskany „skarb”

Janusz Feiner, jako 11-miesięczne niemowlę trafił razem ze swoim ojcem, Edwardem Feinerem do obozu przejściowego Dulag 121 w Pruszkowie, gdzie został rozdzielony z ojcem.
Choć w pamięci pana Janusza Feinera nie zachowały się żadne wspomnienia ani nawet ślady wojennych przeżyć, jednak szczegóły swoich losów i historii swojej rodziny pan Janusz Feiner zna doskonale. Została ona przez niego skrupulatnie zrekonstruowana na podstawie wspomnień Matki, Marii Feiner własnoręcznie przez nią spisanych, treści korespondencji prowadzonej przez nią w sprawie poszukiwań jej męża Edwarda i syna Janusza, a także esejów opracowanych przez starszego brata Jerzego oraz na podstawie innych dokumentów oraz informacji.

„Z obozu w Pruszkowie zostałem wyniesiony potajemnie przez polską pielęgniarkę PCK o nazwisku Kucharska. Nie mogąc pogodzić się z dramatycznym losem samotnego niemowlęcia osadzonego w obozie postanowiła je umyć i nakarmić w swoim domu, a później odnieść z powrotem do obozu. Ojciec pielęgniarki Mikołaj Kucharski (z zawodu szewc), zamieszkały razem z nią i synem Kazimierzem w Pruszkowie przy ul. Kościuszki nr 33 uznał, że skoro dziecko znalazło się już poza murami obozu, nie może do niego wrócić. Postanowił zatrzymać niemowlę w domu do czasu odnalezienia się jego rodziny, natomiast w przypadku niepowodzenia poszukiwań planował przyjąć je do rodziny i uznać jako własne.

Po pobycie w obozie, szczęśliwym uratowaniu przed wynarodowieniem albo utratą życia i blisko 3 miesięcznym pobycie u rodziny państwa Kucharskich odzyskałem swoją prawdziwą rodzinę. Nie posiadałem jednak urzędowych dokumentów potwierdzających moją tożsamość. Ten stan trwał aż do 1951 roku. Po latach starań Matka moja uzyskała urzędowe poświadczenie mojej tożsamości na podstawie zeznań świadków na rozprawie przeprowadzonej przed Sądem Powiatowym w Warszawie 21 grudnia 1951 roku.

Praca nad redakcją tego tekstu sprawiła, że znalazłem odpowiedź na nurtujące mnie od dawna pytanie: – „Dlaczego dzieciństwo i wczesna młodość budzą u mnie znacznie większe pozytywne emocje, aniżeli u moich rówieśników?” Przecież moja rodzina po ucieczce z Warszawy, już bez Ojca, musiała w Krakowie zaczynać wszystko od początku. Będąc bez pieniędzy, mieszkania, mebli i ubrania musieliśmy korzystać z życzliwości dobrych obcych ludzi, żyć w ciaśniutkim pomieszczeniu, na pożyczonych lub podarowanym sprzęcie codziennego użytku i w poczuciu niepewności co do jutra. Pomimo biedy, braku wszystkiego byłem szczęśliwszy od kolegów urodzonych i wychowanych w Krakowie, żyjących w pełnej rodzinie i uporządkowanym domu.
Nie potrafiłem znaleźć odpowiedzi na to pytanie, dopóki nie cofnąłem się do tamtego czasu i z empatią nie wniknąłem w uczucia i stany emocjonalne przeżywane wówczas przez moich bliskich. Zrozumiałem, że dramat jaki oni przeżyli, po stracie ojca i maleńkiego 11 miesięcznego członka rodziny, musiał wywołać u Mamy i braci szok i wstrząs psychiczny. Rozsądek podpowiadał, że odnalezienie niemowlęcia (bez żadnych znaków identyfikujących jego tożsamość) w wielkim kraju ogarniętym wojną, jest absolutnie nierealne i trzeba się pogodzić z tym tragicznym faktem.”

📷 Chrzest Janusza Feinera w kościele św. Antoniego, 10.04.1944 r.;
Pozwolenie na przejazd koleją 14.10.1944 r. z Krakowa do Pruszkowa i z powrotem wystawione dla Marii Feiner i jej syna Jerzego w związku z poszukiwaniem Janusza i Edwarda Feinerów;
Janusz Feiner z Mamą Marią Feiner i braćmi, Kraków, 1950 r., ze zbiorów Janusza Feinera

📷 W ubiegłą sobotę, 13 kwietnia w Muzeum Dulag 121 odbyło się spotkanie Obrazy wygnania, dotyczące wystawy „Cierpiąca Wa...
16/06/2026

📷 W ubiegłą sobotę, 13 kwietnia w Muzeum Dulag 121 odbyło się spotkanie Obrazy wygnania, dotyczące wystawy „Cierpiąca Warszawa r. 1944” Ludwika Cieślika.

Mieliśmy zaszczyt gościć Pana Stanisława Cieślika, syna artysty, z którym porozmawialiśmy o życiu i twórczości jego ojca. Rozmowę poprowadziła Iwona Drożyner, kustosz Muzeum Dulag 121.

Sobotnie spotkanie towarzyszy nowej czasowej wystawie, którą można już oglądać na antresoli w Muzeum Dulag 121.

🖼️„Cierpiąca Warszawa r. 1944” Ludwika Cieślika to cykl dwudziestu jeden szkiców, wykonanych węglem i ołówkiem, prezentujący sceny z powstańczej Warszawy, wysiedlania jej mieszkańców i z obozu Dulag 121. Jest to jedyny znany nam zbiór dzieł, który tak dużą uwagę poświęca obozowi przejściowemu w Pruszkowie.

Bardzo dziękujemy naszemu gościowi za przybycie i bardzo ciekawą rozmowę. Dziękujemy wszystkim zainteresowanym za wzięcie udziału w spotkaniu.

 „W wagonie zaległa cisza…"🇵🇱14 czerwca przypadał Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Niemieckich Nazistowskich Obozów Koncentr...
15/06/2026



„W wagonie zaległa cisza…"

🇵🇱14 czerwca przypadał Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Niemieckich Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych i Obozów Zagłady

Jacek Kruczkiewicz, ur. w 1933 roku, podczas Powstania mieszkał wraz z rodzicami Anną i Antonim na warszawskiej Ochocie. 6 sierpnia rodzina została wygnana ze schronu przy ul. Glogera i popędzona na punkt zborny na Zieleniaku, a następnie, po trzech dniach, do obozu przejściowego w Pruszkowie. Stamtąd jedenastoletni Jacek Kruczkiewicz wraz z rodzicami został wysłany do KL Auschwitz.

Poniżej przypominamy jak ten dzień zapamiętał Pan Jacek Kruczkiewicz,11-letni wówczas chłopiec, były więzień obozu przejściowego w Pruszkowie:

„Ojciec dowiedział się, że w jednej hal gromadzeni są ludzie do transportu. Muszę tu dodać, że Rodzice uważali, iż dostać się do transportu i dać się wywieźć to jedyne wyjście z sytuacji w jakiej się znaleźliśmy. Bo przy szczęśliwych okolicznościach możemy trafić do tak zwanego „bauera” lub na roboty do jakiejkolwiek fabryki. W hali tej miano gromadzić ludzi starszych, chorych, kobiety z dziećmi. Udało się tam dostać. Pod wieczór wygoniono nas z hali i uformowawszy kolumnę, doszliśmy na bocznicę kolejową. Na torach stał już pociąg towarowy, do wagonów przystawione były drewniane pochylnie, po których wpędzano nas do wagonów. Uprzednio oficerowie i żołnierze niemieccy przeprowadzili selekcję odłączając na bok starców i kobiety ciężarne. To mogło wskazywać, że wywiozą nas do „na roboty”. Pociąg ruszył. W naszym wagonie stłoczenie było maksymalne, można było z trudem usiąść na podłodze, o położeniu się nie było co marzyć. Ogromny zaduch, małe zakratowane okienka nie dostarczały żadnego przewiewu. Podróż mijała powoli, pociąg wlókł się ospale i około południa zatrzymaliśmy się na stacji w Mysłowicach. Ulga, bo otwarto przesuwne wrota wagonu, a na stopniu usiadł uzbrojony „bahnschutz”. Zapytany o cel naszej podróży nie krył, że jeśli pociąg po ruszeniu będzie manewrować z toru na tor, to nie pojedziemy w kierunku Czechosłowacji i Niemiec, ale w kierunku Oświęcimia. Około godz.14-ej pociąg zatrzymał się na bocznicy skąd można było z daleka odczytać na budynku dworca tablicę „AUSCHWITZ”. W wagonie zaległa cisza nie trzeba było znać niemieckiego, aby zdać sobie sprawę z tego dokąd trafiliśmy. Tkwiliśmy w wagonie do wieczora, gdy zapadał już zmrok pociąg ruszył, aby po kilkunastu minutach zatrzymać się znów na bocznicy.

Ciężkie drzwi wagonu przesunęły się ze zgrzytem. Byliśmy na rampie w Auschwitz-Birkenau. Przywitał nas nieopisany harmider, ujadanie psów, wrzaski SS-manów i mgła z jakimś trudnym do określenia fetorem. Żółte światło lamp łukowych sprawiało niesamowite wrażenie. Bardzo szybko bezładny tłum został rozdzielony – kobiety z młodszymi dziećmi w jednej kolumnie, mężczyźni i starsi chłopcy w drugiej. Pognano nas drogą pomiędzy dwoma szeregami drutów. Tak rozpoczął się nasz pięciomiesięczny pobyt w obozie."

📷: Jacek Kruczkiewicz, lato 1945. Fot. z pryw. arch.

📢Ostatni w tym sezonie SPACER PO WARSZTATACH KOLEJOWYCH!🗓️ niedziela, 21 czerwca 2026⏰ 12.00📌 Zbiórka przed siedzibą Muz...
15/06/2026

📢Ostatni w tym sezonie SPACER PO WARSZTATACH KOLEJOWYCH!

🗓️ niedziela, 21 czerwca 2026
⏰ 12.00
📌 Zbiórka przed siedzibą Muzeum Dulag 121, ul. 3 Maja 8a, 05-800 Pruszków

Muzeum Dulag 121 i zapraszają na spacer po terenie dawnych Warsztatów Kolejowych w Pruszkowie.

ZAPISY‼️Bezpłatne wejściówki: https://app.evenea.pl/event/878214-59kopia1/
Spacer potrwa około 2 godziny

🚂 Warsztaty Kolejowe funkcjonowały na terenie Żbikowa od 1897 roku. Szybko zyskały status największego pracodawcy w Pruszkowie. Ich rozbudowa stała się także impulsem do rozwoju Żbikowa - w sąsiedztwie Warsztatów szybko zaczęły wyrastać liczne kamienice, powstała szkoła kolejowa a w późniejszym okresie osiedle pracownicze i szpital, które stały się zalążkiem szybko rozwijającej się dzielnicy przemysłowej zwanej Żbikówkiem.
🚂 Po dwudziestu latach od likwidacji Warsztatów, na dawnym terenie ZNTK (obecnie Millennium Logistic Parks) znajdują się zabytki kolejowej przeszłości terenu - unikatowy budynek administracyjny, szkoła kolejowa, hale naprawcze, budynki techniczne czy wieżyczki strażnicze z okresu okupacji.

👉🏻 Szymon Kucharski - pedagog, przewodnik, znawca historii Pruszkowa, absolwent pruszkowskiego Przedszkola Miejskiego nr 12 i Szkoły Podstawowej nr 12 im. J. Kusocińskiego. Ukończył również IX LO im. K. Hoffmanowej w Warszawie i Wydział Chemiczny Politechniki Warszawskiej, doktorat obronił w Instytucie Historii PAN. Przez lata pracował jako nauczyciel chemii w LO im. T. Zana w Pruszkowie i w IX LO im. K. Hoffmanowej w Warszawie. W wolnych chwilach podróżuje wraz z żoną po najdziwniejszych zakątkach Polski oraz krajów środkowej i wschodniej Europy. Jest autorem i współautorem kilkudziesięciu publikacji książkowych, prasowych i internetowych, dotyczących chemii organicznej, historii regionalnej, historii architektury i historii wojskowości. Wieloletni członek Pruszkowskiego Towarzystwa Kulturalno-Naukowego oraz prezes Oddziału Warszawskiego Towarzystwa Przyjaciół Fortyfikacji. Współpracuje z Muzeum Dulag 121 od chwili jego powstania.
Serdecznie zapraszamy!

📷 Hala naprawy wagonów osobowych
Źródło: Książnica Pruszkowska

 „Zapamiętałam swoisty zapach tej piwnicy.”Elżbieta Gutowska-Niedziałek z domu Stawiska urodziła się 20 stycznia 1940 ro...
14/06/2026


„Zapamiętałam swoisty zapach tej piwnicy.”

Elżbieta Gutowska-Niedziałek z domu Stawiska urodziła się 20 stycznia 1940 roku w Warszawie. Jej rodzice, Jan Stawiski i Helena Stawiska, mieszkali wówczas na Żoliborzu przy ulicy Wyspiańskiego 7/2. W późniejszym okresie rodzina przeprowadziła się na Wolę do kamienicy przy ulicy Leszno 73 m. 3, gdzie zamieszkała również babcia. Elżbieta Gutowska-Niedziałek zapamiętała, że z okien mieszkania widać było teren zburzonego getta żydowskiego. Gdy wybuchło powstanie rodzina opuściła mieszkanie i udała się do schronu przy Placu Bankowym. Wkrótce potem do schronu wkroczyli Niemcy i zabrali z niego mężczyzn, w tym jej ojca Jana Stawiskiego i krewnych: Aurelego Domańskiego, Zdzisława Domańskiego i Edmunda Pawłowskiego. Jan Stawiski został rozstrzelany 8 sierpnia w drugim budynku Hal Mirowskich. Podczas powojennej ekshumacji znaleziono przy nim fotografie, przedstawiające jego rodzinę podczas wakacyjnego letniska w Radości w 1944 roku. Elżbieta Gutowska-Niedziałek przechowuje je do dziś wraz z krawatem, który jej ojciec zdjął w chwili rozłąki.

Poniżej zamieszczamy fragment wspomnień Pani Elżbiety Gutowskiej-Niedziałek, która w momencie wybuchu Powstania Warszawskiego miała 4,5 lat.

„Pogodny wieczór – będzie nalot” powiedział tatuś niosąc mnie na swoich ramionach. Patrzyłam w bezchmurne niebo granatowo-niebieskie z gwiazdami i zapamiętałam je. Słowo „nalot” budziło we mnie zimny lęk przed syreną alarmową i nagłym zrywaniem się ze snu. Wrażenia tamtych syren wracają jeszcze dzisiaj we snach. Przerażające, jęczące wświdrowały się we mnie głęboko powodując natychmiastową przytomność. Widziałam pochyloną nad moim łóżeczkiem matkę, która mówiła spokojnym głosem: „Elżuniu, wstań dziecko, alarm, trzeba się ubrać, musimy zejść do piwnicy” – schronu. Zawsze było mi wtedy bardzo zimno. Drżałam i nie mogłam tego opanować. W moim pokoiku paliło się przyćmione, małe światełko. Zejście „na dół” wydawało mi się bardzo długie. Bałam się, że nie zdążymy i że bomba spadnie na naszą kamienicę. Zapamiętałam schody, po których szybko znosił mnie tatuś, a obok szły babcia i mama. Te schody także wracają jeszcze dzisiaj do mnie we snach. Zapamiętałam swoisty zapach tej piwnicy.
(…)
Niemców widywałam ciągle na ulicy, w tramwaju i w domu (podczas rewizji). Mieszkaliśmy w pobliżu sądów, zawsze tam stali. Pamiętam wszystkie czynności wykonywane były chyba szybko. Zdążyć wsiąść do tramwaju, zdążyć wysiąść, zdążyć do domu, zejść do schronu i zdążyć uciec – przed śmiercią. Jak we mgle – wydaje mi się, że mama pokazywała mi kiedyś ludzi powieszonych na balkonach.”

📷: Elżbieta Gutowska-Niedzialek z ojcem Janem Stawiskim. Ze zbiorów E. Gutowskiej-Niedziałek

12/06/2026
„Mój ojciec symulował, że jest ranny. To go uratowało.”Ludwik Heller (1904-1990), przedwojenny artysta plastyk, ze wzglę...
12/06/2026

„Mój ojciec symulował, że jest ranny. To go uratowało.”

Ludwik Heller (1904-1990), przedwojenny artysta plastyk, ze względu na swoje żydowskie pochodzenie, ukrywał się na warszawskim Żoliborzu pod nazwiskiem Ludwik Cieślik. Po upadku Powstania Warszawskiego został wywieziony do obozu przejściowego Dulag 121 w Pruszkowie. Stąd trafił do Nasiechowic na Kielecczyźnie. Przebywał tam aż do przełamania frontu przez Armię Czerwoną w 1945 roku.

Poniżej przedstawiamy fragment rozmowy z synem artysty, Panem Stanisławem Cieślikiem. Cytat dotyczą pobytu w obozie przejściowym Dulag 121 w Pruszkowie:

„… Jak rodzice się wydostali z obozu?
Dostali pozwolenie właśnie dzięki tej pani Domińskiej, która zawczasu zrobiła ojcu bandaż na całą głowę, barwiąc go czerwonym kolorem, który miał udawać krew. Mój ojciec symulował, że jest ranny. To go uratowało.
Czyli pani Domińska była razem z rodzicami także tutaj, w Dulagu?
Ona zdobyła pozwolenie, by pomagać ludziom wypędzonym do Dulagu. …"

Serdecznie zapraszamy na spotkanie!

OBRAZY WYGNANIA. Spotkanie wokół wystawy „Cierpiąca Warszawa r. 1944” Ludwika Cieślika, przedstawiającej cykl 21 grafik autorstwa Ludwika Cieślika, wydanych w 1946 roku, tuż po zakończeniu II wojny światowej.

📆 sobota, 13 czerwca 2026
⏰15.00
📌 Muzeum Dulag 121, ul 3 Maja 8a, Pruszków
Wstęp wolny!

Spotkanie ze Stanisławem Cieślikiem, synem artysty, będzie okazją do wspólnego przyjrzenia się tym niezwykłym szkicom oraz rozmowy o losach artysty, pamięci i roli sztuki jako świadectwa historii. Rozmowę poprowadzi Iwona Drożyner, kustosz Muzeum Dulag 121.

*Mowa o Pani Wandzie Domińskiej, uhonorowanej przez instytut Yad Vashem tytułem „Sprawiedliwa wśród Narodów Świata” za to, że podczas II wojny światowej niosła pomoc Żydom. Od 1943 r. ukrywała w swoim warszawskim mieszkaniu Charlottę Goldstein, która uciekła z getta. Opiekowała się przykutą do łóżka lokatorką i pielęgnowała ją w powrocie do zdrowia.

Adres

3 Maja 8a
Pruszków
05-800

Godziny Otwarcia

Wtorek 09:00 - 17:00
Środa 09:00 - 17:00
Czwartek 12:00 - 19:00
Piątek 09:00 - 16:00
Sobota 12:00 - 17:00
Niedziela 11:00 - 16:00

Telefon

+48227588663

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Muzeum Dulag 121 umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Muzeum Dulag 121:

Udostępnij

Kategoria