01/06/2026
W zaglądamy do naszego archiwum fotograficznego. Kto rozpozna jakich bohaterów kryją te dziecięce twarze?
Pozostając w temacie dzieci cytaty z najnowszego tomu korespondencji Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów obejmującego lata 1956-1960 wydanego przez Wydawnictwo Akademickie SEDNO, które pokazują jak ważne dla gospodarzy Stawiska były dzieci i wnuki oraz ich wspólne sprawy.
"Napisz mi, co robią wnuczki, Anusia, Duda i Doda. Do Stacha pisałem w sprawie szczepień Maćka. Ucałuj Teresę, do której też bardzo tęsknię; świat jest tak niedobrze urządzony. Ucałuj Reganę i Gonerylę, a Kordelia się nam nie urodziła."
Sandomierz, 25 maja 1956 , Jarosław do Anny
{Anusia - Anna Włodek, córka Marii Iwaszkiewicz; Duda - Magdalena Markowska, córka Teresy Iwaszkiewicz; Doda - Wanda Bogatyńska, córka bratanicy Iwaszkiewicza, Marii; Maciek - Maciej Włodek, syn Marii Iwaszkiewicz}
"Prosiłem Cię o fotografie wnuków z mojej niebieskiej komódki z gabinetu w Stawisku, tymczasem Marysia przysłała jakąś starą Jasia {Wołosiuka jr, syna Marii Iwaszkiewicz z drugiego małżeństwa}. Wnuki, to znaczy Maciek, Anusia i Magda! Brakuje mi tu ich bardzo. (....) Dzisiaj dzień najcudowniejszy, myślę, że Jasio przyjedzie dziś na Stawisko i jak mu tam będzie dobrze. Słodka moja dziecina."
Sandomierz, 29 maja 1956, Jarosław do Anny
"Prosisz o zdjęcia wnuków, o których zapomniałam wysyłając ci poprzednią paczkę; teraz biorę, co znalazłam pod ręką, bo w twoich i moich "papierasach" szukanie jest rzeczą okropną, a nie mam czasu, bo przecież sprzątać u nas trzeba, a ostatnie dwa dni był mętlik z powodu przyjazdu Jasia straszny. (..) Niestety, zdjęcia Jasiunia żadnego nie mam, a Marysię zapomniałam poprosić. Oni już wyjechali. Jasiunio o 6-tej poszedł spać, upojony powietrzem i jazdą. Przypominało mi to moje przyjazdy z Marysią malutką do Aidy, szczególniej ten drugi rok, kiedy miała rok i dwa miesiące i był taki gorący, prześliczny maj. Pamiętam, że wnosiłam ją śpiącą na rękach do mieszkania, rozebrałam i położyłam do łóżeczka, a ona nie zbudziła się. Ach, ten zapach Aidy, czuję to jakby było wczoraj. Piszesz o córkach bardzo gorzko, ale muszę tu bronić Teresę (że nie Goneryla), bo ona teraz jest bardzo milutka ze mną i nigdy nie zachowuje się tak, żeby zrobić mi coś przykrego."
Stawisko, 29 maja 1956, Anna do Jarosława
"Maciek, jak tylko dowiedział się ostatnim razem, że na balkonie coś robią, to rzucił swoją teczkę, nie umył rąk, nie poszedł jeść, tylko momentalnie poleciał na balkon, złapał za hebel i zabrał się do heblowania poręczy (...). Ostatecznie zdecydowałam, że póki ci ludzie są, od razu zrobić dla dzieci tę "gimnastyczkę", bo im sporo drewna zostało. Przez parę godzin zrobili im taką "szubienicę" do zawieszania huśtawki albo trapezu, deskę na kołku do bujania i takie dwa stojaki koło siebie, żeby się na rękach bujać, nie wiem, jak to się nazywa. To stoi między drzewami tuż za werandą, więc ma i tę dobrą stronę, że dzieci będą na oku! Powodzenie ma to szalone, całą dzieciarnia łącznie z Januszkiem Kobusińskim i tą malutką siostrzenicą z podwórza cały wieczór na tym szalała."
Stawisko, 2 czerwca 1956, Anna do Jarosława
Fot. ze zbiorów Muzeum Stawisko