Muzeum Fonografii

Muzeum Fonografii Muzeum Fonografii jest przestrzenią mieszczącą w 7 salach ponad 150 niezwykłych muzycznych artefaktów. Zwiedzanie możliwe codziennie, oprócz poniedziałków.
(2)

W soboty i niedziele stałe godziny oprowadzań o 11:00 oraz o 13:00. Początek Muzeum Fonografii datujemy na rok 2011. Właśnie wtedy w podziemiach Małopolskiego Centrum Dźwięku i Słowa powstało miejsce wyjątkowe nie tylko na muzealnej mapie Polski, ale i całej Europy. Muzeum Fonografii może poszczycić się liczbą ponad 150 eksponatów związanych z odtwarzaniem, jak również zapisem dźwięku. W zbiorach muzeum można odnaleźć pierwszy fonograf, tubowe gramofony, radioodbiorniki, adaptery, magnetofony, telewizory i walkmany, których historia sięga nawet 130 lat wstecz. Muzeum podzielone jest na 7 sal, które prowadzą nas chronologicznie poprzez historię dźwięku. Każda z sal oddaje klimat epoki związanej ze znajdującymi się w niej eksponatami. Są to:
Przełom XIX i XX wieku
Lata międzywojenne
Lat 40-te
Lata 50-te i 60-te
Lata 70-te
Lata 80-te
Lata 90-te

Po wrażeniach związanych z kontaktem z niezwykłymi muzycznymi artefaktami na wszystkich zwiedzających czeka wyjątkowa sala odsłuchowa. W jej gościnnych progach można zapaść się wygodnie w miękkich pufach i zatopić w dźwiękach muzyki, którą swobodnie możecie wybrać i posłuchać z udostępnionych specjalnie dla Was ok. 2000 płyt winylowych. Muzeum otwarte jest w godzinach:
Wtorek - piątek | 10:00 - 18:00
Sobota | 10:00 - 17:00
Niedziela | 11:00 - 17:00

Serdecznie zapraszamy

Przenośne, czyli jakie? 👀Oba były przenośnymi radioodbiornikami. Jeden nosiło się w pokrowcu na ramieniu, drugi mieścił ...
12/08/2026

Przenośne, czyli jakie? 👀
Oba były przenośnymi radioodbiornikami. Jeden nosiło się w pokrowcu na ramieniu, drugi mieścił się w dłoni. Szarotkę i Mikki dzieli zaledwie kilkanaście lat, ale pod względem konstrukcji należą niemal do dwóch różnych epok.
Szarotka była jednym z pierwszych seryjnie produkowanych w powojennej Polsce odbiorników turystycznych. W środku pracują zminiaturyzowane lampy elektronowe, a urządzenie może być zasilane z sieci albo ze sporych rozmiarów zestawu baterii. Szarotka stała się towarzyszką wycieczek, pikników i spacerów – przynajmniej dla tych, którym udało się ją wówczas zdobyć.
Kilka lat później do sprzętu powszechnego użytku wkroczyły tranzystory i zupełnie zmieniły znaczenie słowa „przenośny”. Miniaturowy odbiornik Mikki 2, który wybraliśmy do tego porównania z naszej kolekcji, waży około 200 gramów, mieści się w dłoni, a do zasilania potrzebuje tylko dwóch zwykłych baterii.
Lampy elektronowe wymagają znacznie więcej energii, nagrzewają się i są bardzo wrażliwe na uszkodzenia mechaniczne. To w końcu szklane „bańki”, technologicznie spokrewnione ze zwykłą żarówką. Tranzystory pozwoliły ograniczyć rozmiar, masę oraz zużycie baterii. Radio przestało być osobnym bagażem, a zaczęło stawać się naprawdę kompaktowym przedmiotem.

🎶 🌞Muzyka w walizceDziś wystarczy telefon i niewielki głośnik, żeby zabrać muzykę na piknik, działkę albo plażę. Sto lat...
04/08/2026

🎶 🌞Muzyka w walizce
Dziś wystarczy telefon i niewielki głośnik, żeby zabrać muzykę na piknik, działkę albo plażę. Sto lat temu zestaw wyglądał nieco inaczej: gramofon w walizce, płyty szelakowe i zapas stalowych igieł.
Pierwsze walizkowe gramofony pojawiały się już na początku XX wieku. Używano ich między innymi w celach propagandowych podczas I wojny światowej, a później reklamowano jako sprzęt piknikowy i wycieczkowy. Pomysł, żeby wynieść muzykę - najpierw z filharmonii do domu, a później z domu w teren - nie narodził się więc wraz z głośnikiem Bluetooth.
Urządzenie nie potrzebowało prądu ani baterii. Korbą nakręcało się sprężynę, która napędzała talerz. Drgania igły prowadzonej w rowku płyty trafiały do membrany, a następnie do ukrytego w obudowie kanału akustycznego. Cały proces odbywał się bez udziału elektryczności, co czyniło z gramofonu mechanicznego dobrego kandydata na sprzęt do słuchania muzyki pod chmurką.
Przenośność miała jednak swoje granice. Gramofon ważył kilka kilogramów, wymagał stabilnego i poziomego podłoża, a kruche płyty szelakowe trzeba było przewozić ostrożnie. Jedna strona płyty mieściła zwykle tylko kilka minut muzyki, więc żeby nie było nudy, należało zabrać ze sobą całą kolekcję – dobrych kilka dodatkowych kilogramów.
Czy jest wśród Was ktoś, komu dane było wybrać się na piknik z gramofonem na korbę? Jaki sprzęt zabieraliście na wycieczki?

Rekord? U nas to właściwie codzienność!Nasze półki uginają się od „winylowych rekordów”, ale ten jeden, którym chcemy si...
30/07/2026

Rekord? U nas to właściwie codzienność!
Nasze półki uginają się od „winylowych rekordów”, ale ten jeden, którym chcemy się z Wami podzielić, brzmi dla nas wyjątkowo dobrze.
Lipiec okazał się rekordowym miesiącem – nasze progi przekroczyło ponad pół tysiąca odwiedzających. I nie było dnia, żeby między gramofonami, radioodbiornikami, płytami i muzycznymi historiami nie rozbrzmiewały rozmowy naszych gości.
To dla nas najpiękniejszy dowód, że muzyka wciąż przyciąga. Że warto zatrzymać się przy okładce, opuścić igłę na płytę i dać się porwać opowieści o dźwiękach.
Dziękujemy za każdą wizytę, każde „wow”, każde pytanie i każdą wspólnie odkrytą historię. Ten rekord zostawiamy na najwyższej półce 💿👍

ZK-140T - towarzysz codziennościProdukowany w różnych odmianach od końca lat 60., aż do późnych lat 80., przez ponad 20 ...
28/07/2026

ZK-140T - towarzysz codzienności

Produkowany w różnych odmianach od końca lat 60., aż do późnych lat 80., przez ponad 20 lat obecny był w domach, szkołach i instytucjach. To jeden z fundamentów codziennej kultury dźwięku w PRL.
Na tym magnetofonie nagrywano nie tylko muzykę. Na taśmy trafiały całe audycje radiowe, rodzinne spotkania, dziecięce wierszyki, próby amatorskich zespołów, różne drobne sytuacje, które dziś mają wartość archiwalną. Sam Marek Biliński korzystając z takiego właśnie magnetofonu nagrał wersję demo legendarnego dziś albumu “Ogród króla świtu”.
Niedawno do naszej kolekcji trafił kolejny egzemplarz ZK-140T. Stan wyjściowy był typowy dla takich znalezisk po latach: zawilgocenie i ślady korozji, zaśniedziałe styki, rozciągnięte paski napędowe, trzeszczące potencjometry. Ale co najważniejsze - dawał oznaki życia. Dlatego trafił na warsztat.

Dziś ten egzemplarz znowu działa: odtwarza, nagrywa, przewija. Tego i innych sprzętów możecie posłuchać w Muzeum Fonografii, zapraszamy!

Kto miał kiedyś do czynienia z ZK-140T albo podobnym magnetofonem? Jakie dźwięki udało Wam się złapać z jego pomocą?

21/07/2026

W ubiegłym tygodniu odwiedził nas Maciej Karaś, którego widzowie doskonale znają z filmowej serii „Za duży na bajki”. Bo podobno można być „za dużym na bajki”…W Muzeum Fonografii wiek natomiast właściwie nie istnieje. Nikt nie jest za duży na zachwyt nad pierwszym gramofonem. Nikt nie jest na za mały, bo odkrywać dźwięki sprzed ponad stu lat.

17/07/2026

Spójrzcie tylko, jaka świetna sprawa! 🎶
Niedawno odwiedził nas w Muzeum Fonografii pewien młody odkrywca, który uwielbia eksperymentować w domu.
Na filmie zobaczycie gramofonową płytę wprawianą w ruch ręką, papierową tubę pełniącą rolę głośnika, zwykłą igłę i konstrukcję z klocków LEGO. Prosto, pomysłowo i z ogromną ciekawością świata.
Dziękujemy za przesłanie tego nagrania – jesteśmy pod ogromnym wrażeniem! 💛
A jeśli Wy też chcecie przekonać się, jak kiedyś odtwarzano muzykę, poznać początki fonografii i spróbować własnych sił w podobnych eksperymentach, zapraszamy do Muzeum Fonografii. Kto wie, może kolejny genialny pomysł narodzi się właśnie tam?
PS Dziękujemy naszym Gościom za udostępnienie nagrania!

Zrobiło się ciepło, chwilami wręcz upalnie. Otwieramy okna, wychodzimy z muzyką na balkon, do ogrodu, na piknik. Dźwięk ...
03/07/2026

Zrobiło się ciepło, chwilami wręcz upalnie. Otwieramy okna, wychodzimy z muzyką na balkon, do ogrodu, na piknik. Dźwięk zaczyna żyć w przestrzeni wspólnej. W tym kontekście wraca proste pytanie: jak słuchać?

Cicho czy głośno?

Dziś dzielimy się z Wami ciekawostką z przeszłości. W instrukcji obsługi jednego z pierwszych modeli magnetofonów kasetowych produkowanych w Polsce – Unitra ZRK MK122 – znalazł się fragment, który zaskakuje aktualnością. To fascynujące jak dawniej instrukcje były nie tylko przydatne, ale też kształcące, a autorzy próbowali promować dobre praktyki wśród użytkowników.
“I jeszcze jedno. Jak grać? Cicho czy głośno?
(...) [O tym] powinna decydować osobista kultura muzyczna słuchacza i kultura współżycia z otoczeniem. To prawda, że cicha reprodukcja nie daje pełnej dynamiki, a przy braku odpowiedniej korekcji pogarsza słyszalność niskich częstotliwości. Ale prawdą jest również, że piękno harmonii dźwięków i rytmów, a zwykły hałas to dwa odmienne pojęcia. Jakość odtwarzania nie jest równoważna ilości wbijanych do ucha decybeli i nie to urządzenie gra lepiej, które gra głośniej, lecz to, które odtwarza wierniej”.
Trudno o lepsze podsumowanie. Z jednej strony możliwości techniczne, z drugiej – coś znacznie ważniejszego: świadomość słuchania i relacja z otoczeniem.
Dziś, gdy muzyka towarzyszy nam praktycznie wszędzie, pytanie nie straciło znaczenia. Zmieniły się tylko konteksty: zamiast magnetofonu - głośnik Bluetooth, zamiast kaset - streaming, ale decyzja pozostaje ta sama.
A Wy - jak słuchacie?
—--
Przy okazji: magnetofon MK122 wrócił właśnie z serwisu i jest już z powrotem w naszej kolekcji. W Muzeum Fonografii możecie sprawdzić jak brzmi w praktyce - zarówno przy cichym, jak i głośniejszym odsłuchu.

Adres

Zamkowa 4
Niepołomice

Godziny Otwarcia

Wtorek 10:00 - 18:00
Środa 10:00 - 18:00
Czwartek 10:00 - 18:00
Piątek 10:00 - 18:00
Sobota 10:00 - 17:00
Niedziela 11:00 - 17:00

Telefon

+48666290305

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Muzeum Fonografii umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Muzeum Fonografii:

Skróty

Udostępnij

Kategoria