Mazurskie Tajemnice

Mazurskie Tajemnice Mazury - jest gdzie uciec, odpocząć, zatrzymać się. Ta ziemia cieszy oko, pobudza wyobraźnię i przyciąga swoimi tajemnicami.

Mazury – jest gdzie uciec, odpocząć, zatrzymać się. Ta ziemia cieszy oko, pobudza wyobraźnię i przyciąga swoimi tajemnicami. Dlatego za Zygmuntem Glogerem mogę powiedzieć: Takie już bowiem mam dziwactwo, że zamiast szukać dalekich cudów przyrody, zamiast gonić za zgiełkiem po targowiskach świata, doznaję największej rozkoszy, gdy wpatruję się w dno cichych strumieni i rzek, gdy przykładam ucho do starych mogił, których mrocznych dziejów nikt nie słucha.

A tu recenzja znad jeziora Mielno
11/08/2026

A tu recenzja znad jeziora Mielno

Na sam początek muszę zaznaczyć, że moja recenzja książki Przemysława Kaweckiego pod tytułem „Wilcze sekrety. Tajemnice jeziora Omulew” Tajemnice , którą chciałbym się z Państwem podzielić, nie do końca będzie obiektywna, lecz jedynie subiektywna i to w najwyższym wymiarze jakim można, a to z oczywistego dla mnie powodu – ja mam po prostu łatwiej.

Ja mam po prostu łatwiej wczuć się w głównego bohatera, bo tak jak On interesuję się historią okolic, które opisywane są w Wilczych sekretach. Mieszkam tylko dwadzieścia parę kilometrów od jeziora Omulew, i gdy Kuba młody student historii przemierza lasy i bunkry czułem się tak jakbym sam to robił. Znam zapach starych bunkrów Pozycji Olsztyneckiej oraz to jak wygląda noc w lesie, jaki czuć chłód o poranku i bukiet aromatów jakim obdarza las, gdy przemierza się jego ścieżki, znam każdy jego odgłos.

Ja mam po prostu łatwiej wyobrazić sobie Niemców przyjeżdżających na Mazury ( a w przypadku książki do dziadka – „starego Mazura” przyjaciółki głównego bohatera ) w poszukiwaniu chociażby historii tych terenów lub historii swojej rodziny, która kiedyś te tereny zamieszkiwała. Miałem możliwość w takich rozmowach uczestniczyć, gdy dawni Mieszkańcy mojej miejscowości opowiadali mi jak wyglądała wieś przed wojną.

Ja mam po prostu łatwiej, gdy wspominani są komunistyczni mundurowi mieszkający w mazurskich willach pochowanych wśród jezior i tataraków. Mieszkam obok miejscowości, gdzie kiedyś funkcjonował ośrodek wczasowy, do którego prowadzi droga asfaltowa. Prowadzi tylko z tego powodu, bo na końcu jej drogi stoi dom byłego wysoko postawionego działacza partyjnego, który postanowił sobie zamieszkać nad jeziorem Mielno. Do tej pory miejscowość, która leży od domu kilkaset metrów i mieszka w niej kilkadziesiąt rodzin, nie doczekała się asfaltu do 2026 roku, a mieszkańcy muszą poruszać się drogą polną.

Ja mam po prostu łatwiej, gdy mowa jest o mławskich gangusach, odwiedzających mazurskie jeziora. Gdy byłem jeszcze młody bez brody to właśnie Ci panowie, o grubych karkach i łańcuchach na szyi wraz ze swoimi pannami, które nie musiały się nawet opalać nad tym jeziorem, bo już miały kolor skóry niczym Egipcjanki ( pamiętacie te czasy mody na solarium prawda, dwadzieścia lat wstecz? 😊), przyjeżdżały na teren byłego ośrodka wczasowego, racząc się walorami, jakimi obdarzała ich mazurska natura. Akurat moja miejscowość podlegała/podlega tak jak teren, w którym dzieje się akcja powieści pod rejon przestępczy związany z gangiem mławskim, w końcu dzieli nas tylko dwadzieścia kilometrów. Mieszkam akurat na granicy wpływów, gdzie Ostróda i północne rejony powiatu podlegają już pod gangi z Trójmiasta.

Jak Państwo widzicie, mógłbym napisać jeszcze kilka innych punktów dlaczego mam łatwiej wczuć się w akcję jaka dzieje się w powieści Przemysława Kaweckiego.

Jednak teraz skupię się na tym co trzeba oddać powieści i cechy, które warto w niej zauważyć.

Przemysław Kawecki wyciąga rękę do młodszego pokolenia czytelników – jest młody student, który poznaje młodą licealistkę, a małymi krokami zaczyna coś między nimi iskrzyć, w trakcie trwania powieści.

Widoczne są poglądy historyczne, a raczej konkretna ocena historyczna niektórych sytuacji politycznych, jakie wyraża główny bohater, gdy przytacza różne historie swojej nowo poznanej koleżance.

Autor przedstawia fanatyzm jakim kierowali się żołnierze Trzeciej Rzeszy do ostatnich dni wojny, przypomniało mi to ostatnią książkę, jaką czytałem związaną z pochodem Armii Czerwonej przez Mazury – „Wszystko na darmo” Waltera Kempowskiego.

Pisarz porusza także dwa etapy historyczne, pierwszą ( skarb Samsonowa ) i drugą wojnę światową, co może zaciekawić czytelnika do jeszcze większej chęci poznania historii tych terenów, już po przeczytaniu samej powieści.

Przemysław Kawecki sprawnie na potrzeby akcji łączy układy i powiązania różnych służb, które potrafią przykryć nieudaną akcję całkowicie inną informacją, jaka trafia do obywateli przez odbiorniki, dając znak że nie wszystko to o czym słyszymy w telewizji czy radiu może być prawdą.

Mógłbym wypisać o wiele więcej, ale myślę że najlepiej będzie jeśli Państwo sami tę książkę przeczytają, ja mogę jedynie ją tylko polecić.

Cieszę się, że to nie ostatnie słowo Przemysława Kaweckiego odnośnie pisania powieści historycznych związanych z teren Nidzicy i okolic. Potrzebujemy takich książek, bo tak jak mnie kiedyś Zbigniew Nienacki, Adam Bahdaj czy Alfred Szklarski zabierali w świat przygód z popegeerowskiej wsi, tak teraz Przemysław Kawecki zabiera w świat niepoznanych tajemnic, które owiane zębem czasu czekają na ich odkrycie w głębi mazurskich borów, zakopanych bunkrów i nieprzebytych ścieżek, wśród Wilczych sekretów.

P.S. Zdjęcie przedstawia jezioro Mielno, które przemierzałem ze swoim bratankiem o czwartej nad ranem kilka dni temu.

Z Szacunkiem
Karol Duda

10/08/2026
Recenzja, której bałem się najbardziej, a jednocześnie byłem jej najbardziej ciekaw. Tu zawsze jest kubeł zimnej wody i ...
31/07/2026

Recenzja, której bałem się najbardziej, a jednocześnie byłem jej najbardziej ciekaw. Tu zawsze jest kubeł zimnej wody i żadnych kompromisów...

Kiedy ostatnio czytałem książkę Przemysława Kaweckiego nosiła ona zgoła niehistoryczny tytuł i pozornie traktowała o czymś innym, choć gdy się zastanowiłem doszedłem do wniosku, iż podobnie
jak chejtowane tu „Wilcze sekrety" mówiła o skarbie, jego poszukiwaniach i dochodzeniu do prawdy. Kto chce się przekonać niech idzie na kawę z Kawą i...kimś jeszcze.
Jak zapewne Osoba Czytająca zauważył-a, przedmiotem niniejszego tekstu będzie najnowsza książka, którą zafundował nam znakomity popularyzator historii, gawędziarz, filmowiec, miłośnik Warmii, Mazur i ich tajemnic. „Wilcze sekrety" określane są często w rozmaitych tekstach jako thriller historyczny, z którą to nazwą nie do końca się zgadzam. Książkę Przemka (będę używał tej formy, gdyż mam zaszczyt być „po imieniu”) odebrałem raczej jako pełnokrwisty kryminał, częściowo osadzony w realiach historycznych.
Autor proponuje nam bowiem dzieło, którego główna oś akcji biegnie dwutorowo – w styczniu 1945 i sierpniu 2010 roku. Poza tą cezurą chronologiczną otrzymujemy jeszcze bardzo ciekawy passus dotyczący losów generała Samsonowa i jego skarbu w roku 1914. Szczerze przyznam, iż motyw ten jest na tyle szeroko rozwinięty, że zacząłem myśleć iż będzie on głównym tematem książki. Stało się jednak inaczej.
Oba opisywane przez Przemka „biegi wydarzeń” łączą się ze sobą ściśle, choć raczej ten starszy wpływa na działania bohaterów młodszego. Trudno pisać o książce Przemka bez zdradzania jej sekretów, więc powiem tylko, iż współcześnie śledzimy losy Kuby – studenta historii zafascynowanego dziejami Mazur – oraz Ines, mieszkanki Nidzicy, która początkowo z dystansem podchodzi do jego pasji. Równolegle poznajemy wydarzenia z końca II wojny światowej, gdy w mazurskich lasach ukrywano tajemnice, które miały nigdy nie ujrzeć światła dziennego. Bohaterowie są wiarygodni i rozwijają się wraz z fabułą. Kuba imponuje (czasem naiwną) pasją badacza, a Ines z początku będąca jego przeciwieństwem – porzuca sceptycyzm i coraz bardziej angażuje się w odkrywanie prawdy. Ich relacja nie dominuje nad akcją, lecz subtelnie ją uzupełnia, nadając historii bardziej ludzki wymiar - bardzo sprawnie zresztą przez Przemka zarysowany. Równie interesująco przedstawione zostały postacie z wojennej części powieści, ukazujące dramatyczne wybory ludzi żyjących w czasach totalitaryzmu – zarówno żołnierzy jak i cywilów z Prus Wschodnich.
Największą siłą książki jest klimat. Przemek doskonale wykorzystuje mazurski krajobraz – jeziora, lasy, opuszczone bunkry i dawne osady nie są jedynie tłem wydarzeń, lecz współtworzą atmosferę niepokoju. Czytelnik szybko odkrywa, że za pocztówkowym pięknem regionu kryje się historia pełna przemocy i niewyjaśnionych tajemnic. Przemek buduje napięcie nie opierając się gwałtownych zwrotach akcji i fanfaronadzie, lecz na stopniowym odkrywaniu kolejnych śladów i tropów tajemnic. Świadomie wybiera spokojniejsze prowadzenie fabuły, stawiając bardziej na atmosferę i refleksję niż na nieustanną akcję. Jego współczesnym bohaterom bliżej do Wilhelma z Baskerville niż Bonda, Jamesa Bonda.
Reasumując - Przemysław Kawecki stworzył powieść dla tych, którzy lubią, gdy zagadka kryminalna prowadzi nie tylko do rozwiązania, ale również do lepszego zrozumienia historii i ludzi, którzy ją tworzyli. Mazurskie krajobrazy, historyczna wiarygodność i umiejętnie budowane napięcie sprawiają, że „Wilcze sekrety” pozostają w pamięci jeszcze długo po zamknięciu ostatniej strony.
Osobiście uważam, że po niewielkich zmiana fabuły mogłaby ona nosić tytuł „Pan Samochodzik i…” i znakomicie wpisywałaby się w „ponienackowy” cykl i klimat.
Jedynym zarzutem jaki mogę postawić, nie książce jako takiej, ale Autorowi jest pobłażliwość wobec poszukiwań z wykrywaczem metali na terenie zabytków i to bez pozwolenia z WKZ. Proszę o zmianę podejścia do zagadnienia w tomie kolejnym :)

6/2026

takie niespodzianki
28/07/2026

takie niespodzianki

no i znowu coś na temat Wilczych Sekretów😉
23/07/2026

no i znowu coś na temat Wilczych Sekretów😉

A tu wywiad o jubileuszowej powieści, która została wydana z okazji 10 lat istnienia kanału Mazurskie Tajemnice😉
22/07/2026

A tu wywiad o jubileuszowej powieści, która została wydana z okazji 10 lat istnienia kanału Mazurskie Tajemnice😉

– Czy wiesz, co Cię ukształtowało? – pyta Przemysław Kawecki, przekonując, że „Wilcze sekrety" nie są przede wszystkim opowieścią o ukrytych skarbach, tajemnicach czy wojennych zagadkach. To historia o pamięci miejsc, korzeniach i Mazurach, gdzie – jak mówi autor – lasy, jeziora i wzgórza są czymś więcej niż tylko piękną dekoracją. Przeczytajcie nasz wywiad:
https://www.granice.pl/publicystyka/przemyslaw-kawecki-wywiad-wilcze-sekrety/2601/1

gdyby ktoś chciał sobie kawałek przeczytać- to wydawnictwo zaprasza
21/07/2026

gdyby ktoś chciał sobie kawałek przeczytać- to wydawnictwo zaprasza

Wilcze sekrety Przemysław Kawecki

Coś w sam raz do popołudniowej kawki😉
19/07/2026

Coś w sam raz do popołudniowej kawki😉

Od listopada 1914 roku okolice Bagien Nietlickich były areną zaciek...

Adres

Nidzica Gmina

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Mazurskie Tajemnice umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Mazurskie Tajemnice:

Skróty

Udostępnij

Kategoria