05/09/2025
Regionalna Izba Pamięci jest miejscem, które łączy lokalną społeczność, poprzez różne formy swojej działalności. Gromadzi i chroni pamiątki związane z historią danego regionu, przechowuje i pielęgnuje pamięć o lokalnych bohaterach oraz łączy lokalną historię z historią Polski i świata. To bardzo ważne zadania, które Izba stara się jak najlepiej realizować.
Dzisiaj z dumą możemy poinformować, że Regionalna Izba Pamięci w Lesku wzbogaciła swoje zbiory o wyjątkowy dokument – dyplom „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata” dr Mirona Lisikiewicza.
Tytuł ten nadawany przez Instytut Yad Vashem w Jerozolimie, jest najwyższym izraelskim odznaczeniem cywilnym dla cudzoziemców, którzy z narażeniem życia ratowali Żydów podczas II wojny światowej. Dr Miron Lisikiewicz zdołał ukryć na poddaszu domu trzy Żydówki: Renę Dworecką, Salę Friedman i Irenę Kampf. Gdy tylko miał okazje ruszał z pomocą innym Żydom, którzy potrzebowali pomocy. Warto przeczytać relację Reny Dworeckiej na ten temat, zawarta jest ona w książce dr Elżbiety Rączy pt. „Pomoc Polaków dla ludności żydowskiej na Rzeszowszczyźnie 1939-1945”.
Dlaczego Regionalna Izba Pamięci w Lesku zabiegała usilnie o pozyskanie tego dyplomu od Yad Vashem i utworzenie miejsca pamięci dla dr Lisikiewicza w Izbie? W Lesku dr Miron Lisikiewicz, obok Franciszki i Józefa Zwonarzów, został uhonorowany tytułem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. Zachowanie pamięci o takich ludziach to nie tylko ukłon wobec ich odwagi, to obowiązek wobec przyszłych pokoleń.
To właśnie dzisiaj jest niezmiernie ważne zbieranie dokumentów, dowodów heroicznych postaw Polaków podczas II wojny światowej. Dzięki temu upamiętnieniu młodzież i mieszkańcy regionu, będą mieli okazję poznać lokalnych bohaterów i przekonać się, że odwaga i bohaterstwo – nawet w wymiarze lokalnym - może rezonować na cały świat.
Cytat z Relacji Reny Dworeckiej w „Pomoc Polaków dla ludności żydowskiej na Rzeszowszczyźnie 1939-1945”, dr Elżbieta Rączy str. 282-284:
„Dr Lisikiewicz […] miał do swojej dyspozycji część domu piętrowego, w którym mieścił się również Generalny Sztab Niemiecki. Tam właśnie, w samej paszczy lwa, postanowił mnie i moją siostrę, Salę Friedman, i jedną krakowiankę, Irenę Kampf, ratować. (…) Pewnego dnia, idąc do pracy, widzi grupę Żydów węgierskich. Gestapowiec, który ich prowadził, siedział w restauracji.
„Czemu nie uciekacie, głupcy, i czekacie na śmierć?”.
„Jesteśmy bez pieniędzy”.
Dr Lisikiewicz wyjmuje portfel, zegarek, pierścionek wartościowy, podaje i odchodzi. Trzem Węgrom udało się uciec, a dwóch gestapowiec zastrzelił. I tak bez końca ten lekarz chodzi i węszy, gdzie i komu potrzebna pomoc […]. U komisarza niemieckiego wyłudza kenkarty in blanco. Wysyła do obozów, by ułatwić ucieczki. Tak ratuje moją drugą siostrę, Felę Diller. Aktywności jego nie ma końca.(…)”
https://collections.yadvashem.org/en/righteous/4044020