11/05/2026
CZY MOŻNA ZROZUMIEĆ RÓŻOWY CZOŁG?
8 maja br. w Dzień Zwycięstwa nad hitlerowskim faszyzmem nowohuccy weterani wojskowi i rodziny kombatantów spotkali się pod Domem Kombatanta RP w os. Górali 23, aby złożyć kwiaty pod Tablicą Budziszyńską upamiętniającą jedną z najkrawszych bitew w ostatniej fazie II wojny światowej. Gdy przyszli w to historyczne miejsce zostali zszokowani oklejonym różową folią czołgiem, który jest historycznym świadkiem tej Bitwy.
To jeden z czterech czołgów, który ocalał z tej bitwy. Ten czołg jest historycznym arte factem upamiętniającym bohaterstwo polskich żołnierzy walczących o niepodległość Polski przypominającym tamten czas. Ja sam miałem szczęście, bo poznałem osobiście żołnierzy, którzy brali udział w tej bitwie jak płk Sobeńko, który był kierowcą samochodu przewożącego pociski na polu bitwy. Ten czołg był przez lata świętym symbolem przelewania krwi polskich żołnierzy za Polskę. Jako prezes Małopolskiej Fundacji Dom Kombatanta RP Muzeum Czynu Zbrojnego i jego dysponent miałem tę świadomość jaką rolę ten czołg odgrywa w świadomości kombantów, którzy byli uczestnikami II wojny światowej. Broniłem go przed złymi ludźmi, którzy chcieli go przetopić na żyletki jako r***i czołg. Tylko nasuwa się pytanie na jakich czołgach mieli walczyć polscy żołnierze wyzwalając naszą Ojczyznę spod okupacji hitlerowskiej. Na amerykańskich Shermanach, których nie było w tym miejscu Europy w tamtym czasie? Zresztą Amerykanie finansowali produkcję zbrojeniową w Rosji w tym czasie jako swojego sojusznika antyhitlerowskiego i kto wie czy nie sfiansowali produkcji tego czołgu IS 2 stojącego w os. Górali. Piszę o tym, bo mam nadzieję, że ten czołg pozostanie na swoim historycznym miejscu jako świadek historii. Do czołgu odnoszę się z szacunkiem i dla mnie obłożenie czołgu różową folią było w jakiejś mierze profanacją i niezrozumiałym wyzwaniem. Jednak jestem człowiekiem niezależnym żyjącym w obecnej rzeczywistości i zadzwoniłem do pana Aleksandra Figiela, który był autorem tego artystycznego performance’u. Poniżej oddaję jego stanowisko w tej sprawie.
„Projekt polega na tymczasowym owinięciu czołgu IS-2 różową folią stretch oraz wykonaniu dokumentacji fotograficznej. Instalacja pozostanie na obiekcie przez cały dzień, a po zakończeniu działania folia zostanie usunięta, pozostawiając czołg w niezmienionym stanie. Realizacja odbywa się za zgodą Muzeum Armii Krajowej w Krakowie. Praca odnosi się do obecności symboli wojny i przemocy w codziennym krajobrazie miasta. Czołg, który przez lata stał się niemal niewidocznym elementem przestrzeni publicznej, zostaje na chwilę wytrącony ze swojego naturalnego kontekstu. Zestawienie ciężkiego militarnego obiektu z intensywnie różową, przemysłową folią
tworzy wizualny kontrast i zmienia sposób odbioru znanego symbolu. Instalacja dotyka tematu brutalizacji codzienności i tego, jak łatwo oswajamy obrazy przemocy obecne wokół nas. Projekt nie jest próbą podważania historii ani deprecjonowania pamięci osób związanych z okresem wojny. Działanie nie odnosi się do konkretnych żołnierzy, lecz do samego symbolu militarnego obecnego we współczesnej przestrzeni publicznej. Instalacja ma charakter refleksyjny i opiera się na zmianie kontekstu wizualnego, a nie ingerencji w historyczne znaczenie obiektu. Efektem projektu będzie cykl fotografii dokumentujących instalację”.
Aleksander Figiel, Fotografia Przestrzeni
Daleki jestem od jednoznacznej oceny tej sytuacji i staram się zrozumieć ludzi, którzy żyją obok mnie. Brakuje mi jednak jednego, dlaczego pan Aleksander nie zapytał przedstawicieli Małopolskiej Fundacji Dom Kombatanta RP Muzeum Czynu Zbrojnego i rodzin Kombatantów co sądzą o Jego pomyśle i czy źli ludzie nie wykorzystają sytuacji do usunięcia tego świadka historii zroszonego krwią polskich żołnierzy.