Muzeum Regionalne w Kozienicach im. prof. Tomasza Mikockiego

Muzeum Regionalne w Kozienicach im. prof. Tomasza Mikockiego Oficjalna strona Muzeum Regionalnego w Kozienicach. Informacje o naszych wystawach i wydarzeniach, ciekawostki z historii miasta i regionu.

Nasze zbiory obejmują działy sztuki, historii, etnografii i archeologii, ze szczególnym naciskiem na regionalia.

Informujemy, że w dniu 15 sierpnia (sobota), muzeum będzie nieczynne dla ruchu turystycznego. Również 17 sierpnia (ponie...
12/08/2026

Informujemy, że w dniu 15 sierpnia (sobota), muzeum będzie nieczynne dla ruchu turystycznego. Również 17 sierpnia (poniedziałek) muzeum będzie zamknięte.

W niedzielę (16 sierpnia) muzeum będzie czynne — zapraszamy serdecznie do zwiedzania!

Za nami połowa wakacji — mamy nadzieję, że w tej, która nam pozostała, znajdziecie Państwo czas i chęci, by odwiedzić na...
28/07/2026

Za nami połowa wakacji — mamy nadzieję, że w tej, która nam pozostała, znajdziecie Państwo czas i chęci, by odwiedzić nasze muzeum, do czego serdecznie zachęcamy. Zachęcamy zaś śmiało dlatego, iż wierzymy, że mamy czym się pochwalić! Oto kilka słów o naszych wystawach czasowych.

„Wokół nas" – wystawa tkanin artystycznych Danuty Owczarek zabierze Państwa w świat, gdzie kunszt artystki, tworzącej w technice art quilt, igra z naszą percepcją. Pozwala zanurzyć się w scenach jednocześnie płaskich i trójwymiarowych — zbliżonych do dzieł malarskich, a zarazem akcentujących zróżnicowanie faktur i barw zastosowanych materiałów.

Ekspozycja „Naszej chaty zdobne progi" również opiera się na pewnym paradoksie: zawiera eksponaty nawiązujące formą do przeszłości (tzw. pająki ludowe), a jednocześnie współczesne, bo stworzone w przez uczestników tegorocznych warsztatów. Wystawie towarzyszy obszerna prezentacja informacji etnograficznych oraz stanowisko, na którym można stworzyć własnego, prostego pająka.

Najnowsza nasza wystawa, „Polska czapka wojskowa", pomimo innego charakteru niż poprzednie, jest... równie barwna! Składają się na nią repliki pochodzących z XVIII-XX w. czapek wojskowych, których zgromadziliśmy blisko 200. Jest to rewia barwnych kit, etyszkietów, pomponów, emblematów i innych równie interesujących elementów, które w pierwszej chwili oszałamiają, potem zaś skłaniają do refleksji.
Zapraszamy serdecznie!

W piątkowe popołudnie 17 lipca miał miejsce wernisaż wystawy „Polska czapka wojskowa", prezentującej blisko 180 nakryć g...
20/07/2026

W piątkowe popołudnie 17 lipca miał miejsce wernisaż wystawy „Polska czapka wojskowa", prezentującej blisko 180 nakryć głowy, noszonych przez żołnierzy od wieku XVIII do XX, a także elementy wyposażenia, takie jak ładownice z okresu napoleońskiego. Wszystkie prezentowane eksponaty zostały wykonane przez p. Jacka Jaworskiego i gościły już w salach wystawowych wielu muzeów, jednakże to w kozienickiej instytucji jego kolekcja została po raz pierwszy pokazana w całości!

Ponieważ dyrektor MRK Maciej Kordas nie mógł być tego dnia obecny osobiście, przygotował do uczestników wernisażu list, w którym podziękował im za przybycie, zespołowi muzeum za przygotowanie ekspozycji, zaś właścicielowi kolekcji za jej udostępnienie obiektów. Żartobliwie zaznaczył również, że prawdopodobnie najwłaściwszym wyrazem uznania wobec piękna wystawy i włożonego w jej przygotowanie wysiłku będzie sformułowanie „czapki z głów!".

Grzegorz Kocyk, kurator wystawy, również podziękował pracownikom muzeum zaangażowanym wspólnie z nim w jej przygotowanie, wyróżniając szczególnie kolegów Sławomira Zawadzkiego i Macieja Wdzięcznego. Wyraził radość nie tylko z samej prezentacji kolekcji, ale i możliwości goszczenia jej twórcy, od którego, jako od fachowca w swojej dziedzinie, można się naprawdę wiele nauczyć. Podkreślił nadzwyczajną jakość wykonania czapek, a także zwrócił uwagę na ciekawostkę: na ekspozycji znalazło się bowiem kilka eksponatów związanych z formacjami, które prowadziły działania bojowe na naszym terenie. Jako przykłady wskazał czapki 2 Pułku Ułanów, którzy walczyli pod Nową Wsią w roku 1831, łącznie z nakryciem głowy samego dowodzącego nimi generała Józefa Dwernickiego, czy czapkę Batalionu Sandomierskich Strzelców Celnych, którego twórcą i dowódcą był podpułkownik Eustachy Grothus, urodzony w Trzebieniu koło Magnuszewa.

Najobszerniej mówił oczywiście sam właściciel kolekcji, Jacek Jaworski. Patrząc na zgromadzone czapki zdradził, że po pierwsze trudno mu uwierzyć, iż to on wszystkie je wykonał, po drugie zaś, że tak naprawdę
dopiero w kozienickim muzeum po raz pierwszy miał okazję zobaczyć własną kolekcję w całej jej okazałości. Opowiadając o źródłach swojej pasji, sięgnął aż do okresu pierwszych lat szkoły podstawowej, kiedy to na bal maskowy sporządził sobie samodzielnie rogatywkę. Widoczne w sali prace pochodzące z kolejnych kilku dekad życia określił jako efekt niewyrośnięcia z dziecięcej fascynacji wojskiem i mundurem. Kolekcjoner ze swadą opisał lata, gdy budował swój warsztat oraz zasób wiedzy. Jako anegdotę przytoczył sytuację gdy, zmuszony do założenia działalności gospodarczej, musiał – ze względu na przepisy – zarejestrować swoją aktywność jako... „kapelusznik". Dopiero z czasem (dzięki atestowi z cepelii) stał się „wytwórcą wyrobów artystycznych".

Po tym wstępie zgromadzeni mogli wysłuchać syntetycznego opisu kolekcji. Pan Jaworski opowiedział o głównych typach użytkowanych przez żołnierzy czapek, demonstrując ich cechy na konkretnych egzemplarzach. Zwrócił uwagę m.in. na kojarzone dziś raczej z armią III Rzeszy trupie czaszki, które jednak pojawiały się w Polsce już w XVIII wieku jako emblemat strzelców wyborowych, symbolizując z jednej strony ich gotowość na śmierć, z drugiej zaś groźbę wobec przeciwnika. Ciekawym wątkiem były także rozważania o tym, jak formowanie różnych jednostek w warunkach walki powstańczej przyczyniało się do rozluźnienia sztywnych wojskowych regulaminów, skutkując dużym zróżnicowaniem stosowanych rozwiązań, dzięki czemu możemy dziś cieszyć się tak wielkim bogactwem kształtów, zdobień i barw.

Na koniec, odpowiadając na pytania uczestników wernisażu, mówca wyjaśnił, że mimo niepraktycznego wyglądu obszerne czapki służyły często żołnierzom jako wygodne schowki na podręczny dobytek, a dzięki stosowanym usztywnieniem posiadały także pewne właściwości ochronne.

Pomimo sezonu urlopowego, wernisaż zgromadził liczną publiczność. Wierzymy, że to dopiero przedsmak przyszłego zainteresowania wystawą. Zapraszamy!

Ciekawostka:Eustachy Grothus urodzony w Trzebieniu koło Magnuszewa tworzył formację strzelców celnych, która siała spust...
17/07/2026

Ciekawostka:
Eustachy Grothus urodzony w Trzebieniu koło Magnuszewa tworzył formację strzelców celnych, która siała spustoszenie w szeregach wroga podczas powstania listopadowego. Czapki tej formacji zobaczycie Państwo na naszej wystawie.

Wernisaż już za godzinę: 17 lipca, godz. 17:00.

Zabytków militarnych typu mundury, czapki, oporządzenie żołnierskie i broń pozostało w Polsce bardzo niewiele. Ich zacho...
16/07/2026

Zabytków militarnych typu mundury, czapki, oporządzenie żołnierskie i broń pozostało w Polsce bardzo niewiele. Ich zachowaniu nie sprzyjała wyjątkowo burzliwa, wojenna historia kraju. Dotyczy to eksponatów nawet z stosunkowo nieodległych czasów. Nie sposób zobaczyć ich pełną gamę w polskich muzeach, a zatem w całościowo zwizualizować sobie wygląd dawnego żołnierza polskiego.

Dlatego interesujący się historią miłośnicy dawnego wojska polskiego, od lat 90. zrzeszają się w grupach rekonstrukcji historycznej, odtwarzając z zachowaniem detali, mundury i sprzęt rozmaitych pułków polskich i zagranicznych, organizując rekonstrukcje przebiegu rozmaitych batalii. W realizacji tych projektów pomagają dawne regulaminy, przepisy wojskowe, ikonografia i obszerna literatura fachowa. To z kolei sprzyja poznawaniu, przybliżaniu i upowszechnianiu wiedzy historycznej w tych środowiskach oraz wśród obserwatorów przebiegu rekonstruowanych bitew.

Właściciel prezentowanej kolekcji czapek wojskowych nie należy jednak do środowiska rekonstruktorów. Urzeczywistnianie swej pasji rozpoczął w pierwszej połowie lat 80., choć pierwsze próby podejmował już 20 lat wcześniej. Zaczynem do realizacji rekonstruowania historycznych nakryć głowy żołnierzy polskich stały się podarowane mu przez stryja Grzegorza, oryginalne podpinki łuskowe do czapki beliniaka, tj. ułana 1. Pułku Ułanów Legionów Polskich z okresu I wojny światowej. Orła do niej wyrepusował ręcznie drugi stryj – Zygmunt. I tak powstała pierwsza zrekonstruowana czapka wojskowa. Kolejna to nakrycie głowy oficera szwoleżerów gwardii, a do haftu na otoku autor musiał przyłożyć się własnoręcznie, tzw. czapłan szwadronu Tatarów polskich gwardii Napoleona, rogatywka lansjera Legii Nadwiślańskiej, żandarma Stopnickiego z Powstania Styczniowego i mirleton huzarów eskorty Tadeusza Kościuszki. W tamtych czasach zdobycie odpowiedniego materiału, elementu czapki, szczególnie metalowego, graniczyło z cudem. Kilka pierwszych elementów metalowych jak półksiężyc gwiazdą, guzy w postaci lwich głów wykonał repuser z nieistniejącego już dziś zakładu w Warszawie.

Kolejnych kilka czapek typu ułańskiego z XIX w. powstało w latach 90. dzięki podarowanym kilku okuciom do daszków z przedwojennych rogatywek, a także z wykorzystaniem świetnych kopii orłów wojskowych z okresu Królestwa Polskiego, noszonych na czapkach do paradnych, historycznych mundurów powstałej orkiestry wojskowej garnizonu warszawskiego.

Z czasem możliwości rozszerzenia rekonstruowania czapek wojskowych powstawało coraz więcej dzięki docieraniu do rzemieślników wytwarzających np. podpinki łuskowe, metaloplastyków, zakładów galwanizerskich, rymarskich, grawerskich, krawieckich, hafciarni komputerowych, rekwizytorów itp. Niezwykle pomocnymi byli i są: kol. Piotr Zalewski, brat autora – Krzysztof, mistrz rymarstwa p. Tadeusz Przeździecki.

Stopniowo coraz więcej elementów do czapek autor kolekcji uczył się wyrabiać własnoręcznie, odnajdując w sobie nieznane dotąd możliwości i umiejętności manualne. Powstawały coraz to nowe sposoby samodzielnego wytwarzania wiernie odtwarzanych, potrzebnych części i elementów, a także pozyskiwania ich z przetwarzania i adoptowania rozmaitych drobiazgów, jak biżuteria, ozdoby z wyprzedaży garażowych, drobne przedmioty użytkowe, łącznie z łyżką wazową, metalowymi kieliszkami czy gałkami do karniszy. Stałym priorytetem dla autora jest zachowanie maksymalnej wierności oryginałowi lub opisowi czy regulaminowi mundurowemu, każdego odtwarzanego detalu danej czapki.

Najwięcej czapek, liczonych w setki, powstawało po roku 2000. Inspiracją do ich rekonstruowania bywały często zauważone w różnych muzeach Europy i świata oryginalne czapki oraz liczna ikonografia, a nawet jedynie ich dość szczegółowy opis pozostawiony przez pamiętnikarzy lub osoby relacjonujące przebieg wydarzeń historycznych. Najbardziej pociągające dla autora jest odtwarzanie czapek mało znanych formacji wojskowych, o których mało kto dziś pamięta, po których nie pozostało żadnego materialnego śladu. Zachowały się tylko opisy szczegółów ich umundurowania. Dzięki takim rekonstrukcjom przybliżany jest nie tylko ich wygląd, ale i opisywane są przez autora w jego artykułach i książkach, ich dzieje, szlak bojowy, losy poszczególnych żołnierzy. Dotyczy to takich formacji polskich w kraju i za granicą, jak oddziały tatarskie w służbie Rzeczypospolitej, Saksonii i Rosji, oddziały polskie w Turcji w połowie XIX w., polskich kozaków w powstaniach narodowych, rozmaitych legionów polskich w XIX w., np. we Włoszech, na Węgrzech, w Siedmiogrodzie czy w USA.

Oddzielną kategorię kolekcji tworzą zrekonstruowane czapki obcych armii. Częstokroć ich pochodzenie i forma ma wyraźnie polską proweniencję. Dotyczy to szczególnie czapek zagranicznych pułków ułańskich, opartych na polskich wzorcach. Ich kształt bywał modyfikowany zgodnie z miejscową modą danej epoki, lecz zachowały one wyraźny ślad polskiego pierwowzoru rogatywki – kwadratowe denko, orły i inne elementy, czego dobrym przykładem jest czapka greckiego, francuskiego czy nawet kolumbijskiego lansjera.

Czapki autora były eksponowane na wystawach okresowych w kilku muzeach polskich, a także na Litwie. W wielu takich placówkach znajdują się jako ekspozycja stała. W tym kontekście można wymienić Muzeum Niepodległości, Muzeum w Słupsku, Muzeum w Koszalinie, Muzeum Zamek Opalińskich w Sierakowie, Muzeum Wsi Radomskiej, Muzeum Malczewskiego w Radomiu, Muzeum Zbrojownia na Zamku w Liwie, Muzeum Tatarskie w Kruszynianach, Pałac Pod Blachą, Muzeum Romantyzmu w Opinogórze, Muzeum Hymnu Polskiego, Muzeum Armii Litewskiej w Kownie. Czapki Jacka Jaworskiego zagrały także w spektaklu ,,Noc Listopadowa” w Teatrze Narodowym i w filmie Andrzeja Wajdy ,,Pan Tadeusz”. Znajdują one licznych nabywców w kraju i za granicą. Kolekcja nadal się rozrasta, a autor wciąż znajduje nowe inspiracje i pomysły na kolejne rekonstrukcje.

Na zdjęciu zbliżenie na czapkę szwoleżera. Szwoleżerowie Gwardii przeszli do historii jako jedna z najwierniejszych i najwaleczniejszych jednostek w armii cesarza Napoleona — ich czapki spośród 180 innych, zobaczymy na wystawie w kozienickim Muzeum.

Wystawa Czapki Wojska Polskiego już jest w naszym muzeum! Trwają prace nad aranżacją i nadaniem ostatecznego kształtu. N...
15/07/2026

Wystawa Czapki Wojska Polskiego już jest w naszym muzeum! Trwają prace nad aranżacją i nadaniem ostatecznego kształtu. Na zdjęciach można zobaczyć kulisy przedsięwzięcia. Zapraszamy!

Wernisaż: piątek, 17 lipca, godz. 17:00.

Już w najbliższy piątek o godz. 17:00 zapraszamy serdecznie na wernisaż wystawy „Polska Czapka Wojskowa”, która prezento...
11/07/2026

Już w najbliższy piątek o godz. 17:00 zapraszamy serdecznie na wernisaż wystawy „Polska Czapka Wojskowa”, która prezentować będzie około 180 historycznych nakryć głowy z XVIII-XX w., tymczasem natomiast przedstawiamy opracowanie na temat historii tytułowego elementu umundurowania, przygotowane przez kuratora ekspozycji, Grzegorza Kocyka.

Nakrycia głowy oprócz funkcji praktycznej miały znaczenie symboliczne. Noszenie wykwintnych pióropuszy, kapeluszy, beretów, diademów, prawie we wszystkich kulturach oznaczało wysoki status właściciela i dodawało mu splendoru.

Historia polskiej czapki wojskowej jest długa i odzwierciedla zmiany w organizacji armii oraz tradycjach wojskowych. W średniowieczu bojowym nakryciem głowy był hełm. Spośród miękkich nakryć, najbardziej popularny był kaptur, po nim zaś miękki czepiec wiązany pod brodą. W renesansie bardzo charakterystyczne były różnego rodzaju kapelusze o wysokich i niskich główkach z niewielkimi rondami. Popularne były też berety, które przywędrowały do Polski z Niemiec. Na przełomie wieku XVI i XVII zyskała popularność w Polsce magierka (Magyar - Węgier), za sprawą wpływów węgierskich. Upowszechniła się za sprawą wyboru Stefana Batorego na króla. Była niewysoka, ze spłaszczonym denkiem. Jej brzeg wywinięty na zewnątrz tworzył rodzaj otoku. Płytkie rozcięcia z przodu lub boku powodowały, że nie przylegał on ściśle do głowy i lekko odstawał. Z biegiem czasu magierka została zastąpiona kołpakiem. Miał on kształt walca z sukna lub filcu, zwężającego się ku płaskiemu denku. W odróżnieniu od magierki otok był wykonany z futra. Pewną odmianą kołpaka była tzw. kuczma. Miała podobny kształt do kołpaka, ale denko miało czworokątny kształt i była prototypem rogatywki-konfederatki. Kolejnym typem był szłyk. Najprościej mówiąc, był to kaptur obszyty futrzanym otokiem. Nazwa wywodzi się od tureckiego słowa baszłyk i oznacza futrzaną szpiczastą czapkę.

W XVII wieku powszechnie zaczęto używać kapeluszy nowego kształtu. W wojsku Rzeczypospolitej ich pojawienie należy wiązać z objęciem tronu przez królów ze szwedzkiej dynastii Wazów. Główka była stosunkowo niska, natomiast rondo dosyć obszerne, często zawijane z jednej strony.

Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów polskiego umundurowania jest rogatywka, uznawana za symbol polskiego żołnierza.

Pierwowzory rogatywki pojawiły się już w XVIII wieku. Inspirowały się nakryciami głowy noszonymi przez szlachtę i kawalerię, zwłaszcza lekką jazdę. Czworokątny kształt czapki odróżniał ją od popularnych w Europie trójgraniastych i dwurożnych kapeluszy.

Podczas powstania kościuszkowskiego rogatywka stała się jednym z symboli polskich oddziałów. Nosili ją zarówno żołnierze regularni, jak i część oddziałów ochotniczych. W czasie służby Polaków w armii Napoleona Bonaparte, szczególnie w Księstwie Warszawskim, rogatywka była noszona przez wiele jednostek piechoty i ułanów. W tym okresie polskie mundury zyskały dużą rozpoznawalność w Europie.

Po rozbiorach Polski rogatywka pozostała symbolem polskości. Pojawiała się podczas kolejnych zrywów niepodległościowych, takich jak: powstanie listopadowe, powstanie styczniowe.

Po utworzeniu Wojska Polskiego właśnie to nakrycie głowy zostało oficjalnym elementem umundurowania. Wprowadzono różne odmiany dla piechoty, kawalerii i innych rodzajów wojsk. Charakterystycznym elementem były kolorowe otoki oznaczające rodzaj broni.

Podczas wojny polscy żołnierze walczący na różnych frontach nosili zarówno rogatywki, jak i hełmy oraz czapki polowe dostosowane do warunków bojowych. Rogatywka pozostała jednak ważnym elementem munduru galowego i symbolem narodowym.Po 1945 roku w armii Polski Ludowej używano różnych typów nakryć głowy, w tym rogatywek, choć ich wygląd był modyfikowany zgodnie z nowymi wzorami umundurowania. W codziennej służbie coraz częściej stosowano czapki polowe i berety. Obecnie rogatywka pozostaje reprezentacyjnym nakryciem głowy Wojska Polskiego. Jest noszona przede wszystkim: podczas uroczystości państwowych i wojskowych, przez pododdziały reprezentacyjne, w mundurach wyjściowych wielu rodzajów wojsk.

Pozostaje dziś jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli polskiej tradycji wojskowej. Jej charakterystyczny czterorożny kształt wyróżnia polskie umundurowanie na tle armii świata i nawiązuje do tradycji sięgających ponad 250 lat.

oprac. Grzegorz Kocyk na podstawie: M. Ochman, Od kaptura do rogatywki, Bellona 2016

3 lipca realizowany od kilku miesięcy Projekt tradycji „Naszej chaty zdobne progi” doczekał się podsumowania w postaci w...
05/07/2026

3 lipca realizowany od kilku miesięcy Projekt tradycji „Naszej chaty zdobne progi” doczekał się podsumowania w postaci wernisażu wystawy pająków ludowych. Te powstały w trakcie szeregu kreatywnych spotkań, jakie odbywały się w naszej placówce od kwietnia do czerwca, a wykonane zostały przez uczestników warsztatów. Warto podkreślić, że pomimo sezonu urlopowego uroczyste otwarcie wystawy spotkało się z dużym zainteresowaniem publiczności.

W trakcie otwarcia dyrektor MRK Maciej Kordas stwierdził, że do wystawy można „nie dorabiać filozofii” i po prostu skupić się na tym co widzimy, można też zrobić inaczej. Jeśli zaczniemy bowiem zaczniemy „filozofię dorabiać”, wtedy będziemy mogli np. zestawić nasze warsztaty z koncepcją kultury prof. Witolda Kuli, który określał ją mianem praktyki społecznej opartej o procesy odtwarzania i przetwarzania, z zachowaniem pewnej wartości globalnej. W końcu tak elementy kultury „żyją” tak długo, póki są praktykowane, a w trakcie swojego trwania mogą nie zmieniać swoich form lub przeciwnie – ewoluować. Stąd też Warsztaty Tradycji można traktować jako „twórcze rozwinięcie tego, co było, w oparciu o to, co jest”. W trakcie wystąpienia dyrektor podziękował pracownikom muzeum, uczestnikom warsztatów oraz za poświęcony czas oraz obecnym na wernisażu gościom muzeum, z przedstawicielami władz samorządowych na czele – reprezentowanym przez wicestarostę naszego powiatu Joannę Czechyrę.

Kuratorka wystawy Daria Deptuła, która prowadziła także poprzedzające ekspozycję warsztaty, zwróciła uwagę, że wystawa składa się niejako z dwóch części: samych pająków, przepięknych i kolorowych oraz części naukowej, w postaci licznych tablic opisujących tradycję, z której się wywodzą. Ona także skierowała do uczestników projektu gorące podziękowania, nie tylko za stworzenie i udostępnienia tak pięknych prac, ale też za ciepłą, rodzinną atmosferę, jaka towarzyszyła wspólnej aktywności twórczej, Gdy opublikowaliśmy w kwietniu pierwsze zaproszenie, obiecaliśmy, że „choć zadanie może wydawać się trudne, w rzeczywistości tworzenie ludowych ozdób jest bardzo relaksujące, czas wspólnie przy nich spędzony płynie szybko i przyjemnie, a efekt końcowy jest ogromnie satysfakcjonujący.” Na pytanie Darii, czy nam się to udało, cała sala odpowiedziała zgodnym potwierdzeniem i brawami!

A co mieli do powiedzenia sami uczestnicy projektu?

Pan Władysław Pączek, obecny na wszystkich spotkaniach i zarazem autor największej liczby prac, opowiedział nam, że choć próbował wcześniej w domu wykonywać pająki samemu, nie mógł pewnych konstrukcyjnych problemów rozwiązać (te rozwikłane zostały podczas warsztatów). Warsztaty były dla niego także okazją do przypomnienia sobie umiejętności sprzed wielu lat. W twórczości ludowej najbardziej ceni sobie właściwą jej spójność stylu i struktury, wewnętrzny rytm i symetrię, których dzisiejszej estetyce często brakuje.

Dla Oli Synowiec wspólna praca to wartość dodana, przypominająca jej doświadczenie czasu spędzanego w dzieciństwie w kręgu kobiet, przy pracach takich jak szypułkowaniu truskawek. Wyraziła opinię, że sztuka ludowa jest zawsze współczesna i nie należy zamykać jej w skansenie, ani koniecznie odwzorowywać „jeden do jednego” tego, co było 100 lat temu. W takim ujęciu np. wykorzystanie w tradycyjnej sztuce współczesnych materiałów jest bardzo naturalne, bo odpowiada temu, co zrobiliby nasi przodkowie, gdyby mieli taką możliwość.

Pani Regina Kalbarczyk z kolei opowiadała: „Dla mnie to było coś wspaniałego. Ja jestem osobą w ciągłym ruchu i trochę nie wyobrażałam sobie, żeby przesiedzieć te 3 godziny, ale tak szybko to zleciało i bardzo dużo się nauczyłam! Wyśmienite towarzystwo, zupełnie inni są ludzie przy takich rzeczach. Zostawiamy gdzieś swoje obowiązki [...] Ze swojej pracy jestem bardzo dumna, bo oczywiście robiłam ekologicznie, z różnych resztek, bo jestem bardzo oszczędna… i pięknie to wyszło [.... Ale moja [praca jest] najładniejsza, bo moja!

Raz jeszcze dziękujemy wszystkim, którzy poświęcili nam swój czas tego popołudnia, i zapraszamy najserdeczniej do odwiedzenia wystawy „Naszej chaty zdobne progi”! Gwarantujemy, że w promieniach wakacyjnego słońca, przed którego żarem grube mury muzeum chronią znakomicie, pająki prezentują się znakomicie.

A tymczasem już za godzinę w naszych skromnych progach...
03/07/2026

A tymczasem już za godzinę w naszych skromnych progach...

Adres

Ulica Parkowa 5 B
Kozienice
26-900

Godziny Otwarcia

Wtorek 11:00 - 17:00
Środa 11:00 - 17:00
Czwartek 11:00 - 17:00
Piątek 11:00 - 17:00
Sobota 11:00 - 17:00
Niedziela 11:00 - 17:00

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Muzeum Regionalne w Kozienicach im. prof. Tomasza Mikockiego umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij

Kategoria