14/09/2026
UROCZYSTE OBCHODY 83. ROCZNICY ZRZUTU BRONI DLA ARMII KRAJOWEJ POD JANOWEM ✈️
13 września w lesie pod Janowem odbyły się obchody 83. rocznicy zrzutu broni dla walczącej Armii Krajowej. Uroczystości patriotyczne zostały zorganizowane przez władze samorządowce Kostrzyna, Nekli, Dominowa i Środy Wielkopolskiej oraz Nadleśnictwo Czerniejewo.
Uroczystą Mszę Świętą w intencji Uczestników zrzutu broni i wszystkich Ofiar niemieckich represji po tym wydarzeniu odprawił ks. kanonik Ireneusz Rachwalski - proboszcz parafii pw. Św. Apostołów Piotra i Pawła w Kostrzynie oraz dziekan dekanatu kostrzyńskiego.
Wiązanki kwiatów i znicze przed miejscami pamięci w lesie janowskim złożyli m.in. przedstawiciele samorządu, instytucji publicznych, szkół podstawowych, leśników, strażaków, organizacji kulturalnych, społecznych, historyczno-patriotycznych i kombatanckich. Uczestnikami wydarzenia były także rodziny, których krewni brali udział w odbiorze zrzutu broni lub stali się ofiarami represji ze strony Niemców. Hołd złożyły także liczne poczty sztandarowe.
W uroczystościach 83. rocznicy alianckiego zrzutu broni pod Janowem Izbę Muzealną Ziemi Kostrzyńskiej reprezentował jej Opiekun Bartosz Kaczmarek.
Uroczyste obchody rocznicy zrzutu broni stały się idealnym momentem do rozmów o wydarzeniach z okresu II wojny światowej - konspiracji, zrzucie broni, uczestnikach, skutkach i represjach niemieckich. Wspomnieniami na temat swoich krewnych podzielili się: p. Maria Zys (z.d. Szczepańska) - córka Klemensa Szczepańskiego - dowódcy plutonu osłaniającego zrzutowisko w Janowie oraz p. Władysław Chałupka - bratanek Wawrzyńca Chałupki - uczestnika wydarzeń z 1943 roku, symbolu oporu przeciwko niemieckiemu okupantowi. Postaci te (m.in. Klemens Szczepański czy Wawrzyniec Chałupka) zasługują na omówienie ich życiorysów i dokonań w osobnym poście.
Zapraszamy do zapoznania się z krótkim rysem dotyczącym zrzutu broni w lasach jasnowskich oraz do obejrzenia fotorelacji z wczorajszego wydarzenia. Autorami zdjęć jest m.in. Bartosz Kaczmarek (IMZK), Alicja Waleriańczyk, Elżbieta Sobiak-Rybarska i Łukasz Wojtkowiak.
🔊🔊
NOC, KTÓRA ZMIENIŁA HISTORIĘ WIELKOPOLSKI. DRAMATYCZNE LOSY ZRZUTU POD JANOWEM...
Była noc z 14 na 15 września 1943 roku. Wielkopolska znajdowała się pod niemiecką okupacją, a polska konspiracja od lat działała w warunkach nieustannego zagrożenia. Żołnierze Armii Krajowej mieli ludzi, wolę walki i doświadczenie, ale brakowało im tego, co w przyszłej walce było niezbędne - broni, amunicji, środków łączności i wyposażenia wojskowego.
Tej nocy wydarzyło się coś, co na zawsze zapisało się w historii wielkopolskiej konspiracji.
W ramach ogólnopolskiej akcji „Riposta” alianckie lotnictwo rozpoczęło dostarczanie zaopatrzenia dla Armii Krajowej. W nocy z 14 na 15 września 1943 roku dokonano pierwszych alianckich zrzutów broni na terenie Wielkopolski - w rejonie gajówki Janowo pod Kostrzynem oraz pod Turskiem - nieopodal Gołuchowa.
W Janowie przygotowano placówkę odbiorczą oznaczoną kryptonimem „Proso II”. Dowodzenie akcją powierzono komendantowi Inspektoratu Rejonowego AK Środa - porucznikowi Alfredowi Furmańskiemu ps. „Maciej”. Załogę zrzutowiska tworzyli żołnierze konspiracji, w dużej mierze robotnicy leśni, którzy doskonale znali teren i potrafili działać po cichu, pod osłoną nocy.
Wreszcie nad lasami pojawił się aliancki samolot. Był to Halifax JD-172 „G”, dowodzony przez kapitana pilota S/L Pitta. Maszyna nadleciała od strony Drzązgowa. Z powodu problemów z sygnalizacją załoga musiała kilkakrotnie okrążyć teren. Dopiero po rozpoznaniu sygnałów świetlnych, z wysokości około 300 metrów, rozpoczęto zrzut. W kierunku ziemi poszybowało dwanaście zasobników z wojskowym zaopatrzeniem. Dla ludzi czekających na ziemi był to moment niezwykły. Po raz pierwszy nad Wielkopolską pojawiła się namacalna pomoc z Zachodu - broń i wyposażenie, które miały służyć polskiej konspiracji w walce z niemieckim okupantem.
Początkowo wszystko przebiegało zgodnie z planem. Żołnierze placówki odnaleźli i zabezpieczyli jedenaście zasobników, zawierających ponad 1200 kilogramów wyposażenia wojskowego. Zostały one ukryte w przygotowanych wcześniej ziemiankach. Nie odnaleziono jednak dwunastego zasobnika. Tymczasem jeden z patroli zauważył czaszę spadochronu w rejonie lasu pomiędzy zrzutowiskiem a Węgierskiem. Poszukiwania trwały aż do świtu. Ostatecznie zdecydowano o zakończeniu akcji i rozproszeniu ludzi.
Nad ranem teren zaczął wyglądać zupełnie zwyczajnie. Nawet stado owiec z pobliskiego majątku Wysławice przyczyniło się do zatarcia śladów nocnych wydarzeń. Mogło się wydawać, że operacja zakończyła się powodzeniem. Ale Niemcy już wiedzieli, że coś się wydarzyło. Niemieckie służby spodziewały się, że w tym rejonie może dojść do operacji lotniczej. Rankiem 15 września rozpoczęto intensywne przeszukiwanie okolicznych lasów. Niemcy zaangażowali w akcję ponad stu funkcjonariuszy. Wkrótce odnaleziono ślady zrzutu, co było równoznaczne z początkiem dramatu. Pierwsze aresztowania nastąpiły już tego samego dnia. W ręce Gestapo trafili między innymi ludzie związani z obsługą zrzutowiska oraz żołnierze Armii Krajowej. Wśród osób dotkniętych represjami znalazł się również oficer zrzutowy, por. Alfred Furmański „Maciej”.
Janowski zrzut, który miał być symbolem nadziei i początkiem lepszego uzbrojenia wielkopolskiej konspiracji, stał się jednocześnie początkiem szeroko zakrojonych represji. Gestapo prowadziło brutalne śledztwo. Aresztowania nie ograniczyły się do bezpośrednich uczestników operacji. Siatka represji zaczęła obejmować kolejne osoby i kolejne miejscowości. W następnych miesiącach konsekwencje akcji dotknęły około 200 żołnierzy konspiracji, a blisko 50 z nich straciło życie.
Trzeba o tym pamiętać: Janowo nie było wydarzeniem odosobnionym. Tej samej nocy, w ramach tej samej akcji „Riposta”, alianckie samoloty dokonały również zrzutu pod Turskiem koło Gołuchowa. Były to dwa pierwsze przyjęte alianckie zrzuty zaopatrzenia dla Armii Krajowej na terenie Wielkopolski. Trzeci planowany zrzut, dla placówki w Ołoboku, nie doszedł do skutku, a samolot Halifax JD-156 rozbił się w Skalmierzycach Nowych. Dlatego noc z 14 na 15 września 1943 roku należy uznać za jeden z przełomowych momentów w historii wielkopolskiej konspiracji. To właśnie wtedy nad Wielkopolską po raz pierwszy pojawiła się aliancka pomoc przeznaczona dla miejscowych struktur AK. Najpierw Janowo i Tursko, a potem przyszły kolejne operacje - między innymi następne zrzuty w październiku 1943 roku.
Janowo przypomina więc nie tylko o alianckim zrzucie broni. Przypomina o cenie, jaką zapłacili ludzie, którzy tę broń mieli odebrać, ukryć i wykorzystać w walce o wolną Polskę! Cześć ich Pamięci!
B.K.
🇵🇱🇵🇱