06/07/2026
Jerzy Rojkowski malarstwo 👌
Widzenie kolorów i kobiety vs mężczyźni :)
Bardzo ciekawe zagadnienie będące przedmiotem masy anegdotycznych sytuacji, dla artysty tym bardziej. Powszechne jest, że kobiety mają większy zasób słów na nazwanie różnych barw, a dla "przeciętnego" (nie ma takiego) mężczyzny wszystko od turkusu po granat to "niebieskie". Z kolei jak go zapytamy czy to takie same barwy to różnicę zazwyczaj jednak zobaczy...
Kolorów np. "srebrnych" samochodów są tysiące i mężczyźni widzą te różnice bardzo dobrze, podobnie jest z odcieniami pudrów do twarzy u kobiet, gdzie jedna gama "cielistego" ma tyle barw co cały solidny próbnik farb do ścian. Sam oniemiałem kiedyś widząc bogactwo i subtelności w odcieniach podkładów do twarzy.
Z kolei wszystko od platyny po ugier i umbrę to w farbach do włosów "blond", a poszczególne odcienie nazywane są numerami zamiast nazwami... Tu jeszcze jest inne dno - "atrakcyjność" blondynek jest efektem marketingu, za którym stoją mężczyźni chcący na farbach zarobić...
Faktem jest, że tylko kobiety mogą być tetrachromatyczkami, a zaburzenia widzenia barw dotykają - jak zbadano nie raz - głównie mężczyzn. Kwestia kodowania w genach - widzenie barw zaszyte jest w chromosomie X. Czyli panowie mają tu jednak na starcie nieco gorzej, bo chromosom Y jest nieco "ułomny" wobec X. Neurobiologia zaprzeczyła więc tezom Arystotelesa jakoby kobieta była wybrakowaną wersją mężczyzny. Jest odwrotnie, a i mądry coś głupiego czasem może mówić ;)
Artyści-mężczyźni będą jednak mocno niereprezentatywni - widzą zazwyczaj dużo i do tego potrafią to nazwać. Czasem awet odróżnić błękit pruski od indygo :) W każdym przypadku umiejętność zauważenia zmiany koloru sukienki, włosów czy paznokci może potężnie wesprzeć relację, a czasem uratować ;)