12/11/2025
W sobotę 16 kwietnia 2005 roku jeden z mieszkańców Płonnej porządkował wnętrze ruin miejscowej cerkwi. Po wysiedleniach łemkowskiej ludności w latach 1945-1947 wieś opustoszała a świątynię przejęło powstające w niej Państwowe Gospodarstwo Rolne. Pochodzącą z połowy XIX wieku cerkiew przebudowano, obniżono dach, jej wnętrze zdewastowano a pozostałe wyposażenie spalono. Od tego czasu był to magazyn nawozów sztucznych. O sakralnym charakterze tego miejsca świadczyła już tylko wolnostojąca, murowana dzwonnica. Po likwidacji PGRu, przez lata zaniedbywany obiekt niemal natychmiast obrócił się w ruinę, zapadł się dach, przez który zaczęły przerastać samosiejki. W przeciągu kilku lat wnętrze cerkwi zarosło gąszczem krzaków przemieszanym z zalegającymi elementami konstrukcji dachu. W czasie wycinki krzaków, pod pilarzem zapadła się posadzka i odsłoniła się ceglana, sklepiona krypta, w której znajdowała się metalowa trumna. O swym niecodziennym znalezisku od razu poinformował odpowiednie służby. Do ochrony przed „zbieraczami złomu” oddelegowano policjantów z Bukowska, którzy wartowali przy cerkwi w nocy z soboty na niedzielę. Z niedzieli na poniedziałek trumny pilnowali funkcjonariusze z Sanoka. W poniedziałek rano, na miejsce przybył dr Piotr Łopatkiewicz z krośnieńskiej delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków. Po oględzinach stwierdził, że w krypcie znajduje się tylko jedna trumna. Wykonano ją z cynowej, trybowanej blachy prawdopodobnie w pierwszej dekadzie XX wieku. Po udokumentowaniu znaleziska kryptę zasypano piaskiem.
Nie ulega wątpliwości, że w odnalezionej krypcie pochowano członka rodziny Truskolaskich, którzy od końca XVIII wieku byli właścicielami Płonnej a także – fundatorami cerkwi. Dodatkowe informacje pozwalają doprecyzować, że najpewniej w krypcie spoczywa Włodzimierz Truskolaski, ostatni z sanockiej linii rodu, który pochowany został w Płonnej.
Włodzimierz z Truskolasów Truskolaski urodził się 22 marca 1858 roku w Płonnej. Jego rodzicami byli Leonard Truskolaski i Rozalia z Siarczyńskich. Swą edukację rozpoczął w Płonnej, gdzie w dworze, pod okiem rodziców pobierał nauki. Następnie ukończył szkołę realną we Lwowie i po zdanej maturze pomagał ojcu w zarządzaniu dobrami, w skład których oprócz Płonnej wchodziły jeszcze: Szczawne, Mokre, Kulaszne i Osławica. Jego pasją była hodowla rasowych koni. W 1884 roku został wybrany członkiem rady powiatowej oraz członkiem wydziału powiatowego w Sanoku a w 1897 roku, po śmierci marszałka powiatu sanockiego Feliksa Gniewosza, został jednogłośnie wybrany na jego następcę. W 1901 roku startował w wyborach do Sejmu Krajowego Galicji i uzyskał mandat z IV kurii (włościańskiej) z okręgu sanockiego. Oprócz pełnienia funkcji administracyjnych i samorządowych Włodzimierz Truskolaski był silnie zaangażowany w życie społeczne ziemi sanockiej, działał także na niwie rodzącej się w Galicji spółdzielczości. Pełnienie obowiązków posła zbiegło się z jego poważną chorobą wrzodową żołądka. Przez dłuższy czas nie chciał jednak poddać się koniecznej operacji, na którą zdecydował się dopiero będąc w stanie skrajnego wycieńczenia.
Po przebytym zabiegu, 11 lutego 1906 roku Truskolaski zmarł w szpitalu w Krakowie. Na wieść o jego śmierci, nad budynkami rady powiatowej (obecnie budynek urzędu miejskiego) i ratusza (obecnie USC) wywieszono czarne flagi. Zostało również zwołane przez zastępcę marszałka – księdza Olimpa Polańskiego, nadzwyczajne posiedzenie wydziału powiatowego, na którym uczczono pamięć zmarłego. Także burmistrz Sanoka Feliks Giela telegraficznie złożył kondolencje wdowie – Helenie z Balów Truskolaskiej, a zamiast wieńca na trumnę od miasta przeznaczono 30 koron na głodujących w Warszawie. Podobne gesty złożyli również inni mieszkańcy powiatu, jak donosiła Gazeta Sanocka: państwo Leszczyńscy z Sanoka przeznaczali po 10 koron na bursę jubileuszową, na ochronkę oraz na rzecz Towarzystwa św. Wincentego a Pulo, sanocki architekt Wilhelm Szomek – 25 koron na Towarzystwo św. Wincentego a Pulo, rada miasta Bukowska 50 koron i gmina żydowska z Bukowska 20 koron na głodujących w Warszawie. Także w synagodze w Bukowsku odprawiono nabożeństwo żałobne za zmarłego.
Pod koniec tygodnia, pociągiem przywieziono do stacji Szczawne-Kulaszne trumnę z ciałem, skąd przetransportowano ją do Płonnej. Pogrzeb zaplanowano na sobotę 17 lutego.
Uczestnicy pogrzebu zaczęli zjeżdżać się do Płonnej już w piątek. Do popołudnia przybyła część rodziny oraz przyjaciele rodziny – Stanisław Leszczyński kierownik powiatowego biura pracy w Sanoku oraz porucznik Stefan Janowski z Falejówki, którzy mieli zająć się przygotowaniem pogrzebu. Około godziny 22 położyli się spać w budynku oficyny (w połowie przystosowanym do celów mieszkalnych) a w swoim pokoju kazali służbie dobrze napalić węglem. Nocnym pociągiem przyjechali: Wiktor Żurowski, Bronisław Leszczyński, Kornel Paygert z Sidorowa koło Husiatyna i Robert Pragłowski, którzy zostali ulokowani w tym samym budynku w oficynie, w pokoju obok, gdzie spali Leszczyński i Janowski. Rano o godzinie 7.30 znaleziono wszystkich zaczadzonych. Czterej późniejsi goście, dzięki energicznej pomocy przeżyli, natomiast Stefana Janowskiego i Stanisława Leszczyńskiego nie udało się już uratować. Akcję reanimacyjną prowadził doktor Włodzimierz Pajączkowski z Sanoka, który następnie przez dobę zajmował się troskliwie chorymi.
Tragiczny przebieg wydarzeń szeroko był opisywany przez ówczesną galicyjska prasę, między innymi przez „Gazetę Sanocką”, „Dziennik Lwowski”, „Nowy Dzwonek” i „Słowo Polskie”, które 20 lutego 1906 roku relacjonowało: „Goście, którzy przybyli na pogrzeb rano, zastali z przerażeniem na gazonie podwórza sześć ciał ludzkich i dookoła zajęte ratowaniem towarzystwo. Oczywiście pogrzeb śp. Truskolaskiego zeszedł na plan dalszy, wielu gości powróciło nie czekając na pogrzeb do domu. To co się działo tego poranka w dworze w Płonnej przechodziło wytrzymałość ludzkich nerwów. Rozpacz żon, ich płacz, przerażenie ogólne nie dadzą się opisać. W parę godzin po śmierci męża przybyła, nie wiedzą o niczem, p. Stefanowa Janowska z Falejówki, niedawno zaślubiona (Rozwadowska z Gniewoszów). Łatwo sobie wyobrazić jaki cios w serce zadany.”
Po śmierci męża Helena Truskolaska przejęła majątek, po kilku latach wpadła w kłopoty finansowe, do których przyczyniła się prawdopodobnie pożyczka na 3000 koron, zaciągnięta w 1909 roku z funduszu zapobiegania klęskom elementarnym. W 1913 roku sprzedała cały majątek greckokatolickiemu duchownemu z Sanoka, księdzu Emilianowi Konstantynowiczowi. W czasie pierwszej wojny światowej dwór w Płonnej splądrowany został przez wojsko carskie. Następnie, około 1933 roku, Konstantynowicz przekazał go swemu synowi Włodzimierzowi, działaczowi ukraińskiemu i adwokatowi w pobliskim Bukowsku. Dwór i wszystkie zabudowania zostały spalone w 1946 roku przez Ukraińską Powstańczą Armię. Tereny podworskie w latach 50-tych XX wieku przejął PGR.