Skansen Miejski w Dobrym Mieście

Skansen Miejski w Dobrym Mieście W zrewitalizowanych zabytkowych kamieniczkach w odtworzono dawne zakłady: szewski, fryzjerski, krawiecki, pracownię fotograficzną oraz dom piekarza.

Misją Skansenu Miejskiego w Dobrym Mieście jest dbanie o powierzone dziedzictwo kulturowe, w postaci eksponatów z początku XIX wieku, które składają się na małomiasteczkowe wyposażenie ówczesnych zakładów rzemieślniczych. Uzmysłowienie roli przeszłości we współczesnym społeczeństwie. Wychodzimy naprzeciw naszym odwiedzającym prowadzając koncepcję placówki opartą na zasadzie otwartości na jego potr

zeby, jako miejsce żywych spotkań, dyskusji dostarczanych podczas warsztatów rękodzielniczych oraz wystaw artystycznych.

Historia „Warfamy” w Dobrym Mieście (1945–1970)Historia zakładu znanego później jako Warmińska Fabryka Maszyn Rolniczych...
20/06/2026

Historia „Warfamy” w Dobrym Mieście (1945–1970)

Historia zakładu znanego później jako Warmińska Fabryka Maszyn Rolniczych „Warfama” zaczyna się jeszcze przed zakończeniem II wojny światowej. W Dobrym Mieście działała wówczas niemiecka fabryka maszyn rolniczych Ermländische Maschinenfabrik „Manenhütte”, należąca do Otto Stargardta. Był to zakład o profilu rolniczo-przemysłowym, typowy dla regionu Warmii, który w czasie wojny nie został całkowicie zniszczony, jednak utracił znaczną część wyposażenia, ponieważ najcenniejsze maszyny zostały wywiezione.
Po 1945 roku teren dawnej fabryki został przejęty przez polskie władze i włączony do państwowego systemu przemysłu. Początkowo panował tam duży chaos organizacyjny, a zakład nie prowadził jeszcze regularnej produkcji. Przełom nastąpił 1 listopada 1945 roku, kiedy obiekt został formalnie przekazany Bydgoskiemu Zjednoczeniu Przemysłu Maszyn Rolniczych. Ten moment uznaje się za symboliczny początek przyszłej „Warfamy”. Pierwszym kierownikiem administracyjnym był Władysław Dąbrowski, a w 1946 roku funkcję pierwszego dyrektora naczelnego objął inżynier Stefan Otfinowski. Wśród pierwszych pracowników znaleźli się między innymi Anastazy Einszporn, Władysław Muranko oraz Mikołaj Sawicki. W tym okresie zakład bardziej przypominał warsztat naprawczy niż fabrykę przemysłową, ponieważ zajmowano się głównie remontami i przygotowywaniem maszyn do ponownego uruchomienia.

W 1947 roku rozpoczęła się pierwsza, jeszcze bardzo ograniczona produkcja. Wytwarzano przede wszystkim młocarnie „Jutrzenka” oraz proste wialnie i narzędzia rolnicze. Pierwsza seria obejmowała zaledwie kilkadziesiąt sztuk, co jednak stanowiło symboliczny początek działalności produkcyjnej. W kolejnych latach zakład stopniowo się rozwijał i zaczął zdobywać pierwsze doświadczenia przemysłowe. W 1948 roku zaprezentowano maszyny na targach w Olsztynie oraz na Wystawie Ziem Odzyskanych we Wrocławiu, gdzie pokazano między innymi młocarnie MSC-5 oraz „Jutrzenkę”. W tym samym okresie zakład otrzymał dyplom uznania, co potwierdzało jego rosnące znaczenie.

W 1949 roku produkcja osiągnęła już kilkaset maszyn rocznie, a zatrudnienie wzrosło do około 150 osób. Wytwarzano wówczas młocarnie „Jutrzenka”, M50-6 oraz wialnie GS-2. Był to moment, w którym zakład przestał być eksperymentalnym warsztatem, a zaczął funkcjonować jako realna jednostka produkcyjna.
Na początku lat 50. nastąpił bardzo szybki rozwój. Zakład rozszerzył produkcję o kolejne urządzenia, takie jak młynki MZ-1, sortowniki SOZ-24 oraz kolejne typy wialni. W latach 1950–1955 wyprodukowano około 38 tysięcy maszyn rolniczych, co było ogromnym wzrostem w porównaniu z wcześniejszym okresem. W tym czasie zaczęło także rosnąć zatrudnienie, a w mieście pojawiały się pierwsze budynki mieszkalne dla pracowników. W 1955 roku nastąpiło ważne wydarzenie – zakład otrzymał nazwę Warmińska Fabryka Maszyn Rolniczych „WARFAMA”, co symbolicznie zakończyło etap małego zakładu i rozpoczęło historię rozpoznawalnej fabryki.

Druga połowa lat 50. przyniosła modernizację produkcji oraz pierwsze kontakty zagraniczne. Wytwarzano wówczas bardziej zaawansowane maszyny, takie jak młocarnie MSC-6A i MSC-7 oraz wialnie GS-2A i WRM-1. Zakład rozpoczął także eksport maszyn, między innymi do krajów bloku wschodniego. W 1959 roku powstała przyzakładowa szkoła zawodowa, która miała zapewnić wykwalifikowaną kadrę dla rozwijającej się fabryki. W tym okresie zatrudnienie wynosiło już ponad 800 osób.

Na początku lat 60. „Warfama” zaczęła przypominać duży zakład przemysłowy. Powstawały nowe hale produkcyjne, takie jak spawalnia, montażownia oraz ekspedycja, a także infrastruktura socjalna obejmująca przedszkole i hotel robotniczy. W 1962 roku dyrektorem został mgr inż. Władysław Rachwał, który odegrał kluczową rolę w dalszej rozbudowie zakładu. W tym czasie liczba pracowników przekroczyła 1000 osób, a produkcja osiągnęła bardzo wysoką wartość. Rozwijało się również zaplecze socjalne – pracownicy mieli do dyspozycji przychodnię, świetlicę, autobus zakładowy „San” oraz ośrodek wypoczynkowy nad jeziorem Limajno.

W połowie lat 60. rozpoczęto największą inwestycję w historii zakładu – budowę nowego kompleksu przemysłowego „za torami”. W tym czasie rozwijano również nowe technologie i prototypy, w tym ładowacze „Tur” oraz „Cyklop”. Zakład współpracował z uczelniami w Olsztynie i Gdańsku, co wspierało proces modernizacji. W 1967 roku zatrudnienie zbliżało się do tysiąca pracowników, a szkoła zawodowa kształciła już około 500 uczniów.
Końcówka lat 60. była okresem wejścia „Warfamy” do wielkiego przemysłu. W 1968 roku ładowacz TUR-1 z Ursusem C-335 zdobył złoty medal na targach w Lipsku, a maszyny zakładu były prezentowane również w Paryżu i Genewie. Powstała wówczas ogromna hala „A” o powierzchni 20 000 m², a zatrudnienie przekroczyło 1000 osób. W 1969 roku zakończono główną rozbudowę zakładu, tworząc nowoczesną infrastrukturę produkcyjną, magazynową i transportową. W 1970 roku oficjalnie uruchomiono rozbudowany kompleks fabryczny, a „Warfama” stała się dużym przedsiębiorstwem przemysłowym i eksportowym, znanym nie tylko w Polsce, ale również za granicą.
W latach 1945–1970 zakład przeszedł więc pełną transformację: od zniszczonej powojennej fabryki i warsztatu naprawczego, przez dynamicznie rozwijający się zakład produkcji młocarń, aż po nowoczesne przedsiębiorstwo przemysłowe eksportujące maszyny rolnicze na rynki zagraniczne.

Źródła: Kazimierz Sołłohub, Dzieje Dobrego Miasta (lata 1945-79 cz.2)
Obrazek: Archiwum Skansenu Miejskiego w Dobrym Mieście

W kwietniu 1986 roku w hali montażowej zakładów „Warfama” w Dobrym Mieście zakończył się jeden z najważniejszych rozdzia...
13/06/2026

W kwietniu 1986 roku w hali montażowej zakładów „Warfama” w Dobrym Mieście zakończył się jeden z najważniejszych rozdziałów w historii przedsiębiorstwa. W godzinach popołudniowych 11 kwietnia z linii produkcyjnej zjechał ostatni egzemplarz młocarni typu MSC-7B – maszyny, która była wytwarzana nieprzerwanie przez około 40 lat i stanowiła jeden z podstawowych wyrobów fabryki. Decyzja o zakończeniu jej produkcji była wynikiem twardych realiów ekonomicznych i konieczności dostosowania się do zmieniających się warunków rynku. Choć była trudna i wiązała się z dużym sentymentem pracowników oraz kierownictwa, uznano ją za nieuniknioną.

Wcześniej plan produkcyjny na dany rok przewidywał jeszcze wykonanie około 900 sztuk młocarń, jednak stopniowe wygaszanie produkcji było już przesądzone. Zakończenie tego etapu nie oznaczało całkowitego porzucenia tematyki maszyn młócących, ponieważ zakład przewidział dalszą współpracę z POM w Lesznie, gdzie produkcja miała być kontynuowana, natomiast „Warfama” miała dostarczać część elementów i detali do montażu tych urządzeń. Jednocześnie fabryka planowała zmianę profilu produkcji i zwiększenie udziału innych maszyn rolniczych, w tym przyczep, roztrząsaczy, wywrotek oraz ładowaczy typu „Cyklop” i „Troll”.

Wydarzeniu zakończenia produkcji towarzyszyła uroczystość w hali montażowej, gdzie zgromadzili się pracownicy wydziału młocarń. Symbolicznie zaprezentowano ostatnią wyprodukowaną maszynę – egzemplarz o numerze fabrycznym 0964/86, który przeszedł końcowe testy kontrolne. Była ona jednocześnie ostatnią młocarnią wyprodukowaną w historii zakładu w Dobrym Mieście, a zarazem częścią imponującej serii liczącej łącznie 142 221 egzemplarzy wyprodukowanych w ciągu czterech dekad.

Ostatnia maszyna została symbolicznie udekorowana przez pracowników, co podkreślało wagę chwili i przywiązanie załogi do wieloletniej produkcji. W trakcie uroczystości dyrektor naczelny zakładu, Andrzej Sydoruk, wygłosił przemówienie, w którym przypomniał historię młocarni – od pierwszych, prostych konstrukcji określanych mianem „Jutrzenki”, aż po nowoczesne modele szerokomłotne i czyszczące. Wspominał również osoby, które przez lata tworzyły ten dział produkcji – zarówno pracowników obecnych, jak i tych, którzy odeszli na emeryturę lub nie doczekali końca tej produkcji. Podczas uroczystości uhonorowano wieloletnich pracowników wydziału młocarń, których wieloletnia praca przyczyniła się do sukcesu tej produkcji, wręczając im pamiątkowe dyplomy.

Zakończenie wytwarzania młocarń MSC-7B stanowiło symboliczny moment przejścia „Warfamy” w nowy etap działalności. Fabryka, która przez dziesięciolecia kojarzona była z tym produktem, musiała dostosować się do nowych realiów gospodarczych i zmieniających się potrzeb rolnictwa, rozpoczynając stopniową transformację profilu produkcyjnego.

Źródło: Na podstawie artykułu z Głosu Warfamy Nr 9. 1-15 maja 1986
Fotografia: Archiwum Skansenu Miejskiego w Dobrym Mieście

Aleksander Romejko przybył do Dobrego Miasta z Wilna, niosąc ze sobą nie tylko krawiecki fach, ale także przywiązanie do...
06/06/2026

Aleksander Romejko przybył do Dobrego Miasta z Wilna, niosąc ze sobą nie tylko krawiecki fach, ale także przywiązanie do religijnych tradycji rodzinnych stron. Przez piętnaście lat należał w Wilnie do Procesji przy kościele św. Jakuba oraz do Stowarzyszenia Katolickiego. Po wojnie, gdy wraz z tysiącami innych przesiedleńców znalazł się na Warmii, postanowił odtworzyć w nowym miejscu to, co utracono wraz z opuszczeniem rodzinnego miasta.

Pierwsza powojenna procesja w Dobrym Mieście odbyła się w Wielkanoc 1947 roku. Była skromna, niemal symboliczna. Miasto wciąż nosiło ślady wojennych zniszczeń, kościół był zdewastowany, a parafia dopiero podnosiła się z ruin. Ks. Sznitowski z Głotowa wypożyczył baldachim i chorągwie, lecz brakowało ludzi, którzy mogliby je nieść. Proboszcz mieszkał jeszcze w Głotowie, ponieważ tam ocalała plebania. Mimo tych trudności procesja wzbudziła radość mieszkańców – była znakiem, że życie religijne i wspólnotowe zaczyna odradzać się po latach wojny.

Po uroczystości Romejko zwrócił się do księdza z prośbą o wsparcie dla organizacji kolejnych procesji. Usłyszał prostą odpowiedź: „Działaj, ale pieniędzy nie mam”. Tak wyglądała rzeczywistość pierwszych powojennych lat – brakowało wszystkiego, od materiałów po środki finansowe.

Nie zniechęciło go to jednak. Gdy do sklepu tekstylnego, mieszczącego się w budynku, gdzie dziś znajduje się Urząd Miasta, trafiła nowa dostawa towaru, przed wejściem ustawiła się długa kolejka. Romejko zwrócił się do oczekujących z nietypową prośbą o zakup materiałów na potrzeby procesji: płótna na komże, tkanin na poduszki i wstążki. Zadeklarował, że wszystko uszyje własnoręcznie. Ludzie, choć sami żyli skromnie i zmagali się z codziennym niedostatkiem, złożyli się na potrzebne materiały. Wystarczyło na wszystko, co było wtedy najpotrzebniejsze.

W pracy pomagała mu Antonia Modestowicz, późniejsza żona, również krawcowa i hafciarka. Wiele elementów wyposażenia procesyjnego tworzono z rzeczy przywiezionych jeszcze z dawnych domów. Pani Narkiewicz ofiarowała poduszkę, a pani Szastas przekazała dwie procesyjne sukienki dla córek. Dzięki takim gestom, na pierwszej większej procesji Bożego Ciała pojawiły się już komże oraz trzy poduszki procesyjne.
Z biegiem lat wyposażenie procesji stopniowo się powiększało. To, co początkowo powstawało z ofiarowanych skrawków materiału i pracy społecznej, przekształciło się w imponującą oprawę uroczystości. Po kilku latach procesja w Dobrym Mieście uchodziła za jedną z najpiękniejszych w diecezji warmińskiej. W jej wyposażeniu znajdowało się jedenaście chorągwi, sześć sztandarów, własny baldachim, pięć ołtarzyków i dziesięć poduszek, a także sztandary żałobne oraz chorągiew procesyjna.

Fundusze pozyskiwano metodą charakterystyczną dla tamtych czasów. Romejko i Antoni Bibik chodzili po domach w mieście i okolicznych wsiach z listą składek podpisaną przez księdza. Mieszkańcy dawali tyle, ile mogli. Kwoty były niewielkie, lecz dzięki ofiarności wielu osób wystarczały na realizację kolejnych przedsięwzięć. To, czego nie dało się wykonać na miejscu, zamawiano u sióstr zakonnych w Poznaniu.
Procesje organizowano według wzorów wyniesionych z Wilna. Uczestniczyło w nich dwudziestu kawalerów niosących chorągwie oraz dwadzieścia panien ubranych na biało. Chętnych było znacznie więcej – wielu młodych ludzi czekało na swoją kolej, by wziąć udział w uroczystościach. Towarzyszyły im dziesiątki dzieci z poduszkami i wstążkami, a ponad siedemdziesięcioro sypało kwiaty. W organizacji pomagała katechetka Leokadia Wasilewska z Białegostoku. Procesje stały się ważnym wydarzeniem religijnym i społecznym dla całej parafii.

W lipcu 1947 roku Romejko powołał Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży. Skupiło ono ponad czterdzieści osób – głównie młodzież zaangażowaną w procesje i Żywy Różaniec. Dla wielu członków stowarzyszenia działalność ta stała się początkiem drogi prowadzącej później do seminariów duchownych i klasztorów.

Rozwijająca się aktywność religijna nie pozostała jednak niezauważona przez władze komunistyczne. W grudniu 1948 roku Urząd Bezpieczeństwa rozbił stowarzyszenie. Romejkę wielokrotnie przesłuchiwano, zastraszano, a nawet aresztowano i przez kilka dni przetrzymywano w Lidzbarku Warmińskim. Mimo represji nie zaprzestał swojej działalności. Nadal organizował procesje i angażował się w życie parafii. Jeszcze przed aresztowaniem, z jego inicjatywy, na cmentarzu powstał Grób Nieznanego Żołnierza.

Przez kolejne dziesięciolecia procesje pozostawały jednym z najważniejszych wydarzeń religijnych w Dobrym Mieście. Dopiero około 1980 roku zaczęło brakować osób gotowych do niesienia chorągwi i podejmowania prac organizacyjnych. Stopniowo tradycja, którą przez lata budowano wspólnym wysiłkiem, zaczęła słabnąć.

Aleksander Romejko przez całe życie pracował społecznie dla Kościoła. Przez trzydzieści pięć lat wraz z młodzieżą przygotowywał Grób Pański, a przez pół wieku – Ciemnicę. Cztery razy w roku dekorował świątynię na największe uroczystości. Od 1960 roku sam uprawiał kwiaty przeznaczone do dekoracji ołtarza Matki Bożej Częstochowskiej. Na procesje maryjne 3 maja i 26 sierpnia ozdabiał obraz biało-czerwonymi różami. Przygotowywał również katafalki na Zaduszki oraz nabożeństwa żałobne po biskupach, kanonikach i prałatach. Troszczył się także o otoczenie kościoła, sadząc kwiaty i krzewy ozdobne.

Za sześćdziesiąt pięć lat pracy na rzecz Kościoła, w tym pięćdziesiąt lat działalności w Dobrym Mieście, został uhonorowany papieskim medalem Benemerenti („Dobrze Zasłużonemu”), przyznanym przez papieża Jan Paweł II. Uroczystość wręczenia odznaczenia odbyła się 3 września 1996 roku w Bazylice Mniejszej. Medal przekazał metropolita warmiński Edmund Piszcz. Było to wyjątkowe wyróżnienie – w Dobrym Mieście nikt inny nie otrzymał takiego odznaczenia.

Źródłą: Andrzej Kłos . Rozmaitości Dobromiejskie, Sierpień 1997 r. nr 6

Niestety z przyczyn zdrowotnych „Rysowanie pod jabłonką” zostaje przeniesione na inny termin (zostanie ogłoszony niedług...
06/06/2026

Niestety z przyczyn zdrowotnych „Rysowanie pod jabłonką” zostaje przeniesione na inny termin (zostanie ogłoszony niedługo)

Nasz Skansen Miejski, mimo zapowiedzi pozostaje zamknięty w ten weekend.

Do zobaczenia niebawem!

Może to dobry czas, aby odwiedzić nasz Skansen Miejski?🏛️ Dawne warsztaty w kamienicach będą na was czekać 6 i 7 czerwca...
03/06/2026

Może to dobry czas, aby odwiedzić nasz Skansen Miejski?

🏛️ Dawne warsztaty w kamienicach będą na was czekać 6 i 7 czerwca (sobota i niedziela) od 10 do 14!

Sprawdźcie, jak wyglądała codzienność dobromieszczan wiele lat temu 🕰️

🪢 Czerwcowe Warsztaty Markamy!Zapraszamy na kolejne spotkanie supełkowych warsztatów 🧵📅 Środa, 24 czerwca 2026🕰️ 17:00📍 ...
02/06/2026

🪢 Czerwcowe Warsztaty Markamy!

Zapraszamy na kolejne spotkanie supełkowych warsztatów 🧵

📅 Środa, 24 czerwca 2026
🕰️ 17:00
📍 Skansen Miejski (ul. Sowińskiego 15)

❗️Pamiętajcie że obowiązują zapisy, a miejsca są ograniczone!

Po zakończeniu działań wojennych Dobre Miasto było zniszczone i pozbawione podstawowych mediów. Nie działały wodociągi a...
30/05/2026

Po zakończeniu działań wojennych Dobre Miasto było zniszczone i pozbawione podstawowych mediów. Nie działały wodociągi ani sieć elektryczna, a znaczna część zabudowy śródmieścia pozostawała w ruinie. Dzięki zaangażowaniu Stanisława Brzezińskiego – ślusarza, który w czasie wojny przebywał w mieście jako robotnik przymusowy – wiosną 1946 roku w mieście ponownie zapłonęły pierwsze powojenne żarówki.

Brzeziński przypadkowo odnalazł niewielką prądnicę o mocy 20 kilowatów. Po naprawie uruchomił ją przy pomocy silnika spalinowego zasilanego acetylenem. Uzyskana energia wystarczała do oświetlenia jednej ulicy, jednak dla mieszkańców był to symbol powrotu miasta do życia.

W pobliżu kościoła i mostku dla pieszych nad Łyną znajdowała się dawna elektrownia wodna. Zachowała się tam turbina wodna oraz zapasowa elektrownia wyposażona w dwie prądnice o mocy 100 kilowatów. Dzięki wysiłkowi mieszkańców i pracowników wodociągów jedną z prądnic przeniesiono do turbiny i uruchomiono zakład energetyczny. Do transportu ciężkich urządzeń wykorzystano tory wąskotorowe wypożyczone z tartaku. W pracach nad przywróceniem elektryczności w mieście pomagali ponadto: Władysław Naeunowicz(?), Tadeusz Ludwinowski, (?)Eugeniusz Koźlak, Adam Kwaiatkowski, Władysław Ruszkowski(?) i Jan Sobies(?) [Bardzo przepraszam za być może źle napisane nazwiska. Informacja zaczerpnięta jest z fotokopii nieczytelnego maszynopisu. Liczę na Państwa pomoc w uściśleniu tych wiadomości.]

Odbudowana elektrownia służyła mieszkańcom przez jedenaście lat – aż do czasu podłączenia Dobrego Miasta do ogólnej sieci energetycznej. Stałe dostawy energii elektrycznej umożliwiły dalszą odbudowę miasta, rozwój wodociągów oraz montaż nowoczesnego oświetlenia ulicznego.

Po latach funkcjonowania elektrownia została wyłączona z eksploatacji. Idea wykorzystania energii wodnej powróciła jednak w latach 80. XX wieku. Jesienią 1987 roku poinformowano o planach odbudowy małej elektrowni wodnej na Łynie w pobliżu kolegiaty. Inicjatywę podjęło trzech mieszkańców Olsztyna, którzy – po uzyskaniu zgody władz lokalnych – rozpoczęli prace przy przywracaniu obiektu do działania.
Początkowo oczyszczono progi wodne i przygotowano teren pod dalsze roboty budowlane. Następnie rozpoczęto odbudowę infrastruktury technicznej elektrowni oraz stopniowe przywracanie jej zdolności produkcyjnych. Jeszcze jesienią 1987 roku uruchomiono pierwszą turbinę, a w kolejnym roku rozpoczęto prace nad uruchomieniem drugiej.

Odbudowa elektrowni wodnej w Dobrym Mieście stała się przykładem lokalnej inicjatywy wykorzystania istniejącej infrastruktury hydrotechnicznej i odnawialnych źródeł energii. Z perspektywy czasu projekt ten wpisał się w szerszy trend ponownego wykorzystywania małych elektrowni wodnych w Polsce.

Źródła:
Na podstawie tekstu Zdzisława JAŁOWIECKIEGO z Głosu Warfamy
Andrzej Kłos „Wiadomości Dobromiejskie”, grudzień 1989 r.
Kazimierz Sołłohub, DZIEJE DOBREGO MIASTA (lata 1945-79) cz.1

Obrazek: Zdjęcie autorstwa Jerzego Walugi ze zbiorów Skansenu Miejskiego w Dobrym Mieście. Prawdopodobnie lata 70`

🖍️ Uwolnijcie swoją artystyczną duszę podczas Rysowania pod jabłonką 🌳Zapraszamy na urban sketching w skansenowym wydani...
28/05/2026

🖍️ Uwolnijcie swoją artystyczną duszę podczas Rysowania pod jabłonką 🌳

Zapraszamy na urban sketching w skansenowym wydaniu 🤩

📅 6-7 czerwca 2026 (sobota-niedziela)
⌚️ 10:00 - 14:00
📍 Skansen Miejski (ul. Sowińskiego 15)

Fabryka Maszyn Ermland „Marienhütte” przez dziesięciolecia była jednym z najważniejszych zakładów pracy w Guttstadt (dzi...
23/05/2026

Fabryka Maszyn Ermland „Marienhütte” przez dziesięciolecia była jednym z najważniejszych zakładów pracy w Guttstadt (dzisiejsze Dobre Miasto). Dla wielu mieszkańców stanowiła główne źródło utrzymania, a jej działalność znacząco wpływała na rozwój lokalnej gospodarki i życia społecznego.

Zakład znajdował się przy Liebstädter Chaussee 43 i funkcjonował jako odlewnia żeliwa oraz fabryka maszyn rolniczych. Posiadał także filię w Allenstein (Olsztynie). Według materiałów reklamowych firma została założona w 1879 roku, choć inne źródła wskazują rok 1883 jako faktyczny początek działalności.

Rozwój przedsiębiorstwa

Na przestrzeni lat fabryka kilkukrotnie zmieniała właścicieli, jednak stale się rozwijała. Przełomowym momentem było przejęcie zakładu w 1918 roku przez Otto Stargardta. Nowy właściciel wprowadził liczne innowacje technologiczne i nowe konstrukcje maszyn rolniczych, odpowiadając na rosnące potrzeby rolników w Prusach Wschodnich. Dzięki jego działaniom fabryka zdobyła uznanie nie tylko lokalnie, ale także na rynkach zagranicznych, szczególnie w krajach bałtyckich Produkty firmy zdobyły uznanie na targach i wystawach, gdzie wielokrotnie podkreślano ich wysoką jakość i solidne wykonanie.

W 1939 roku fabryka zatrudniała około 300 pracowników z Guttstadt i okolic, co czyniło ją jednym z największych pracodawców w regionie.

Okres strajków i konfliktów społecznych

Po zakończeniu I wojny światowej przedsiębiorstwo znalazło się w trudnej sytuacji. W tym czasie dochodziło do licznych strajków i napięć między pracownikami a kierownictwem. Robotnicy domagali się skrócenia 10-godzinnego dnia pracy oraz wprowadzenia układów zbiorowych.

Relacje z tego okresu, publikowane w „Ermländische Zeitung”, wskazują na silne podziały społeczne i wpływy polityczne. Strajki bywały chaotyczne — zdarzało się, że robotnicy przerywali pracę, nie mając jasno sprecyzowanych postulatów. Pojawiały się również próby organizowania pracowników przez działaczy politycznych, co dodatkowo zaostrzało sytuację.

W jednym z opisanych przypadków do Guttstadt przybyła socjaldemokratyczna sekretarka robotnicza, która próbowała organizować pracowników i przekonywać ich do walki o wyższe płace oraz 8-godzinny dzień pracy. Jej działania spotkały się jednak z mieszanymi reakcjami, a część argumentów została podważona przez lokalne środowisko.

Jednocześnie podkreślano, że mimo trudności gospodarczych płace w fabryce należały do relatywnie wysokich — nawet wyższych niż w pobliskim Allenstein.

Przedsiębiorstwo zmagało się z problemami gospodarczymi, w tym z trudnościami w pozyskiwaniu surowców. Produkcja była utrzymywana często kosztem dużych wyrzeczeń zarówno ze strony właściciela, jak i pracowników.

Jubileusz i znaczenie lokalne

W marcu 1935 roku fabryka obchodziła potrójny jubileusz: 50-lecie istnienia, 30-lecie pracy zawodowej właściciela Otto Stargardta oraz jego 60. urodziny. Uroczystości zgromadziły nie tylko pracowników i ich rodziny, ale także przedstawicieli władz miejskich, Kościoła oraz partnerów handlowych. Wśród zaproszonych gości znaleźli się m.in.: burmistrz Cartellieri, reprezentujący władze miasta i pastor Perle, który przekazał gratulacje w imieniu wspólnoty Kościoła Ewangelickiego.

Podczas uroczystości szczególnie podkreślano znaczenie wieloletnich pracowników oraz silne relacje między właścicielem a załogą. Wielu z nich pozostawało w zatrudnieniu przez całe życie zawodowe. Symbolicznym elementem wydarzenia była dewiza: „Praca jest ozdobą obywatela. Błogosławieństwo jest nagrodą za trud.”

Wśród wyróżnionych podczas jubileuszu pracowników znaleźli się:

· mistrz ciesielski Kastull, który pracował w fabryce ponad 50 lat,

· bracia May, związani z zakładem od ponad 40 lat,

· a także liczni inni pracownicy z 20–30-letnim stażem.

Informacje o zakładzie oraz jego funkcjonowaniu przed 1939 rokiem zostały częściowo przekazane dzięki Egonowi Gerholdowi, który był pracownikiem fabryki do tego czasu.

Zakład był wówczas symbolem rozwoju przemysłowego regionu. Rozległy kompleks fabryczny stanowił ważny element krajobrazu miasta, a firma była znana nie tylko w Prusach Wschodnich, ale także za granicą, zwłaszcza w krajach bałtyckich.

II wojna światowa i upadek zakładu

II wojna światowa drastycznie zmieniła profil zakładu. Podobnie jak inne fabryki w III Rzeszy, „Marienhütte” została włączona w mechanizm gospodarki wojennej. Produkcja maszyn rolniczych ustąpiła miejsca wytwarzaniu podzespołów dla Wehrmachtu, m.in. elementów wozów taborowych i amunicji. Wytwarzano lub magazynowano uzbrojenie, którego część nie została ewakuowana na czas i trafiła w ręce Armii Czerwonej.

Po zajęciu miasta rozpoczął się demontaż zakładu. Maszyny i wyposażenie były wywożone w głąb ZSRR, a w pracach tych często uczestniczyli pozostali na miejscu mieszkańcy. Był to faktyczny koniec działalności fabryki, która przez dziesięciolecia stanowiła filar lokalnej gospodarki.

Dziedzictwo: Od „Marienhütte” do „Warfamy”

Choć stara fabryka przestała istnieć, jej fundamenty posłużyły do odbudowy przemysłu w polskim już Dobrym Mieście. W 1946 r. w ocalałych halach uruchomiono warsztaty naprawcze sprzętu rolniczego. Lata później Zakłady przekształcono w słynną Warmińską Fabrykę Maszyn Rolniczych „Agromet-Warfama”. Dzięki temu kontynuowano tradycję produkcji maszyn rolniczych, jak młockarnie, rozrzutniki i prasy belujące, znane w całej Polsce. Do dziś na starych maszynach z przed IIWŚ można odnaleźć żeliwne tabliczki z napisem "Ermländische Maschinenfabrik G.m.b.H. Guttstadt". Stanowią one unikalne pamiątki po czasach, gdy małe miasto na Warmii było technologicznym liderem regionu.

Źródła: Historia Dobrego Miasta, Gustav Beckman w tłumaczeniu burmistrza Jarosława Kowalskiego, Im Herzen des Emerlands, Roswitha i Ekkehart Poschmann
Kazimierz Sołłochub, DZIEJE DOBREGO MIASTA (lata 1945-79) cz.1
Wojciech Ciesielski i Jerzy Przeracki, 650-LECIE DOBREGO MIASTA, WARMIA I JEJ DZIEJE.
Gustav Beckman w tłumaczeniu burmistrza Jarosława Kowalskiego, HISTORIA DOBREGO MIASTA.

Obrazek: Wygenerowany przez AI w oparciu o matrycę graficzną ze zbiorów Skansenu Miejskiego

I taki jest właśnie jest nasz Skansen 🤩Wypełniony pięknymi, często niezauważalnymi detalami, które trzymają w sobie hist...
20/05/2026

I taki jest właśnie jest nasz Skansen 🤩

Wypełniony pięknymi, często niezauważalnymi detalami, które trzymają w sobie historię dawnego Dobrego Miasta 🏛️

👋 Zapraszamy do odwiedzenia zabytkowych kamienic przy ul. Sowińskiego

📅 Poniedziałek: 10:00 – 15:00
📞 Wtorek: dyżur telefoniczny
❌ Środa: nieczynne
📅 Czwartek: 10:00 – 15:00
📅 Piątek: 10:00 – 14:30
📅 Sobota – Niedziela: 10:00 – 14:00

Adres

Ulica Sowińskiego
Dobre Miasto
11-040

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 10:00 - 15:00
Wtorek 10:00 - 15:00
Czwartek 10:00 - 15:00
Piątek 10:00 - 14:30
Sobota 10:00 - 14:00
Niedziela 10:00 - 14:00

Telefon

+48896161591

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Skansen Miejski w Dobrym Mieście umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Skansen Miejski w Dobrym Mieście:

Udostępnij

Kategoria