25/03/2026
Ciągle patrzymy przez nasze ‘lornetki’… Ale czy szukamy obsesyjnie, czy z lekkością? 🌿
Zapraszam Cię na małą refleksję na fanpage Głos Światła – o tym, jak odpuścić ciężar i odnaleźć swoje prawdziwe cele.
W życiu ciągle szukamy.. ciągle się na coś nastawiamy, celujemy - jak z lornetki. Obsesyjnie. Wypatrujemy, namierzamy, zabieramy lub nie i chwytamy za kolejną lornetkę- najlepiej nową, lepszej generacji, z lepszymi gadżetami. i tak w kółko..
ja wyszłam z tego kółka..
jak wyjść z kółka i o czym ja tutaj piszę? Jeśli coś chwytasz to czytaj dalej, a jak nie chwytasz to też czytaj. Uśmiecham się do Ciebie teraz.
Czy patrzę przez lornetkę szukając możliwości? Tak.. Czy patrzę obsesyjnie? Nie. Co znaczy obsesyjnie patrzeć przez lornetkę i o co tutaj w ogóle chodzi?
Lornetki mogą być lekkie lub ciężkie i tym różni się człowiek będący w kółku od tego, który z tego kółka zdołał się wydostać. Jak się wydostać? Trzeba porzucić ciężar lornetki. Zbyt filozoficznie? A może właśnie pomyśl.. Jeśli używasz całej swojej siły życiowej na szukanie rozwiązania, na siłę próbujesz zdobyć nie ten szczyt, na siłę wymyślasz.. A teraz mnie określisz. Powiesz.. Marta, ale przecież w życiu trzeba mieć cel, trzeba szukać, trzeba działać? Tak. Oczywiście, że tak! Są jednak dwa sposoby szukania. Jeden jest ciężki.. na siłę a drugi jest jest lekki, zgodny z sercem, z naszą drogą.. (lekka lornetka) i nie mówię o lekkości zdobywania tego celu ale właśnie o tym delikatnym i bardzo subtelnym uczuciu w ciele, w sercu. Pomyśl teraz o celu, o którym myślisz. O "marzeniu' (choć nie każde jest nasze.. prawdziwe.. często są wdrukowane przez kogoś - osobny temat) i poczuj co się dzieje w ciele. Co się dzieje w okolicach serca. Czy czujesz to mrowienie przyjemne, a może czujesz ciężar? Nie myl z wątpliwościami i lękiem i niepewnością siebie przy zdobywaniu tego marzenia. Tu trzeba absolutnie wyciszyć się. To nie jest 5 minutowy wskaźnik prawdziwego marzenia. To jest wstęp. Wstęp do refleksji i czucia tego co jest w naszym ciele. Zacznijcie od stopniowego wprowadzania takich praktyk i czucia, bo tak mało czujemy siebie. Ja od razu czuję subtelne mrowienie dobre lub nieprzyjemne w okolicy klatki piersiowej jeśli coś nie jest dla mnie. Mam już to wypracowane, bo znam siebie. To nie była łatwa droga ale warta świeczki. Ja już frunę z "wiatrem" i choć nie mam już mapy w swoim życiu, bo idę zupełnie nową nie wytyczoną trasą, ścieżką i nie wzoruję się na nikim innym i nie jest to łatwe to wciąż mam w trasie tą lekką lornetkę i wiedzę, świadomość i poczucie gdzie mam być w przyszłości. Moja lekka lornetka zobaczyła już dużo.. a teraz wspinam się już na szczyt, który już czuję w mojej duszy gdzieś w środku - ja go już osiągnęłam. Wspinajmy się dalej.. pamiętajcie tylko, by był to TEN właściwy i prawdziwy i zgodny z Wami szczyt. Powodzenia!