14/06/2026
14 czerwca to Narodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Niemieckich Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych. Wielu mieszkańców powiatu chrzanowskiego trafiło do obozów koncentracyjnych – Oświęcimia, Dachau, Ravensbruck czy Gross Rosen. Co czuli, gdy przekroczyli obozowe bramy? Być może towarzyszyły im takie myśli jak Stanisławowi Grzesiukowi, który w 1940 r. został wywieziony z Warszawy i trafił do utworzonego w 1933 r. obozu w Dachau: „Gdy staliśmy już z pół godziny, przyszedł wreszcie komendant obozu. Był to jeszcze niestary facet, niskiego wzrostu, w esesmańskim mundurze, w furażerce na głowie. Przemawiał do nas, a tłumacze przerabiali jego gadkę na język polski i czeski. Zaczął dość przyjemnie: „Tu są żywi, ale już umarli...” Zrobiło mi się tak coś nieklawo, ale myślę sobie: gadaj zdrów, przecież obóz jest dla ludzi, a widzę, że tyle ich tu siedzi i nawet dobrze wyglądają. Dalszą jego mowę streścić można by było w następujący sposób: że za wrogą działalność naszą przeciw wielkiej Rzeszy zostaliśmy odizolowani od zdrowego, twórczego narodu i tu teraz odpokutować musimy nasze winy. Niech jednak nikt nie stara się uciekać, bo z Dachau jeszcze nikt nigdy nie uciekł. Byli tacy, którym udało się wyjść poza linie posterunków, lecz to nie znaczy, że udało im się uciec, bo po kilku dniach chwytano ich albo znajdowano już nieżywych, bo umierali z głodu. A kto został złapany, na tym wykonywano wyrok śmierci, bo taka jest kata za próbę ucieczki.” Stanisław Grzesiuk, Pięć lat kacetu, Warszawa 1958.
[na zdjęciu: Teren obozu koncentracyjnego Dachau po wyzwoleniu, zdjęcie wykonane przez żołnierza US Army , w zbiorach United States Holocaust Memorial Museum oraz Holocaust Museum Houston]