21/08/2025
Jest w księgarni w Agorze drugie wydanie książki ,,Ballada o śpiącym lwie ". Jeśli jeszcze ktoś jeszcze nie ma to warto nabyć . Jak wyglądało pisanie tej książki od kulis ? Nie była pisana jak większość książek dziś przez sztuczną inteligencję .
Poniżej część korespondencji z Panią Agatą .
W dniu 2021-06-09 o 18:47, Agata Listoś pisze:
,,Szanowny Panie, Załączam fragmenty Pańskiej wypowiedzi zaznaczonej kolorem zielonym z prośbą o autoryzację. Dodaję też większy fragment tekstu, żeby wiedział Pan mniej więcej w jakim kontekście ukażą się Pańskie wypowiedzi. Jest to fragment z wycieczki zorganizowanej przez Pana po EC Szombierki, w której miałam przyjemność uczestniczyć.
pozdrawiam serdecznie
Agata Listoś
1920
Elektrownia powstaje, żeby spożytkować resztki pozostałe po wydobyciu z największej wówczas kopalni w Europie Bobrek założonej niegdyś przez spółkę Gräflich Schaffgotsch’sche Werke GmbH. Carl Godulla starał się o nadanie pól Neue Olga i Neue Adonis bezskutecznie jeszcze przed rokiem 1844. Węgiel odpadowy przyjeżdża z kopalni wagonami. Zsypywany jest do bunkrów, które ciągną się wzdłuż całej pierzei elektrowni. Z małej wieży nawęglania jedzie w górę skipami – dopóki nie zamontują taśmociągów i wieża straci swoje zadanie. Energii jest tyle, że wystarcza, by obdzielić nią okoliczne kopalnie, huty, a nawet całe miasto. Ale prądu można wyprodukować jeszcze więcej, więc w pobliżu powstaje dodatkowo karbidownia. W piecach spala się kamień wapniowy na karbid. Posłuży on potem górnikom pod ziemią do lampek. Z tego zrodzą się później plotki, że w czasie wojny skoro robią karbid, to na pewno powstaje tu amunicja, co konstrukcja elektrowni – potężna, niczym obiektu militarnego – będzie jeszcze potwierdzać.
2019
– Karbidowni już nie ma – mówi Andrzej Janota znany jako Bytomski Detektyw Historyczny. – Rozebrali ją od dołu złomiarze, aż w końcu się zawaliła, a resztę wysadzono.
Prosi, żebyśmy włożyli na głowy kaski i zaprasza pod ziemię. W tunelu co rusz ktoś zahacza głową o wieszaki, które kiedyś trzymały rurociąg. Elektrownia ciągnęła nim wodę z Bytomki, z wód głębinowych kopalni Bobrek i spod karbidowni, gdzie były olbrzymie stawy, które zasysały wodę z całej niecki miechowickiej. W zamian za wodę elektrownia oddawała okolicy prąd, który biegł po kablach na Bobrek – do kopalni, na dworzec w Bobrku, na Chebzie i w drugą stronę na Szombierki – do domów, na kopalnię i dalej – na Bytom i Rozbark. Gdy w 1922 roku nowa granica podzieliła te ziemie, prąd uparcie płynął na polską stronę do huty Pokój w Nowym Bytomiu i kopalni Karol w Orzegowie.
Z piętra taśmociągów patrzymy na Bytom: wieża ciśnień, szczyty kościołów, kominy kopalni Rozbark, szyby Krystyna i Ewa, w oddali dostrzegamy znikającą już kopalnię Centrum.
– Powoli się z nią żegnamy. Już pożegnaliśmy jej dwa zabytkowe szyby – mówi Janota, rysując w powietrzu kontury dawnych szybów.
Na placu pod nami nie widać nawet śladów po chłodniach kominowych, w których stygła rozgrzana woda. Elektrownia w latach siedemdziesiątych XX wieku stała się elektrociepłownią i woda zaczęła się schładzać w mieszkaniach bytomian. Wieżom chłodniczym pomogły też w odchodzeniu ładunki wybuchowe.
– Idziemy środkiem kotłowni, nie schodzimy na boki – instruuje Janota.
W kotłowni nie ma już poręczy i można spaść jak węgiel – na odżużlanie albo jeszcze niżej, na odpopielanie. Mijamy dziury po kotłach, których część wyjechała po wojnie do Związku Radzieckiego. Na wschodzie jednak do niczego się nie przydały, bo ktoś zapomniał zabrać dokumentację, a bez instrukcji nie udało się ich poskładać. Pozostałe kotły zużywały się latami. Przetrwały tylko dwa.
– To jest ostatni kocioł, a w zasadzie to, co po nim zostało. Kotłownia bardzo się zmieniła w ciągu tych dwóch lat. Nie do poznania… – urywa nasz przewodnik i wyłącza mikrofon.
[Jest jeszcze fragment, który dotyczy Pana, natomiast nie jest Pana opowieścią, tylko pana Edwarda Nowaka: "Andrzej Janota oprowadza grupy zwiedzających, żeby potem było na deski, narzędzia, papę, kłódki, kamery, które mają wychwycić nocnych gości."]
To nie pierwszy i nie ostatni wstrząs w Bytomiu. Ludzie nieruchomieją sparaliżowani strachem. Większość, nauczona doświadczeniem, (...)