29/08/2024
Esej – szkic z wystawy - Razem z Concordia 936 Hz
“Koniec lata jest czasem wyjątkowych refleksji. Ostatnia dekada była dla świata próbą. Postępująca aspołeczność, kryzys socjoekonomicznyoraz konflikty spolaryzowały i tak podzielone społeczeństwo. Negatywne emocje znalazły ujście w istotnym miejscu – ludzkiej psychice.
Codzienne wyzwania mogą być przeszkodą nie do pokonania. Wstając rano z synestezją niepokojów i nader irytującą kompulsywną potrzebą akcji bywa, że tylko dbamy o rutynę.
Gdzie szukać inspiracji? Proces uzdrowienia jest potrzebą chwili.
Z taką myślą wybrałem się na wystawę Anny Ajtner i jej gości. Mózg jest miejscem przyciągającym wielu ludzi. Artystów, nonkonformistów oraz ludzi szukających odskoczni od szarej rzeczywistości. Wchodząc do klubu wita nas napis ‘’Bydgoszcz jest jak duże mieszkanie”. W tym tygodniu zamieszkali tam artyści z lokalnego kolektywu. Ci zresztą nie omieszkali zaznaczyć swojej obecności żywo dyskutując i ciesząc się swoim towarzystwem. Już na samym wejściu powitał mnie szal z chaotycznymi, bliżej nieokreślonymi wzorami. Cudaczny wstęp. Mimo kameralnego metrażu prace miały oddech. Wchodząc do ‘’sali białej’’ pierwsze, co rzuca się w oczy, to zbiór portretów. Bywalcy Mózgu od razu zauważą tutaj znajomą twarz. Najbardziej do gustu przypadł mi akt. Ma w sobie nutę odwagi jak i pruderyjności. Sprzeczne ujęcie. Obrazy ukazujące proste, charakterystyczne pozy w połączeniu ze stonowanymi kolorami dają poczucie obcowania z czymś dziwnie znajomym. Intymnie ludzkim. Impresja w wykonaniu ZbyZiela przenosi w wymiar surowych emocji. Kierując wzrok w prawo wbrew pierwszemu wrażeniu zatrzymałem się na dłużej. Wrodzona natura kinomana dała o sobie znać. Cykl ‘’Kadry” Adama Strzałkowskiego przedstawia groteskowe twarze z filmów doskonale znanym wielbicielom dziesiątej muzy. Można się tu doszukiwać schematu. Próżny trud. W kontrze do ”48 portraits” Gerharda Richtera cykl dwunastu obrazów olejnych stanowi przekorną antytezę starannej selekcji ujęć. W tym przypadku funkcjonują niezależnie od siebie, zarazem prowokując do zgodnej interpretacji. Po kulturowej kompozycji ‘’Kadrów” następuje wolta. Osioł lub muł, sam nie wie, wulgarnie rozprawia się ze swoją istotą. Z uporem na przekór swojej naturze. W połączeniu z ostatnim obrazem, portretem z pozoru niedokończonym, wręcz tajemniczym, całość wprawia w nastrój mocno refleksyjny. Autor zgodnie przeciwstawia się utartym schematom, wpisując się w harmonię harmonijnym jej rozbijaniem, tworząc własną interpretację. Popijając trunek podszedłem do wywołującego koherentne odczucia obrazu reprezentującego symbolizm autorstwa Jarosława Majewskiego. Mrok, smutek wylewający się z płótna doskonale rezonuje z moimi doświadczeniami. Zgodnie nasycony ciemnymi barwami, wtapia odbiorcę w swoją perspektywę. Jedyny żywy element na pozbawionym życia obrazie również poddaje się wszechobecnemu marazmowi.
Prace Anny Ajtner łączą w sobie harmonię z dekonstrukcją. Pejzaże podchodzą bardziej subtelnie do tematu harmonii. Połączenie różnych odcieni niebieskiego z jasnymi kolorami tworzy kojącą atmosferę, która wręcz wylewa się do ‘’sali białej”. W kolejnych wariantach obrazu autorka bawi się formą. Przeciwna perspektywa od razu przenosi w przyszłość, odwracając oczekiwania. Czymże jest harmonia bez jej manifestacji. Dobre w swojejprostocie. Kolejny obraz dekonstruuje mit idealnego pejzażu, dodając element surrealizmu. Świetna macierz dla własnych, prywatnych przemyśleń.
Przykuwa wzrok, nie puszczając. ‘’Most” Stasiulewicza od razu nasunął skojarzenia z mostem fordońskim, doskonale znany osobom wyjeżdżającym w stronę konkurencyjnego Torunia. Chaos przechodzi tu płynnie w harmonię, ciemne kolory w jasne. Całość tworzy drogę. Abstrakcyjny wir, most fordoński, wschód słońca. Taką tranzycję funduje nam twórca i taką akceptuję w pełni.
‘’Ona” Kasi Kowalskiej jest dla mnie zagadką. Próbę interpretacji zostawiam osobą bardziej doświadczonym ze sztuką.
Z kolei praca Noniewicza siłą rzeczy nadaje się do wspólnej rozmowy ze znajomymi. Kto nie miał w domu stosu kaset magnetofonowych, które z biegiem lat wyparły inne nośniki. Konkordia, rzymska bogini, sprawowała opiekę nad ładem i harmonią. Bydgoski kolektyw utożsamia się z tymi funkcjami. Wiele stylów i pomysłów łączy jedna rzecz – potrzeba spokoju ducha i jedności z otaczającą rzeczywistością. Każdy z artystów proponuje własny sposób. W malarskiej sonacie można i warto się znaleźć, choćby jako widz. Bo to my, ludzie,tworzymy harmonię.
Wystawa ‘’Concordia 936 Hz” znajduję się w Klubie ‘’Mózg” przyulicy Parkowej 2.”
Mikołaj R.