Opus Magnum, czyli rzecz o kolekcjonerach i ich kolekcjach

Opus Magnum, czyli rzecz o kolekcjonerach i ich kolekcjach "Kolekcjonerzy to ludzie szczęśliwi"
Johann Wolfgang Goethe

   Historii Franciszka Biesiadeckiego herbu Prus ciąg dalszy. Poszukiwanie pamiątek po wybitnych polskich kolekcjonerach...
11/06/2026





Historii Franciszka Biesiadeckiego herbu Prus ciąg dalszy.

Poszukiwanie pamiątek po wybitnych polskich kolekcjonerach to często praca iście detektywistyczna. Kiedy się jednak czegoś naprawdę chce nie ma przeszkód nie do pokonania. Kompletując teczkę Franciszka Biesiadeckiego odniosłem jednak kilka nieoczekiwanych acz spektakularnych sukcesów . Zawdzięczam to przede wszystkim przychylności pewnego krakowskiego antykwariusza. Czymże byłaby nasza Pasja bez życzliwości i lojalności…
Franciszek Biesiadecki fascynuje mnie od lat. Mimo, iż był przede wszystkim bibliofilem a nie kolekcjonerem sztuki w dużym stopniu wykreował moje podejście do Kolekcjonerstwa i … Donatorstwa. Dla mnie te dwa zjawiska są nierozerwalnie ze sobą związane . Jakże pięknie jest bowiem rozstawać z artefaktami ku dobru ogółu. Polskie zbiory muzealne poniosły tak dramatyczne straty, iż obowiązkiem każdego jest w mniejszym lub większym stopniu wspieranie tych szacownych instytucji. Niewielu po wojnie pozostało jednak wiernym tej misji.
Sam swoje archiwum tworzę z myślą o przekazaniu go kiedyś do Wrocławia. Tam bowiem kultywowane są najpiękniejsze, przedwojenne tradycje muzealne. Muzeum Książąt Lubomirskich czy Ossolineum to ideały niedoścignione. Franciszek Biesiadecki obok pasji kolekcjonerskiej był bowiem przede wszystkim mecenasem. Pochodził ze znakomitej rodziny. Ojciec jego Alfred był wybitnym lekarzem anatomopatologiem i wykładowcą na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Dziś przedstawiam Państwu dwie unikatowe pamiątki związane z rodziną Biesiadeckich.
Pierwsza to projekt karykatury Franciszka ze słynnym Orderem Białego Kruka na szyi. Urokliwy rysunek we wspaniały sposób oddaje charakter portretowanego. Drugi obiekt równie cenny to fotografia Alfreda. Podobieństwo jest nadzwyczaj widoczne:)
Oddawajmy się naszym Pasjom bezgranicznie. To one nas definiują. Kształtują nasz charakter i osobowość. Uczą nas szlachetności i lojalności.
Pokazują nam jak ważna jest wytrwałość i konsekwencja.

1. Projekt karykatury Franciszka Biesiadeckiego.
Rysunek długopisem na papierze, przed 1939 r.
2. Fotografia Alfreda Biesiadeckiego, 2 pól. XIX w.

Proweniencja:
1. Zakupiona w antykwariacie Antiguo Modo w Krakowie. Obecnie własność Kolekcji Brzeskiej.
2. Zakupiona w Antykwariacie Wójtowiczów w Krakowie. Obecnie własność Kolekcji Brzeskiej.

Toruń, Kawiarnia Natura Słodyczy, 11 czerwca 2026 r.

„Aby zrozumieć duszę i mózg kolekcjonera trzeba samemu ulec kolekcjonerskiej obsesji”autor nieznany 😉 Dwudziestolecie mi...
10/06/2026

„Aby zrozumieć duszę i mózg kolekcjonera trzeba samemu ulec kolekcjonerskiej obsesji”
autor nieznany 😉

Dwudziestolecie międzywojenne to „Złota epoka” w polskim kolekcjonerstwie sztuki i bibliofilstwie. W odrodzonej Polsce, podobnie jak wcześniej pod zaborami tworzenie prywatnych zbiorów czy bibliotek było objawem Patriotyzmu. Szczególnie prężnie zaczął się odradzać ruch bibliofilski. Organizowano Zjazdy Bibliofilów Polskich. Prężnie działało Towarzystwo Miłośników Książki. Projektowano niezwykłej urody exlibrisy. Wydawano czasopisma bibliofilskie „Exlibris” i „Rara Avis”.
Powołano do życia Rycerski Zakon Bibliofilski z Kapitułą Orderu Białego Kruka w Krakowie.
To wszystko nie powstałoby bez jednego człowieka: Franciszka Biesiadeckiego. Niedawno na rynku antykwarycznym pojawiły się liczne pamiątki z Nim związane. Oczywiście obsesyjnie pozyskiwałem je. 🙂 To była wybitna Persona. Nawet jak na ówczesny wybitnie kolekcjonerski Lwów. Zgromadził wspaniałą bibliotekę i kolekcję numizmatów. Wspierał liczne projekty bibliofilskie. Zaprzyjaźniony między innymi z Mieczysławem Opałkiem czy Rudolfem Mękickim nadawał ton także życiu towarzyskiemu. Powiedzieć, że jego imieniny były świętem wszystkich polskich bibliofilów to nic nie powiedzieć. To był świat zaczarowany czy wręcz baśniowy. Miejskie rezydencje we Lwowie. Rohatyn i Firlejów pod Lwowem. Liczne odczyty, działalność naukowa i … rauty. Świat którego już nie ma. Próbował go reaktywować docent Tadeusz Przypkowski. Ale i jego już nie ma… Pozostały tylko drobne pamiątki w postaci medali, exlibrisow czy fotografii. Teczka Franciszka Biesiadeckiego w moim AKP to moja wielka duma. Tak jak On dbał o pamięć o swoich poprzednikach tak ja próbuje dbać aby i On nie zniknął w mrokach przeszłości…
Ten exlibris zaprojektował kolejny zapomniany …Józef Goldman pochodził z rodziny lwowskich drukarzy i wydawców. Unicestwieni w czasie holocaustu są dziś niemal nieobecni w szerszej świadomości …
Znak mimo, iż skromny w formie został znakomicie zaprojektowany. Rzadko występuje jednak w książkach z biblioteki Biesiadeckiego. Sam Biesiadecki aresztowany przez sowietów zmarł podczas wywózki na Wschód. Dzieła z jego supexlibrisem pojawiają się sporadycznie na aukcjach antykwarycznych. Podobnie jak druki okolicznościowe z nim związane. On sam pozostaje jednak postacią niemal anonimową …

Toruń, Kawiarnia Natura Słodyczy, 10 czerwca 2026r .

Józef Goldman
Ekslibris Franciszka Biesiadeckiego herbu Prus, przed 1939.
Proweniencja: nabyty od osoby prywatnej obecnie należy do Kolekcji Brzeskiej.

  Adam Jerzy Czartoryski,Fotografia, ok. 1860 r. Jeden z najcenniejszych obiektów w moim Archiwum Kolekcjonerów Polskich...
09/06/2026




Adam Jerzy Czartoryski,
Fotografia, ok. 1860 r.

Jeden z najcenniejszych obiektów w moim Archiwum Kolekcjonerów Polskich. Książę Adam Jerzy (1770 - 1861) był synem Adama Kazimierza i słynnej Izabeli z Flemingów.
Uznawany jest za jednego z najbardziej wpływowych polityków polskich w historii. Jego syn Władysław (1823 - 94) ufundował Muzeum Czartoryskich w Krakowie. On sam nabył w nieznanych okolicznościach słynną „Damę z gronostajem” Leonarda. W czasie wojen napoleońskich stał u boku cara Aleksandra I. Po Powstaniu Listopadowym był jednym z głównych kreatorów polskiej polityki emigracyjnej. W 1843 r. nabył Hotel Lambert w Paryżu. Dziś rezydencja pozostaje w posiadaniu katarskiej rodziny królewskiej do której należy także … słynny klub piłkarski PSG. Pochowany został w słynnej i tak nieszczęśliwej dla polskiego kolekcjonerstwa Sieniawie. Był współzałożycielem Biblioteki Polskiej w Paryżu. Co niezwykle fascynujące był łącznikiem tak wielu epok. Jeden z ostatnich prawdziwie wielkich panów. Postać ze wszech miar wybitna.
Moim wielkim marzeniem jest pozyskanie jego słynnej fotografii wykonanej w atelier Nadara w Paryżu. Marzenia poparte Pasją zawsze się spelniają. 🙂 To jeden z dwóch wizerunków Toulouzana w moich zbiorach. Prezentacja następnej już niedługo 🙂
Czymże byłoby nasze życie bez Pasji i Namiętności kolekcjonerskiej 🙂

Toruń, Dom pod Górą, 9 czerwca 2026 r.

  Dziś do zbiorów udało mi się nabyć grafikę Wilhelma Thiele (1872 - 1939) ukazująca bramę dawnego zamku krzyżackiego w ...
08/06/2026




Dziś do zbiorów udało mi się nabyć grafikę Wilhelma Thiele (1872 - 1939) ukazująca bramę dawnego zamku krzyżackiego w Toruniu. Dzieło pochodzi według sprzedawcy z 1920 r. Odtwarzanie krajobrazu Torunia który już nie istnieje to moja wielka pasja. Miasto z cudowną duszą i wspaniałą substancją zabytkową to moje miejsce na Ziemi. Mimo, iż oszczędzone przez ostatnie wojny w wyniku różnych decyzji administracyjnych i upływu czasu utraciło wiele ze swojego dawnego wyglądu. Tym bardziej cieszy mnie ten drobny zakup.
Jak każdy ośrodek turystyczny ma wiele sztandarowych obiektów. Jednak mnie najbardziej cieszą miejsca nieoczywiste. Ukryte w cieniu, stają się moimi prawdziwymi miejscami mocy.

Wilhelm Thiele
Brama zamku krzyżackiego w Toruniu, 1920 r.
wł. Kolekcja Brzeska.

  Fotografia z nieznanej uroczystości w Magistracie Lwowskim. Widoczni między innym dr Aleksander Czołowski i Rudolf Męk...
24/05/2026




Fotografia z nieznanej uroczystości w Magistracie Lwowskim.
Widoczni między innym dr Aleksander Czołowski i Rudolf Mękicki, po 1936 r.
Wł. Kolekcja Brzeska.

Pasja jest tym co definiuje nas najdoskonalej.
Najpiękniejszym zaś jest połączenie Pasji z pracą. Te dwie cechy połączyły niewątpliwie Aleksandra Czołowskiego i Rudolfa Mękickiego. Badając dzieje polskiego kolekcjonerstwa i muzealnictwa nie sposób pominąć tych postaci. Lwów i jego atmosfera. Początkowo CK później już niepodległy. Swą tożsamość budował także poprzez kolekcje i muzea. I jak w żadnym innym polskim mieście te dwa światy się przenikały. Teczka dr. Czolowskeigo jest w moim archiwum nader bogata. Bo i postać była niezwykła. Historyk, archiwista, muzealnik i kolekcjoner. Zgromadził wspaniały zbiór dokumentów i dyplomów królewskich. Dyrektorował Muzeum Historycznemu i Muzeum Narodowemu we Lwowie . Nie doczekał końca wojny. Zmarł we Lwowie w 1944 r. Jego zbiory zostały ewakuowane do Polski.
O Rudolfie Mękickim pisałem wielokrotnie. Postać równie wybitna jak Czołowski. Do tego projektował znakomite grafiki. I oczywiście exlibrisy. Zakochany we Lwowie. Jego wielką Muzą była żona Julia. Czy może być większe szczęście niż wspólne pasje? Wspólna praca nad projektami ? I wspólna nauka? Nie. To są więzi nierozerwalne. Może je zrozumieć tylko ten kto ich doświadczył. Pamiątki po Aleksandrze Czołowskim i Rudolfie Mękickim tropię od lat. Dziś udało mi się nabyć trzy zupelnie wyjątkowe fotografie. To jedna z nich. I jest to niezwyke interesujące źródło historyczne. Kolekcjonowanie fotografii stało się od jakiegoś czasu moją wielką Namiętnością. Jest to na szczęście rynek jeszcze zupełnie niedoszacowany. Tak jak do niedawna rynek exlibrisów. Poczet Kolekcjonerów Polskich zyskał zatem kolejne źródło ikonograficzne. Mam w swoim życiu szczęście do badań naukowych nad postaciami zupełnie nieoczywistymi 🙂
Uwielbiam odkrywać nazwiska albo zapomniane albo przemilczane. I uwielbiam te kolekcjonerskie puzle … Kiedy pozyskanie jednego elementu sprawia, iż wyłania się nam z mroku niepamięci Postać tajemnicza ale przez to niezwykle intrygująca …
Dwudziestolecie międzywojenne obfitowało w takich nieoczywistych bohaterów …
W PRL wymazani z pamięci stanowią dla mnie dziś wielkie wyzwanie …

Toruń, Dom pod Górą, 24 maja 2026 r.

Wojciech Weiss - Polski Renoir 4 maja 1875 roku urodził się znakomity polski malarz Wojciech Weiss. Prezentuję dziś Pańs...
05/05/2026

Wojciech Weiss - Polski Renoir

4 maja 1875 roku urodził się znakomity polski malarz Wojciech Weiss. Prezentuję dziś Państwu relację z niedawno otwartej, niewielkiej wystawy w Muzeum Narodowym w Poznaniu. Dodatkowo zamieściłem zdjęcia dwóch arcydzieł malarskich także ze zbiorów MNP. Post natomiast otwiera słynny „Akt” ze zbiorów Muzeum Okręgowego w Toruniu. Zawsze z ogromną tęsknotą podążam do niewielkiego pomieszczenia w poznańskim muzeum, gdzie eksponowane są pastele Stanisława Wyspiańskiego. Teraz o zgrozo zniknęły. Na szczęście zastąpił je niewielki ale świetnie dobrany zbiór prac Polskiego Renoira. Weiss ciągle podróżował i poszukiwał własnej drogi artystycznej. Inspirował się w swej twórczości i impresjonizmem i secesją. Przyjaźnił się z Edwardem Okuniem. Był współpracownikiem legendarnej „Chimery”, a to dla mnie najlepsze świadectwo jego klasy artystycznej. Jego Mistrzami byli Matejko, Fałat i Wyczółkowski. W Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej „Manggha” w Krakowie lata temu została zorganizowana wystawa poświęcona jego związkom z japonizmem. Niektóre z jego dzieł wręcz rozświetlają otoczenie. Jego żona Irena malowała i pisała wiersze. Część jej dorobku podziwiać możemy w pałacu w Ostromecku niedaleko Torunia. W tymże pałacu eksponowany jest także fortepian na którym dla rodziny Weissów przy ulicy Krupniczej w Krakowie grywał Egon Petri.
Pięć obrazów podziwiać możemy na wystawie stałej w Muzeum Okręgowym w Toruniu.
To jeden z tych Twórców nieoczywistych a zarazem genialnych…
Jego „Akt” z 1911 r. „zagrał” w kręconym w Toruniu słynnym polskim westernie Ziem Odzyskanych/Wyzyskanych „Prawo i pięść” Jerzego Hoffmana. Scenograf filmu umieścił bowiem składnicę rzeczy zrabowanych w gotyckich piwnicach Ratusza Staromiejskiego. Jeden kadr a ileż historii sobą opowiada…
Każdy z nas pisze swoją historię. Najważniejsze aby była pełna Pasji…
I by inspirowała innych 🙂

Jezioro Kamionki, 5 maja 2026 r.

Ex libris Feliksa Przypkowskiego. Niewiele polskich muzeów ma tak ciekawą historię jak Muzeum im. Przypkowskich w Jędrze...
03/05/2026

Ex libris Feliksa Przypkowskiego.

Niewiele polskich muzeów ma tak ciekawą historię jak Muzeum im. Przypkowskich w Jędrzejowie. Kolekcjonera czy Muzealnika definiuje to samo słowo - Pasja. Feliks Przypkowski (1872 - 1952) a później jego syn Tadeusz zostali dotknięci przez Przeznaczenie dwukrotnie. Pierwszy raz kiedy odkryli w sobie powołanie kolekcjonerskie i drugi kiedy przekuli je w muzealnictwo. Feliks mimo, iż z zawodu był lekarzem to z zamiłowania poświęcił się astronomii. Stworzył największą po Planetarium w Chicago i Science Museum w Oksfordzie kolekcję zegarów słonecznych. Uzupełnił ją co ważne wspaniałą biblioteką. Bo największych odkryć dokonuje się właśnie w zaciszu bibliotek. To tam są wspaniałe bibliofilskie skarby o historii których świadczą ex librisy. To księgoznaki są wspaniałym nośnikiem informacji o właścicielu. Prezentowana Państwu grafika, nabyta zresztą dzisiaj, mówi nam o tym co dla Przypkowskich było najważniejsze: obserwatorium, zegary i stare księgi. To co charakterystyczne dla tych oznaczeń to także herb Radwan. A nie było to tak oczywiste w czasach PRL, kiedy wszelkie oznaki przynależności klasowej poza sierpem i młotem były surowo zakazane. Ex libris jest naprawdę piękny i opowiada nam o Posłannictwie przed którym nie da się uciec. Jakże wielu Koneserów Piękna z rozsądku zostawało lekarzami, prawnikami czy bankowcami tylko po to by z pokorą i radością poddać się swojemu losowi. 🙂 Pasja jest tym co określa całe nasze życie. Często nie rozumiana przez otoczenie staje się naszym Fatum. 🙂
I choćbyśmy chcieli, nie uciekniemy przed nim 🙂 Możemy jechać do Drezna, ale nie będziemy pić złocistego trunku tylko skierujemy nasze kroki do Zwingeru. Paryż nie olśni nas kuchnią czy Wieżą Eiffla a czas spędzimy raczej w Musee Jacquemart - Andre. Bez mrugnięcia okiem wydamy ostatni grosz na fotografię Mikołaja Potockiego czy rzadki ex libris. Pasja jest bowiem wszystkim co najważniejsze…
Dowód ?
Pomyśl gdzie ostatnio byłeś/bylaś 🙂

Wł. Kolekcja Brzeska.
Proweniencja - wcześniej znak był częścią znakomitej kolekcji Seweryna Knape z Dobrzan

Torun, Dom pod Górą, 3 maja 2026 r.

Leonard Pietraszak, czyli Kolekcjoner nieoczywisty. Jan Stanisławski skradł mi serce dwukrotnie. Pierwszy raz kiedy zoba...
02/05/2026

Leonard Pietraszak, czyli Kolekcjoner nieoczywisty.

Jan Stanisławski skradł mi serce dwukrotnie. Pierwszy raz kiedy zobaczyłem jego wspaniały portret autorstwa Stanisława Wyspiańskiego . Drugi raz podczas wystawy w Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej „Mamggha” w Krakowie. Artysta ten znany z małych arcydzieł pejzażowych obecny jest niemal w każdym polskim muzeum. Z wyjątkiem toruńskiego 🙂 Na szczęście pojawił się rotmistrz Wacław Wareda, czyli Leonard Pietraszak. Niewiele osób wie, iż latami zbierał dzieła Stanislawskiego i jego uczniów. Jeszcze mniej zdaje sobie sprawę , iż kolekcje swą podarował Bydgoszczy. Przepięknie wyeksponowana jest dziś ozdobą oddziału przy ulicy Gdańskiej 4. W cudowny sposób rozświetla niemal ascetyczne, poklasztorne wnętrze. To dla mnie prawdziwe miejsce mocy. Rzadko odwiedzane przez turystów sprzyja wyciszeniu i niemal medytacji. Tak jak Bydgoszcz pozostaje w niewielkim cieniu Torunia tak Stanisławski pozostaje w cieniu Leona Wyczółkowskiego, który panuje w mieście nad Brdą niepodzielnie. Cieszy mnie to niepomiernie, gdyż dla introwertyka kochającego Sztukę nie ma gorszej rzeczy niż muzealne tłumy 🙂
Obok Muzeum im. Jana Kasprowicza w Inowrocławiu, gdzie za sprawą innego wybitnego Kolekcjonera Stanisława Szenica Stanisławski również jest obecny to najbardziej nieoczywiste muzealny punkt w tej części Polski.
W ramach ciekawostki artystę tego upodobali sobie fałszerze którzy już przed wojną bezczelnie podrabiali dzieła Mistrza.
Zbiór ten jest na swój sposób ewenementem. Przetrwał niemal w całości. Czego nie możemy powiedzieć chociażby o Wojciechu Siemionie i jego Petrykozach…

Bydgoszcz, Bromberg Kaffe, 2 maja 2026 r.

  Dzisiejszy podróżny nabytek. Nigdzie nie kupuje się piękniej niż w pociągu. 🙂 Ex libris dr. Tadeusza Przypkowskiego au...
01/05/2026




Dzisiejszy podróżny nabytek. Nigdzie nie kupuje się piękniej niż w pociągu. 🙂
Ex libris dr. Tadeusza Przypkowskiego autorstwa
Kazimierza Wiszniewskiego, 1952.

Nie było chyba barwniejszej postaci w świecie muzealnym i kolekcjonerskim w czasach PRL niż dr Tadeusz Przypkowski. Historyk sztuki, fotograf, gnomonik i co niezwykle ważne koneser dobrej kuchni. Pomysłodawca słynnego wówczas a dziś zapomnianego Orderu Pomiana. Działał nad reaktywacją Orderu Białego Kruka (kolejny mój Święty Graal). Stworzył niezliczoną liczbę ex librisów m. in. dla prof. Jerzego Szablowskiego z Wawelu. Jeździł po Świecie. Co najważniejsze żył w dusznym PRL pełnią życia. Bywał u znakomitych kolekcjonerów na Saskiej Kępie. Jak głosi legenda chciał o zgrozo pozyskać do zbiorów swego Muzeum słynny cyrkiel Heweliusza z Domu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Tu jednak trafił na godnego siebie przeciwnika w postaci prof. Jerzego Remera. Spierał się o pewną przepiękną szafę z całkowicie zapomnianym już dziś a niegdyś słynnym kolekcjonerem i bibliofilem Henrykiem Bednarskim. Pozostawił po sobie przepiękne dziedzictwo i muzealną dynastię Przypkowskich. Nie znosił bylejakości . Nawet jako karty pocztowe wysyłał swoje fotografie. Wiem co mówię, posiadam jedną. 🙂 Był portretowany przez Olgę Boznańską i Maję Berezowską.
To On chyba stworzył termin księgoznak.
Ex libris ren zaprojektował znakomity grafik o niezwykle wyrazistym stylu Kazimierz Wiszniewski. To kolejna świetna i warta przypomnienia postać. Czy może być piękniejszy nabytek na rozpoczęcie tego długiego weekendu ? 🙂

PKP IC, gdzieś między Toruniem i Poznaniem, 1 maja 2026 r.

Kolekcjonerskie Impresje cz. 2. Edward Okuń i Maurycy Lilien, czyli moja „Miłość” od pierwszego wejrzenia 🙂 Edward OkuńE...
28/04/2026

Kolekcjonerskie Impresje cz. 2.

Edward Okuń i Maurycy Lilien, czyli moja „Miłość” od pierwszego wejrzenia 🙂

Edward Okuń
Ex libris Wielkiej Loży Narodowej, ok. 1937.
Odbitka litograficzna
wł. Kolekcja Brzeska

Gromadząc materiały o polskich kolekcjonerach nie mogłem się oprzeć i uwagę swoją poświęciłem także kilku artystom. Na początku staram się pozyskać fotografię kolekcjonera/artysty/historyka sztuki/muzealnika, jego bilet wizytowy i ex libris jeśli taki posiadał. Potem sukcesywnie uzupełniam „teczkę”. Tu prezentuję Państwu znak nie samego artysty, ale przez niego zaprojektowany. Edward Okuń mimo, iż pozostaje postacią trochę nieoczywistą w szerszej świadomości, był niewątpliwie malarzem wybitnym. Uczył się u Gersona i Matejki. Malował znakomite portrety. Był doskonałym pejzażystą. Tworzył ex librisy. Zaprojektował ikoniczną winietę „Noc” do legendarnego pisma „Chimera”. Był znanym wolnomularzem. Projektował dyplomy dla WLN. I wreszcie wraz z Maurycym Lilienem stworzył szatę graficzną najpiękniejszej polskiej książki „Miłość” Jana Kasprowicza. Kto posiada w swej bibliotece jej egzemplarz z 1902 r. jest doprawdy człowiekiem szczęśliwym i wie czym jest prawdziwa Miłość 😊 Kto jednak nie widział ich dzieła stracił bardzo wiele. Lilien jest zresztą kolejnym artystą nieoczywistym. Mimo, iż odniósł za granicą ogromny sukces w Polsce pozostaje mało znany. Dzieła malarskie Okunia podziwiać możemy między innymi w Muzeach Narodowych w Warszawie i Poznaniu i Muzeum im. Jana Kasprowicza w Inowrocławiu. „Dama z mufką” jest ozdobą Muzeum Narodowego w Kielcach, „Cztery struny skrzypiec” University of Arizona Museum of Art, „Pejzaż włoski” Muzeum Mazowieckiego w Płocku. Wiele dzieł pozostaje w kolekcjach prywatnych. Sporadycznie na aukcjach pojawiają się numery pisma Zenona Miriam Przesmyckiego czy chociażby ex librisy Zuzanny Rabskiej autorstwa Okunia. Masonika oferowane są na rynku antykwarycznym niezmiernie rzadko i osiągają bardzo wysokie ceny. Edward Okuń jest jednak artystą tak wybitnym, iż często limit cenowy dla jego wielbicieli nie istnieje. Secesja w jego wydaniu to naprawdę wysoki europejski poziom. Dla mnie jego twórczość to całkowicie oddzielny rozdział w polskiej historii sztuki. Odwiedzając doskonale oświetlone MNP zawsze z takim samym zachwytem podziwiam jego obrazy. Podobnie w MNW rezerwuję oddzielny czas tylko na „Okunia”. Jakże piękną byłaby wspólna wystawa dwóch wielkich Okunia i Liliena…

Toruń, Dom pod Górą, 28 kwietnia 2026 r.

Adres

Brzesc Kujawski
87-880

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Opus Magnum, czyli rzecz o kolekcjonerach i ich kolekcjach umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Opus Magnum, czyli rzecz o kolekcjonerach i ich kolekcjach:

Skróty

Udostępnij

Kategoria