03/06/2026
Mówi się, żeby nie oglądać się za siebie... a przecież to właśnie wszystkie nasze małe „before” budują później wszystko inne. Każde spotkanie, podróż, zachwyt, kryzys i rozmowa do rana.
Dlatego dziś będzie trochę sentymentalnie.
Myśląc o wystawie „Before the Song”, wracamy z Olą Ola Kozioł do wspomnień, bo nasze drogi przecinały się wielokrotnie. Znamy się od ponad dwudziestu lat. Obserwowałyśmy się nawzajem, inspirowałyśmy, wspierałyśmy, a czasem po prostu byłyśmy obok. Dorastałyśmy równolegle — jako artystki, kuratorki, twórczynie, pedagożki, kobiety i mamy.
Napisałyśmy manifest i upiekłyśmy go w formie ciastek. Filmowałam Olę Kozioł, która „kopała obraz”. Przejechałyśmy pół Europy z obrazami w bagażniku. Spóźniłyśmy się na taksówkę wodną podczas Biennale w Wenecji, więc Ola zaczęła śpiewać na placu św. Marka. Układałyśmy sieć z łodyg goździków w lesie podczas festiwalu sztuki ulotnej w Uniejowie. Wspierałyśmy lokalne inicjatywy w Lokalu. Kiedy jedna z nas sadziła kwiaty z bibuły, druga kolorowała kałuże. Prowadziłyśmy warsztaty w języku, którego nie znałyśmy. Spacerowałyśmy po Sokołowsku, bo tamtejszy festiwal był nam zawsze szczególnie bliski. Z małych lusterek układałyśmy Pasaż Róży.
Niektóre z tych rzeczy były spektakularne, inne zupełnie zwyczajne, ale wszystkie okazały się na swój sposób ważne.
.ignasiak foto: Stara Drukarnia