05/06/2026
Książę Adolf zu Hohenlohe-Ingelfingen, Pan Tworoga w latach 1826-1873 – Wojskowy i polityk. Ulubione zajęcia księcia i ostatnie lata jego życia.
Autor tekstu: Michał Dramski
O księciu Adolfie zu Hohenlohe-Ingelfingen (a właściwie o jego administracji i przemyśle hutniczym) pisałem na portalu "Lubliniec-Ocalić od zapomnienia" już dwukrotnie. Dzisiaj zapraszam na opis księcia jako wojskowego i polityka. Będzie też o ulubionym zajęciu szlachcica po jego przejściu na polityczną emeryturę. Dowiecie się Państwo, kto z Lublińca gościł regularnie u "Princa" w Koszęcinie, a kto (ktoś kogo czytelnicy moich postów już dobrze znają) pomógł w ucieczce z Berlina późniejszemu cesarzowi Wilhelmowi I w 1848 roku. Cały artykuł ukazał się w TWG Kurier nr 204 z 13 kwietnia 2026 roku. Zapraszam do czytania.
Książę Adolf, pomimo iż skwitował aktywną karierę wojskową już jako 22 letni kawaler, to przez całe swoje życie był w mniejszym lub większym stopniu związany z wojskiem . Po zakończeniu czynnej służby awansował do stopnia pułkownika i szefa 23. regimentu Landwehry, czyli wojsk obrony terytorialnej, a później awansował do stopnia generała. (…)
Silny związek z wojskiem uwidaczniał się m.in. w zamiłowaniu księcia do udziału w paradach wojskowych, szczególnie tych organizowanych w Berlinie. Z księciem Prus Wilhelmem Hohenzollernem, późniejszym królem Prus i cesarzem II Rzeszy, znał się osobiście. Jedna z takich parad, na której obecny był książę z Koszęcina, odbyła się w 1847 roku w Kreuzbergu, dzisiejszej dzielnicy Berlina. Oto jak opisuje to wydarzenie jego przyboczny myśliwy Carl Wilhelm Prieur: „„Książę był bardzo podniecony (…). Parada wojskowa miała rozpocząć się o 10 rano, a książę Adolf był już od 5 na nogach, ubrany w pełny mundur prócz płaszcza. Szarfa, ułanka, kartusz (wojskowa torba z naniesionym herbem) i czapka uszyta przez Ulfika (krawca z Koszęcina) leżały w zasięgu ręki. Przyprowadzono już także konia. Kiedy przygalopowali oficerowie sztabowi książę był nie do zatrzymania. Szybko chwycił za szarfę, czapkę i płaszcz. Był już na schodach kiedy zdążyłem mu jeszcze podać portmonetkę, chustkę i klucz. Gdy wróciłem do pokoju zauważyłem kartusz. Pochwyciłem go i szybko wybiegłem przed drzwi, ale księcia już nie było. Po pewnym czasie przybył parobek z wiadomością, że niedaleko bramy Hallesches Tor książę spotkał się z Księciem Prus, który już z daleka wskazywał ręką na klatkę piersiową by w ten sposób zaznaczyć, że czegoś tam brakuje. Po powrocie księcia z parady usłyszałem z jego ust: „Ty jesteś winny, że Książę Prus poróżnił się ze mną.” Wytłumaczyłem się tym, że książę nie żądał kartusza, więc nie wiedziałem, że jest potrzebny.””
Książę Prus darzył wielkim zaufaniem księcia Hohenlohe. Kiedy podczas Wiosny Ludów w marcu 1848 roku zagrożone było zdrowie, a może nawet życie Wilhelma Hohenzollerna, miał on zwrócić się o pomoc w zorganizowaniu ucieczki z Berlina właśnie do księcia z Koszęcina, który akurat wtedy przebywał w Berlinie. Późniejszy cesarz miał w tym celu wysłać swojego adiutanta von Vincke do hotelu de Rome, w którym nocował książę Adolf. Po krótkiej rozmowie pomiędzy nimi ówczesny przyboczny myśliwy księcia Carl Wilhelm Prieur miał dostać rozkaz zorganizowania dorożki i podjechania nią pod pałac, w którym mieszkał książę Prus. Wywiązując się wzorowo z zadania Prieur miał być świadkiem jak Vincke prowadził do jego dorożki damę, która była od niego o głowę wyższa i miała zasłoniętą twarz. W taki sposób późniejszy nadleśniczy z Tworoga miał pomóc w ucieczce z Berlina przyszłemu cesarzowi Niemiec. (…)
Kolejnym wyrazem zaufania Wilhelma Hohenzollerna wobec Pana Tworoga i Koszęcina było powierzenie mu funkcji premiera Prus. Stało się to w marcu 1862 roku podczas trwania w Prusach kryzysu konstytucyjnego. Król, chcący przeprowadzić reformę wojska pruskiego, potrzebował na to zgody parlamentu, w którym dominowali posłowie liberalni sprzeciwiający się reformie. Wilhelm I miał nadzieję, że to właśnie rząd utworzony przez konserwatywnego księcia z Koszęcina przekona liberalnych posłów parlamentu i przeprowadzi do końca reformę wojska. Książę Adolf nie podołał jednak powierzonemu mu zadaniu. Pomimo prób takich jak przedstawienie parlamentowi projektu budżetu, w którym zrezygnowano z powiększonego wcześniej dodatku podatkowego, nie zdołano dojść do porozumienia w sprawie reformy wojska. Dodatkowo liberalna prasa krytykowała działalność i polityczne przemowy premiera Hohenlohe-Ingelfingen. W konsekwencji już w maju 1862 roku książę Adolf błagał Bismarcka, aby ten „uwolnił go z jego cierpień”. Doszło do tego dopiero we wrześniu 1862 roku, kiedy król pruski powierzył Bismarckowi misję utworzenia nowego rządu. Następca księcia Adolfa, Otto von Bismarck, nazwany później „Żelaznym Kanclerzem”, pozostał na stanowisku premiera do 1890 roku (z krótką przerwą w 1873 roku).
Książę wycofał się z życia politycznego po odwołaniu go z funkcji premiera Prus. Pomimo tego każdej zimy wyjeżdżał jeszcze na krótko do Berlina. W lecie udawał się na trzy tygodnie kuracji do Lądka Zdroju. Oprócz tego przebywał w swoim majątku i żył „według zegarka”. O 7 rano spożywał śniadanie. Zamiast szlafroka miał ubrany stary, szeroki płaszcz wojskowy, a na głowie czapkę polową. Potem palił swoje pierwsze cygaro (fajki księcia poszły w międzyczasie w „odstawkę”). Na jego porannym stole stały na podpórkach 3 zegarki kieszonkowe, które każdego ranka były nakręcane i nastawiane przez księżną. Musiały dokładnie wskazywać czas wymierzany przez zegar na wieży kaplicy pałacowej. O tej porze przedkładano mu również jadłospis, po czym wchodził stajenny, aby odebrać dyspozycje. Następnie książę przyjmował urzędników, którzy u szefa musieli zjawiać się z punktualnością co do minuty. O pierwszej po południu Adolf spożywał obiad. Po obiedzie przechodzono do pokoju bilardowego, gdzie czytano mu gazety, przy których od czasu do czasu zasypiał. O piątej po południu podawano herbatę, po wypiciu której książę wyjeżdżał w teren. Wracał na kolację, którą podawano około wpół do dziewiątej. Jeśli nie było gości książę po zjedzeniu wieczornego posiłku udawał się na nocny odpoczynek. W latach wcześniejszych po załatwieniu spraw służbowych Adolf niekiedy wyjeżdżał przed południem na koniu, ale w ostatnich latach swego życia zaniechał i tego. Przy ładnej pogodzie wolał siedzieć w ogrodzie w parku, gdzie odbywały się niedzielne turnieje strzelania do tarczy. Oprócz polowań, które były ulubionym hobby księcia, drugą rozrywką, zwłaszcza kiedy z racji wieku nie wyjeżdżał już na polowania, była właśnie rywalizacja w strzelaniu do tarczy. Zawody te odbywały się w każdą niedzielę lata, a ich uczestnikami była „wysoka szlachta” (jak to sarkastycznie określił Prieur) z okolicy: ówczesny właściciel majątku Cieszowa Rudolf Schindler, burmistrz Lublińca Feodor Berliner, mistrz budowlany Hieronimus Weidner (również z Lublińca) i inni, w tym szef książęcego urzędu leśnego Carl Wilhelm Prieur. Oczywiście byłoby nie do pomyślenia, gdyby za każdym razem nie wygrywał „stary”, jak nazywali księcia jego urzędnicy. W tym celu asystenci zmieniający arkusze tarczowe byli tak poinstruowani, aby po strzale księcia podawać zawsze numer kręgu bliższy dziesiątce niż krąg trafiony przez niego w rzeczywistości np. zamiast 8 podawać 9. Kiedy Anton Sommer, kamerdyner magnata, podchodził do stanowiska strzeleckiego i podawał mu strzelbę to wołał: „teraz”. Wtedy tarczowi wiedzieli, że strzela „stary”, więc się do tego odpowiednio stosowali. Ponadto strzelba księcia była takiego kalibru, że kula robiła dziurę, która zajmowała cały krąg. (…)
Adolf zu Hohenlohe-Ingelfingen zmarł 24 kwietnia 1873 roku na zamku w Koszęcinie. Po śmierci księcia „z jego ciałem przeprowadzona została jeszcze odrażająca procedura: obłożono je gorącym piaskiem i tarzano tam i z powrotem. Piasek musiał być jednak za gorący, skutkiem czego skóra stała się brązowa, jakby usmażona. Twarz nabiegła krwią i spuchła, więc tak po ludzku nie była do oglądania. Ciało nie zostało pokazane bliskim, gdyż było tak zniekształcone” (cyt. Prieur). Cała procedura przeprowadzona została na polecenie dr. Mentschela, który już przed śmiercią opiekował się księciem. Książę został pochowany w krypcie kaplicy przyzamkowej w Koszęcinie.
Cały artykuł dostępny jest na stronie TWG Kurier: https://twg-kurier.pl/historia/panowie-tworoga-ksiaze-adolf-zu-hohenlohe-ingelfingen-1826-1873-czesc-vi-wojskowy-i-polityk-ulubione-zajecia-ksiecia-i-ostatnie-lata-jego-zycia/
Źródła podane zostały również tam.