19/06/2025
Polecamy ♀️💥🔥
https://www.facebook.com/share/p/1AkXDTxpuE/
Dzisiaj mija 80 lat od wybuchu Powstania Warszawskiego. Wydarzenie to odcisnęło piętno na losach Polski, ale zmieniło też życie wielu osób, w tym Zofii Książek-Bregułowej, która przez 31 lat była aktorką Teatru Śląskiego. Warto przypomnieć tę niezwykłą postać.
➡️Nasza bohaterka urodziła się 14 marca 1920 roku w Kielcach. Od dzieciństwa przejawiała skłonność do występów i kreowania siebie, co jej mama komentowała jako bycie „cudokiem”. Rękami i nogami broniła się przed pisanym jej losem robotniczki w jednej z kieleckich fabryk. Po zakończeniu szkoły powszechnej (podstawowej) udało jej się wywalczyć możliwość kontynuowania nauki w Szkole Handlowej. To też czas, kiedy zanurzała się w kulturze, pochłaniała książki jedna po drugiej i chodziła na wszystkie występy gościnne aktorów z Krakowa i Warszawy.
Zaczęła marzyć o karierze aktorki: „Jak to musi być pięknie tak się zmienić, żyć życiem innej osoby, niż się jest na co dzień, mówić o pięknych mądrych sprawach do całej widowni – a ludzie słuchają i może wtedy czegoś się uczą dzięki mnie i będą lepsi?”.
➡️Postanowiła wyjść naprzeciw swoim marzeniom o aktorstwie, ale droga przed nią nie była prosta.
Utorowała ją sobie jednak z wielką determinacją – pokonała opór rodziny, w 1938 roku zdała maturę i by zarobić na wyjazd do Warszawy, rozpoczęła praktyki w kieleckim magistracie, a następnie zatrudniła się jako robotnica w fabryce „Granat”. Udzielała też korepetycji.
➡️Zofia Książek-Bregułowa do Warszawy przyjechała w ostatnich dniach czerwca 1939 roku. Robiła następnie to, na co nie mogła sobie pozwolić w Kielcach – namiętnie chodziła do teatru. Dodatkowo przygotowywała się pilnie do egzaminów do szkoły aktorskiej. Piękne letnie miesiące przerwał wybuch wojny. Przerażenie rozganiała myślą, którą wspominała w wydanej w 2010 roku książce „Prawo do sceny”: „Spokojnie. Trzeba żyć, otrząsnąć się, coś robić, nie wszystko jeszcze stracone, jestem młoda, zdrowa, silna”.
➡️Najęła się do pracy jako służąca, a w gazecie znalazła anons o lekcjach dykcji, które tak naprawdę okazują się tajnymi kompletami Państwowego Instytutu Sztuki Teatralnej. W ten sposób zdobywała wykształcenie aktorskie, a po latach ten wojenny okres nauki wspominała tak: „Kolejne prace, kolejne egzaminy… tajne koncerty polskiego żywego słowa podtrzymują nas i słuchaczy na duchu. (…) Wreszcie ostatnie egzaminy. Zaczynamy. Boże, co za dzień! Ile pochwał wywołujących rumieniec zażenowania, ale jakże upragnionych… Marzenie moje niemal spełnione, jeszcze tylko pół kroku”.
➡️Realizacja marzenia musi się jednak nagle zatrzymać. Wybucha Powstanie Warszawskie. „Oszalała patriotyzmem młodzież. Zachłyśnięcie się wolnością. Odwet za krzywdy, za ból, za wszystko. Biało-czerwone flagi” – tak opisywała atmosferę tamtych dni. Zofia Książek-Bregułowa została łączniczką oddziału szturmowego 3. kompanii porucznika Jana Piotrowskiego „Lewara” w 8. Zgrupowaniu AK „Krybar”. W szpitalu przy ulicy Świętokrzyskiej opiekowała się rannymi. We wtorek 5 września 1944 roku w samo południe w szpital uderzył ciężki pocisk artyleryjski.
➡️Nasza bohaterka została ciężko ranna w nogi, klatkę piersiową i oczy. Pomoc okulistyczną uzyskała dopiero po ośmiu dniach. Lekarz orzekł: lewe oko stracone, w prawym poczucie światła. Razem z innymi rannymi została wywieziona do obozu jenieckiego koło Altengrabow, a następnie do Oberlangen. Rany zabliźniają i z głową w bandażach oraz z czarną opaską na oczach wraca do realizacji swojego marzenia. Występowała przed współwięźniarkami. „Wszystko, czego się nauczyłam w tajnym PIST, oddawałam z siebie słuchaczkom, ratując się przed rozpaczą, a myślę, że słuchające audytorium także podnosiłam na duchu” – wspominała po latach.
Jej determinacja, by zostać aktorką, jeszcze rosła. Zauważyła u siebie także zmiany związane z utratą wzroku: „Koncentrację mam jakby większą niż dawniej, wyobraźnię też, widzę wyraźnie partnera, gdy w dialogu mówię jego kwestie, gdy gram go sobą, a moje tzw. wnętrze jakże bardzo się wzbogacić musiało przeżyciami i cierpieniem. Nie, nigdy nie zrezygnuję z mego wymarzonego, ukochanego zawodu. Będę walczyć, żeby tylko jak najszybciej skończyła się ta makabra pobytu w obozie, by doczekać wyzwolenia”.
➡️Wyzwolenie przychodzi 12 kwietnia 1945 roku, a już w maju Zofia Książek-Bregułowa jest w Edynburgu, gdzie w szpitalu im. Paderewskiego pomocy udziela jej prof. Jan Ruszkowski, znakomity polski okulista. Operację wykonano w ostatnim możliwym momencie i przyniosła ona częściowy sukces: Zofia odzyskała około 3% widzenia w oku. Tak wspominała to częściowe wyzdrowienie: „Wszystko widziałam trochę tak, jak malowali impresjoniści – przysłonięte cieniutkim przezroczystym woalem. Cieszyłam się ogromnie, bo odzyskałam wprawdzie niewiele, ale dla mnie to było naprawdę tak dużo, tak dużo. Widziałam słońce, zielone łąki i drzewa, rozpoznawałam kolory kwiatów, niebo ciemniejące wieczorem, jaśniejące rano, kolorowe płaszcze i suknie kobiet latem. Świat stał się piękny, po długiej, jednostajnej szarości”.
➡️Pobyt w szkockim szpitalu przyniósł jej też drugi, poza częściowym odzyskaniem wzroku, prezent od losu. Poznała tam swojego przyszłego męża, który usłyszał o jej niezwykłej historii i zapragnął ją poznać. „Przyszedł więc ze skrzypcami, w długim wełnianym szlafroku w biało-czarną pepitkę, grał miniatury Wieniawskiego, rozmawialiśmy, prosił o piosenki powstańcze, śpiewałam” – tak Zofia wspominała moment poznania Włodzimierza Breguły, urodzonego w Gliwicach skrzypka, byłego studenta katowickiego konserwatorium i prowadzącego przed wojną chór w Tarnowskich Górach. Umiłowanie sztuki zbliżyło młodych do siebie i zapewniło wzajemne zrozumienie dla artystycznych ambicji. „Tylko On jeden jedyny w pełni czuł i rozumiał mój nieodwracalny dramat aktorki i z całych sił pomagał mi w walce o wykonywanie mego umiłowanego zawodu” – podkreślała z wdzięcznością Zofia Książek-Bregułowa.
Para wróciła do Polski w 1947 roku. Włodzimierz został skrzypkiem Wielkiej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia w Katowicach, a Zofia zaczęła pracę w Polskim Radiu w Warszawie. Marzenie o aktorstwie oddaliło się tylko na chwilę. W sierpniu 1949 roku nasza bohaterka dostała angaż w Państwowym Teatrze Ziemi Opolskiej i już po miesiącu grała Zośkę-Wariatkę w „Placówce”. „Schodziłam ze sceny na brawach. Mój debiut, na który czekałam 10 lat, udał się” – wspominała wymarzoną chwilę.
➡️W 1951 roku Zofia Książek-Bregułowa przeniosła się do Teatru Śląskiego im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach, gdzie jej najgłośniejszą kreacją był monodram „Podróż do zielonych cieni” zagrany po raz pierwszy w 1967 roku. Poza tym współpracowała z Estradą Śląską, Filharmonią Śląską, Radiem Katowicach – wykonała setki recitali polskiej poezji. Od 1974 roku sama też pisała wiersze, które zebrała w pięciu wydanych tomikach. W 1985 roku uległa wypadkowi w domu i ostatecznie straciła wzrok. Odtąd widziała tylko czerń naprzemiennie z innymi kolorami, co specjaliści nazywają „widzeniem pozazmysłowym”. Wpłynęło to znacząco na jej płodność poetycką, w tym czasie powstały jej najlepsze wiersze.
Pozostała aktywna aż do późnej starości. Jeździła ze swoimi recitalami; została bohaterką filmów i książek i patronką SOSW dla Dzieci i Młodzieży Niepełnosprawnej w Dąbrowie Górniczej.
Zmarła 1 czerwca 2014 roku w Katowicach. Jej pamięć kultywują liczni przyjaciele. Jedną z nich jest aktorka naszego teatru, Barbara Lubos. W komentarzu umieszczamy film, na którym Barbara czyta wiersze Zofii.
🙏A my, jako społeczność Teatru Śląskiego, cieszymy się, że mieliśmy w zespole Zofię Książek-Bregułową, niezwykłą świadkinię historii i osobę, która przez całe swoje życie pokazywała, jak wielkim źródłem radości może być aktorska pasja.
fot. archiwum Teatru Śląskiego