01/03/2026
W roku 2027 będziemy obchodzić (albo nie) 100lecie śmierci Janiny Omańkowskiej. Ja będę, bo od 2009 roku dla upamiętnienia Janiny zrobiłam najwięcej w tym województwie, bo się na nim nie zatrzymałam, ani na górnolotnej retoryce Panteonu Górnośląskiego. Janina Omańkowska została przeze mnie ożywiona i przypomniana (dzięki OSCE – The Organization for Security and Co-operation in Europe i niemieckiej fundacji politycznej im. Heinricha Bölla (Heinrich-Böll-Stiftung), która jest blisko związana z niemiecką partią Zielonych (Bündnis 90/Die Grünen). Działa na rzecz ekologii, zrównoważonego rozwoju, feminizmu, demokracji i praw człowieka, posiadając biura na całym świecie, w tym w Warszawie) nawet tam, gdzie się urodziła, tzn. w Srebrnikach w województwie kujawsko-pomorskim, dokąd udałam się wypożyczonym (z trudem) samochodem) z pobliskiego miasteczka. Co prawda proboszcz parafii w Srebrnikach myślał, że jestem posłanką z przeszłości w sprawie innej kobiety, tj. Urszuli Modrzyńskiej. Modrzyńska urodziła się w 23 lutego 1928 roku w Srebrnikach, (Gmina Kowalewo Pomorskie, de facto pół roku po śmierci Janiny), była aktorką teatralną i filmową, związaną z wieloma ważnymi scenami w Polsce. Zadebiutowała w 1949 roku na deskach Teatr im. Horzycy w Toruniu. Później występowała m.in. w teatrach w Kaliszu, Poznaniu, Łodzi i Warszawie. Ze sceną była związana aż do lat 80., kiedy z powodu choroby wycofała się z życia zawodowego. Zagrała w Krzyżakach. W Srebrnikach pamiętają Krzyżaków, a nie herstorie emancypantek i siłaczek. Norma. Nie tylko ksiądz nie wie o J.O., nikt tego nie wie, że swe życie zaczęła tam pierwsza Polka, która otwierała Sejm. To prawda, Sejm Regionalny, ale jednak w randze Marszałkini Sejmu i w związku ze starszeństwem posłowania, bo była Janka O. najstarsza wśród posłów w 1922 roku w Katowicach. Kolejnym najstarszym był poseł z mniejszosci niemieckiej, tak że niewiele brakowało, aby pierwsze obrady autonomicznego Sejmu Śląskiego otwierał Niemiec. Nie mam z tym problemu osobistego, mnie nacjonalizmy raczej przerażają, niż uwodzą. Nie imponują mi, myślę o tym zagadnieniu, podążając ścieżką Virginii Woolf, albo Róży Luksemburg (jako kobieta nie mam ojczyzny ....). Lecz wówczas, to byłaby wizerunkowa klęska śląskiej chadecji. Obecność doświadczonej polityczki z Dzielnicy Poznańskiej bardzo Korfantemu pomogła. Umiała mówić i się nie bała. Żółnierka sprawy, siłaczka. Charyzmatyczna, jak powiedział kiedyś Grzegorz Kulik - "nacjonalistka z jajami".
Na stulecie Jej urodzin szykuję się. To ważne, aby kończyć swe ziemskie dzieła. Może ktoś mi pomoże, może wcale nie stąd, bo nie Ślązaczka, nie nasza, Polka, gorolica, co przyjechała "naszim babom" namieszać we głowach. Już się nie boję. To jest mój obowiązek.
Za wiele razy się w Nią wcielałam, byłam Nią w trzech filmach. Przebierałam się za Nią, odczuwałam opór rzeczywistości na który musiała trafiać w międzywojennym województwie śląskim, jednocześnie zbierając rozproszone kobiety wokół kobiecych spraw politycznych, prawa do pracy, prawa do wdowiego zasiłku, do bezpłatnych biletów (w określonych warunkach). Chodziła na katowicki dworzec w misjach dworcowych ostrzegając dziewczyny przed siecią sutenerów i prostytucją. Była bogobojna, ale była kobietą, miała miesiączkę, była w kobiecym cyklu. Rozumiała, że kobietom jest przez to trudniej. Starała się skutecznie pomagać, a nie tylko pleść farmazony. Bano się Jej, bo miała doskonały słuch polityczny i erudycję. Zaprzyjaźniłam się z Jej wyobrażeniem, ono jest w dużej mierze transnarodowe. W tym zakresie emancypacji, który łączy wiele kobiet z przełomu 19. i 20. wieku. Samodzielność, edukacja ponad szkołę podstawową, własne zarobki i cele życiowe. W tym sensie była dla kobiet wzorem i wsparciem w dążeniach do życiowej autonomii.